Mapa globalnych szlaków morskich zaczyna przypominać kronikę pożarów. Rosyjski tankowiec LNG Arctic Metagaz eksplodował na Morzu Śródziemnym między Maltą, a Libią. Irańskie drony atakują tankowce w cieśninie Ormuz. Trzy kolejne jednostki uszkodzone przez niewyjaśnione wybuchy na Morzu Śródziemnym. Świat najwyraźniej wszedł w erę, w której żaden tankowiec na żadnym morzu nie może czuć się bezpiecznie.
Eksplozja między Maltą, a Libią
Dziennik Times of Malta donosi, że na pokładzie Arctic Metagaz – jednostki zidentyfikowanej jako część rosyjskiej floty cieni – doszło do serii wybuchów. Brytyjska firma EOS Risk Group zajmująca się globalnym ryzykiem bezpieczeństwa stwierdziła, że eksplozja jest wynikiem ataku drona. Reuters podaje, że o przeprowadzenie operacji podejrzewa się Ukrainę.

To nie pierwszy taki incydent. W grudniu ubiegłego roku Ukraina uderzyła dronami kamikadze w powiązany z Rosją tankowiec Qendil na Morzu Śródziemnym, co stanowiło pierwszy atak na jednostkę floty cieni poza Morzem Czarnym. Moskwa twierdziła również, że Ukraina trafiła w jeden z jej tankowców u wybrzeży Afryki Zachodniej. Teatr działań przeciwko rosyjskim tankowcom rozszerzył się z jednego morza na praktycznie cały basen Morza Śródziemnego i dalej.
CYNICZNYM OKIEM: Rosja stworzyła flotę cieni, żeby omijać sankcje i niepostrzeżenie wozić ropę po świecie. Ukraina postanowiła, że skoro te statki oficjalnie nie istnieją, to nikt nie będzie płakał, gdy przestaną istnieć naprawdę. Logika jest nienaganna.
Dwa fronty, jeden ocean płomieni
Równolegle w cieśninie Ormuz irańska Straż Rewolucyjna atakuje tankowce, infrastrukturę naftową i gazową państw Zatoki. Dowódca IRGC grozi zniszczeniem każdego statku, który spróbuje przepłynąć przez ten wąski przesmyk. We wtorek prezydent Trump ogłosił, że rząd USA zapewni ubezpieczenie dla całego handlu morskiego przez Zatokę oraz eskortę marynarki wojennej.

Od Ormuz po Morze Śródziemne wyłania się obraz świata, w którym szlaki handlowe stały się liniami frontu. Iran atakuje tankowce w Zatoce, Ukraina poluje na rosyjską flotę cieni na Morzu Śródziemnym i u wybrzeży Afryki, a trzy kolejne tankowce uszkodzone przez niewyjaśnione wybuchy pozostają zagadką, której nikt nie śpieszy się rozwiązać.
CYNICZNYM OKIEM: Jeszcze niedawno morze było synonimem wolnego handlu i globalizacji. Teraz jest poligonem dronowym, na którym tankowce płoną w dwóch różnych wojnach jednocześnie. Ubezpieczyciele morscy pewnie rozważają zmianę branży na coś bezpieczniejszego – na przykład saperstwo.
Reuters donosi o trzech kolejnych tankowcach uszkodzonych przez wybuchy na Morzu Śródziemnym, których przyczyna pozostaje oficjalnie nieznana. Świat zdaje się gwałtownie zmierzać w stronę wielkiego konfliktu, a morskie szlaki energetyczne – od Zatoki Perskiej przez Morze Arabskie po Morze Śródziemne – zamieniają się w strefy wojenne, jedna za drugą.


