Nowy przywódca Iranu zniknął w dniu objęcia władzy

Sztuczna inteligencja zamiast ajatollaha

Adrian Kosta
3 min czytania
Chamenei Iran IRGC przywódca Ormuz wojna ukryty

Modżtaba Chamenei jest oficjalnie Najwyższym Przywódcą Iranu. Problem w tym, że nikt go nie widział od momentu objęcia urzędu. Syn zabitego w pierwszym dniu operacji „Epic Fury” Alego Chameneiego nie pojawił się publicznie ani razu przez cały czas trwania wojny – nie pokazał się w telewizji, nie opublikowano żadnych nowych zdjęć, nie udostępniono nawet nagrania jego głosu. W kraju pogrążonym w wojnie z USA i Izraelem najważniejsza osoba w państwie jest dosłownie duchem.

Jego 86-letni ojciec paradoksalnie najwyraźniej w ogóle się nie ukrywał, gdy zginął w ataku lotniczym pierwszego dnia amerykańsko-izraelskiej ofensywy. Syn najwyraźniej wyciągnął z tego lekcję – tyle że być może zbyt daleko idącą.

khamenei
AFP/Getty Images

Sztuczna inteligencja zamiast ajatollaha

Pierwsze publiczne wystąpienie nowego przywódcy 12 marca było w istocie spektaklem zastępczym. Modżtaba Chamenei obiecał wówczas „pomścić krew naszych męczenników” i utrzymać Cieśninę Ormuz zamkniętą. Tyle że – jak ujawnił „The Wall Street Journal” – przesłanie to nie zostało wygłoszone przez samego Chameneiego, lecz odczytane w państwowej telewizji przez prezenterkę wiadomości. Lukę po nieobecności ajatollaha Iran wypełnia sztuczną inteligencją i lektorami.

Światowe służby wywiadowcze traktują tę zagadkę śmiertelnie poważnie. Według serwisu Axios CIA, Mossad i inne agencje obserwowały piątkowy Nowruz, czekając czy Modżtaba pójdzie w ślady ojca i wygłosi noworoczne orędzie.

Nie wygłosił. Święto minęło jedynie z pisemnym oświadczeniem, pogłębiając tajemnicę wokół jego kondycji fizycznej i miejsca pobytu.

CYNICZNYM OKIEM: Najwyższy Przywódca, którego nikt nie widział – to albo mistrzowska konspiracja, albo najdroższy ghost writing w historii teokracji.

Pytania o faktyczną władzę Chameneiego nabrały dodatkowej ostrości po śmierci Alego Laridżaniego, urzędnika ds. bezpieczeństwa narodowego, który według doniesień zginął 17 marca. Laridżani był wyraźnie tymczasową publiczną twarzą Republiki Islamskiej – teraz nie ma już i tej twarzy.

Kto naprawdę rządzi Iranem?

Odpowiedź jest dość oczywista. To elitarny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w dużej mierze kieruje obecną reakcją wojenną. Iran już dawno przeszedł na system awaryjnego, zdecentralizowanego dowodzenia opartego na autonomicznie działających jednostkach. Irańskie instytucje mają – jak to ujęto – „głęboką ławkę rezerwowych”, co oznacza, że nawet wysocy urzędnicy wojskowi zabijani w bombardowaniach są zastępowalni.

Możliwe, że młodszy Chamenei kieruje wojną z głębokiego podziemnego bunkra lub odległej części kraju. Niezależnie od tego Teheran zasygnalizował gotowość na „długą wojnę”, narzucając agresorom wysokie koszty.

CYNICZNYM OKIEM: Iran nie musi wygrać – wystarczy, że przetrwa. To strategia karalucha podana w opakowaniu imperialnej retoryki, i historycznie rzecz biorąc, działa zatrważająco dobrze.

The Wall Street Journal” podsumował to dobitnie – trzy tygodnie po wybuchu wojny irański reżim sygnalizuje, że wierzy w swoje zwycięstwo i ma moc narzucenia Waszyngtonowi porozumienia, które utrwali dominację Teheranu nad zasobami energetycznymi Bliskiego Wschodu na nadchodzące dziesięciolecia. Widmowy ajatollah czy nie – machina wojenna działa dalej.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *