Stan Nowy Jork wykrwawia się z mieszkańców i pieniędzy w tempie, które jeszcze dekadę temu wydawałoby się abstrakcją. W latach 2020-2023 stan odnotował stratę netto wynoszącą niemal milion mieszkańców. Ale exodus nie wyhamował – w latach 2024-2025 wyjechało kolejne 250 tysięcy osób. Łącznie 1,2 miliona podatników opuściło Nowy Jork, a wśród nich nieproporcjonalnie wielu zamożnych obywateli i właścicieli firm. Gubernator Kathy Hochul, która sama przyczyniła się do tego odpływu swoją polityką pandemiczną i podatkową, znalazła się w sytuacji, w której jedynym narzędziem, jakie jej zostało, jest publiczne błaganie.

Podczas sesji pytań i odpowiedzi na szczycie Politico’s New York Agenda: Albany gubernator zaskoczyła rzadkim momentem szczerości, przyznając otwarcie, że baza podatkowa stanu uległa erozji. Hochul ubolewała nad faktem, że podatnicy o wysokich dochodach „nie są już uwięzieni” i mogą z łatwością zmienić miejsce zamieszkania. W praktyce apelowała do zamożnych nowojorczyków, którzy przenieśli się do stanów takich jak Floryda, o powrót i wsparcie rozbudowanych programów socjalnych.
Podatki trzykrotnie wyższe, a bezdomni drożsi niż pensja
Liczby wyjaśniają, dlaczego exodus przybiera taką skalę. Podatki stanowe w Nowym Jorku są prawie trzykrotnie wyższe od średniej krajowej. Podatki od nieruchomości przewyższają średnią o 45%, a koszty życia są około 50% wyższe niż w reszcie kraju.
W zależności od sektora rynku podatki dla firm są od 50% do 100% wyższe niż średnia krajowa. Na domiar złego Demokraci w legislaturze stanowej konsekwentnie dążyli do wprowadzenia podatku od majątku lub tak zwanego „podatku dla milionerów”.
Hochul odrzuca ten pomysł, ale nie z pobudek ideologicznych – po prostu dostrzega konsekwencje szybciej niż jej partyjni koledzy, tacy jak Zohran Mamdani, którego krytycy określają mianem fanatycznego socjalisty. Mamdani argumentuje, że należy ustanowić metody „zmuszania” zamożnych do pozostania w stanie.
Jednocześnie Nowy Jork wydaje na opiekę społeczną kwoty, które trudno pogodzić z logiką budżetową. Ostatnie dane pokazują, że w 2025 roku stan wydał 81 tysięcy dolarów na jedną osobę bezdomną – to kwota wyższa niż roczny dochód 65% wszystkich pracujących mieszkańców Nowego Jorku.
CYNICZNYM OKIEM: Stan wydaje na jednego bezdomnego więcej niż zarabia dwóch trzecich jego mieszkańców, a potem dziwi się, że ci mieszkańcy pakują walizki. Matematyka jest bezlitosna nawet dla polityków.
Od pandemii do exodusu – jak Hochul sama wykopała sobie dołek
Korzenie kryzysu sięgają pandemii, kiedy Hochul zasłynęła autorytarną polityką i uzasadnieniami, które przeszły do internetowej historii. Jej przemówienie do kongregacji nowojorskich chrześcijan stało się wiralowe z powodów, których gubernator raczej wolałaby uniknąć.
„Modliłam się dużo do Boga w tym czasie i wiecie co – Bóg wysłuchał naszych modlitw. Stworzył najmądrzejszych mężczyzn i kobiety, naukowców, lekarzy, badaczy – sprawił, że wymyślili szczepionkę. To jest dar od Boga dla nas” – mówiła Hochul.
„Wszyscy wy, tak, wiem, że jesteście zaszczepieni, jesteście tymi mądrymi, ale wiecie, że są tam ludzie, którzy nie słuchają Boga i tego, czego Bóg chce” – kontynuowała.
„Potrzebuję, abyście byli moimi apostołami. Potrzebuję, abyście wyszli i mówili o tym” – apelowała do zgromadzonych.
Drakońskie nakazy pandemiczne okazały się zapalnikiem exodusu, który potem napędzały kolejne obciążenia fiskalne. Firmy masowo opuszczają Nowy Jork nie tylko z powodu podatków, ale także dlatego, że czuły się szykanowane przez polityków i określane mianem „zła” przez aktywistów. Teraz odchodzą i zabierają ze sobą swoje pieniądze.
CYNICZNYM OKIEM: Hochul najpierw nazwała niezaszczepionych ludźmi, którzy „nie słuchają Boga”, a teraz błaga najbogatszych o powrót. Bóg najwyraźniej zmienił priorytety – z apostołów szczepień na apostołów podatków.
Sytuacja Nowego Jorku odsłania mechanizm, który znają obserwatorzy polityki fiskalnej na całym świecie – żaden stan zaangażowany w rozbudowane programy socjalne nie może sobie pozwolić na utratę ponad miliona podatników, zwłaszcza gdy wielu z nich należy do najbogatszych w regionie. Hochul nie ma władzy, by zmusić kogokolwiek do pozostania, a jej apele do patriotyzmu stanowego brzmią pusto w uszach ludzi, którzy płacą trzy razy więcej podatków niż ich sąsiedzi na Florydzie. Dopóki nowojorska legislatura nie zmieni kursu fiskalnego, exodus będzie trwał – niezależnie od tego, jak gorąco gubernator będzie błagać.


