Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) opublikował w sobotę trzy kolejne foldery dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina – finansisty i przestępcy seksualnego, którego sieć kontaktów od lat budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jednocześnie z najnowszego zestawu plików zniknął dokument zawierający zdjęcie Donalda Trumpa.
Zobacz również: Dlaczego świat nigdy nie zobaczy prawdziwej „listy Epsteina”?
Nowe akta, stare tajemnice
Folder oznaczony numerem 5 zawiera głównie dyski twarde, nośniki pamięci i pliki multimedialne zabezpieczone zarówno w celi Epsteina w nowojorskim Metropolitan Correctional Center, jak i na jego posiadłościach. To one mają zawierać dane, które przez lata stanowiły o sile jego wpływów – materiały kompromitujące polityków, biznesmenów i celebrytów.
Folder numer 6 to zestaw dokumentów sądowych dotyczących procesów Epsteina i Ghislaine Maxwell, jego wieloletniej współpracowniczki skazanej za handel nieletnimi. Folder numer 7 zawiera materiały z wcześniejszego, procesu z 2007 roku, zakończonego kontrowersyjną ugodą, która pozwoliła Epsteinowi uniknąć poważniejszych zarzutów.
Wszystkie pliki DOJ udostępnił w formacie PDF – nieprzeszukiwalnym i trudnym w nawigacji, co wzbudziło natychmiastowe komentarze wśród dziennikarzy i śledczych obywatelskich, określających to jako celowe utrudnienie analizy danych.
Pierwszą część akt Epsteina można przejrzeć tutaj.
Znikające zdjęcie
Największe poruszenie wzbudziło jednak zniknięcie pliku o numerze 468, który znajdował się w pierwszej turze ujawnionych akt. Po najnowszej aktualizacji dokumentu nie ma już w rejestrze – mimo że inni obserwatorzy posiadają jego kopię sprzed usunięcia.

Na owym zdjęciu widać Donalda Trumpa, wówczas jeszcze biznesmena i celebrytę, w towarzystwie Jeffreya Epsteina. Nie ma jednak żadnych dowodów, by Trump był kiedykolwiek oskarżony o udział w przestępstwach Epsteina. Relacje między nimi zakończyły się jeszcze przed aresztowaniem finansisty w 2008 roku.

Mimo to usunięcie pliku po jego wcześniejszym ujawnieniu wzbudziło podejrzenia o manipulację archiwami DOJ. Użytkownicy sieci zauważyli, że dokument 468 „zniknął” po aktualizacji, podczas gdy inne zachowały swoje miejsca.
680 stron pełnych cenzury
Z ponad dwóch tysięcy stron ujawnionych w sobotę aż 680 jest w całości zaczernionych. W praktyce oznacza to, że setki nazwisk, adresów i szczegółów finansowych wciąż pozostają niejawne. Brak przejrzystości sprawia, że „afera Epsteina” wciąż bardziej przypomina czarną skrzynkę niż zakończone śledztwo.
Departament podaje, że redakcje mają na celu ochronę trwających postępowań i danych osobowych. Jednak dla opinii publicznej, przyzwyczajonej do półprawd i przecieków w tej sprawie, to kolejny sygnał, że amerykański wymiar sprawiedliwości boi się pełnego światła.
CYNICZNYM OKIEM: W świecie, w którym każdy tweet zostaje w internecie na zawsze, rząd USA nadal wierzy, że można coś naprawdę usunąć z sieci.
Co kryją nowe foldery? Niewygodne dziedzictwo
W ujawnionych materiałach znalazły się m.in. kopie zdjęć, materiały z kamer monitoringu, protokoły przesłuchań, listy majątków i kopie dysków zawierających dane osobiste Epsteina. Jednym z ujawnionych dokumentów jest także szacunek wartości jego majątku na czerwiec 2019 roku, tuż przed jego śmiercią w areszcie.

Według tej wyceny Epstein dysponował majątkiem liczonym w setkach milionów dolarów – rozłożonym na sieć funduszy offshore, nieruchomości w Nowym Jorku, na Florydzie, w Nowym Meksyku i na Wyspach Dziewiczych.
Nowe publikacje DOJ nie odpowiadają na kluczowe pytania: jak rozległa była siatka współpracowników Epsteina, kto naprawdę korzystał z jego „usług” i jak głęboko sięgały jego powiązania z elitami politycznymi.
Choć śmierć miliardera w 2019 roku uznano oficjalnie za samobójstwo, śmierć ta zamknęła usta jednemu z najbardziej niebezpiecznych świadków ery globalnych kompromisów.
Każde kolejne ujawnienie akt tylko pogłębia społeczne przekonanie, że sprawa Epsteina jest lustrem amerykańskiej elity – odbija to, co wszyscy przeczuwają, ale czego nikt nie chce zobaczyć czarno na białym.
Autor poleca: 5 największych kłamstw w nagraniach celi Jeffreya Epsteina
CYNICZNYM OKIEM: W archiwach DOJ najwyraźniej też działa zasada selekcji społecznej – jedni zostają zaczernieni, inni po prostu znikają.
Historia Jeffreya Epsteina to wciąż otwarta rana amerykańskiego establishmentu. Każdy nowy dokument, zamiast przynosić wyjaśnienie, odsłania kolejne warstwy milczenia.
Usunięcie zdjęcia z Trumpem jest drobnym szczegółem w ogromnym archiwum – ale to właśnie w takich szczegółach rodzi się nieufność. Bo kiedy państwo zaczyna edytować własną przeszłość, nikt nie jest pewien, gdzie kończy się archiwum, a zaczyna narracja.
I w tym sensie – Jeffrey Epstein wciąż pozostaje bardzo żywy.


