Rynkowy debiut Switcha 2 miał być triumfalnym marszem Nintendo w nową generację. Konsola wystartowała rekordowo w czerwcu 2025 roku i od premiery znalazła 17,37 miliona nabywców. Tyle że entuzjazm wyraźnie wyparował szybciej, niż zakładano w centrali w Kioto. Bloomberg poinformował, że Nintendo ogranicza produkcję z planowanych 6 milionów do 4 milionów jednostek, a obniżone tempo ma się utrzymać także w drugim kwartale.

Reakcja tokijskiej giełdy była natychmiastowa – akcje Nintendo zamknęły się spadkiem o blisko 5 procent. W ujęciu rocznym strata sięga 15,2 procent, a od szczytu z późnego lata 2025 roku kurs runął o niemal 39 procent.

Ameryka nie kupuje, Japonia ratuje honor
Problemem numer jeden okazał się rynek amerykański. Popyt w USA rozczarował, podczas gdy Japonia radziła sobie wyraźnie lepiej – częściowo dzięki tańszemu wariantowi konsoli dostępnemu wyłącznie na rynku krajowym. Dla globalnej firmy, której Ameryka jest kluczowym rynkiem eksportowym, to sygnał alarmowy.
Amir Anvarzadeh, analityk Asymmetric Advisors, nie owija w bawełnę.
„Ten niedobór sprzętu w pierwszym roku, podczas kluczowego sezonu świątecznego, to fatalne wieści” – napisał w notatce.
CYNICZNYM OKIEM: Nintendo sprzedało 17 milionów sztuk i nazywa to rozczarowaniem – w świecie korporacji sukces to tylko przystanek na drodze do jeszcze większego sukcesu, którego nigdy nie ma dość.
Źródła bliskie sprawie uspokajają, że redukcja produkcji nie powinna zagrozić średnim szacunkom analityków z Wall Street. Ci zakładają sprzedaż około 20 milionów jednostek Switcha 2 w roku fiskalnym kończącym się w tym miesiącu.
Gry, które nie przyszły na ratunek
Samo żelazo to jednak połowa równania. Drugą jest oprogramowanie – i tutaj Nintendo wyraźnie zawiodło. Brak solidnej oferty gier nie zdołał pobudzić konsumentów do zakupu konsoli w kluczowych miesiącach.
Anvarzadeh wskazuje na konkretny punkt zwrotny.
„Jasne jest, że oferta oprogramowania była słaba, przynajmniej do niedawna, kiedy to Pokémon dał pewną nadzieję” – stwierdził analityk.
Do problemów z popytem dochodzi jeszcze presja kosztowa. Gwałtownie rosnące ceny chipów pamięci obniżają marże i mogą wymusić podwyżkę cen detalicznych konsoli. To scenariusz, który mógłby dodatkowo zdusić i tak już słabnący apetyt konsumentów, szczególnie na wrażliwym cenowo rynku amerykańskim.
CYNICZNYM OKIEM: Firma, która od dekad sprzedaje tę samą myszkę w czapce hydraulika, nagle odkrywa, że sama nostalgia nie wystarczy – potrzebne są jeszcze gry.
Nintendo nie mierzy się z rynkową katastrofą – 17 milionów sprzedanych sztuk to wynik, o którym większość konkurentów mogłaby pomarzyć. Problem polega na tym, że firma nie potrafi podtrzymać ekscytacji wokół urządzenia bez solidnego harmonogramu premier. A jeśli do równania dojdzie wymuszony cykl podwyżek cen, sezon świąteczny 2026 może okazać się prawdziwym testem wytrzymałości dla Switcha 2.



