Niemiecki plan mobilizacji. Fabryki przestawią się na produkcję zbrojeniową?

Od zielonej transformacji do militarnej – wszystko jedno, byle państwo dalej decydowało

Adrian Kosta
6 min czytania

Wywiad profesora Moritza Schularicka, prezesa Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii, brzmi jak coś między przemową z lat 40., a europejskim manifestem centralnego planisty. „Potrzebujemy gospodarki wojennej” – mówi bez cienia wahania. W jego wizji Niemcy mają odzyskać gospodarczą energię, budując czołgi, rakiety i drony. Wojna staje się nie tragedią, lecz strategią rozwoju, a centralne planowanie – nowym patriotyzmem.

CYNICZNYM OKIEM: Od zielonej transformacji do militarnej – wszystko jedno, byle państwo dalej decydowało, co ma sens ekonomiczny.

Narodziny centralnego dowództwa gospodarki

Schularick uosabia nową modę niemieckiej elity – ekonomistów, którzy porzucili wolny rynek w imię aktywnej polityki przemysłowej. W rozmowie z „Neue Osnabrücker Zeitung” narzeka na „brak przywództwa w polityce zbrojeniowej” i wzywa do stworzenia „koordynatora inwestycji obronnych”, który miałby zarządzać setkami miliardów euro planowanych na dekadę.

Brzmi to jak centralne planowanie z PR‑owym filtrem. Zamiast przyznać, że mechanizmy rynkowe rozpadły się pod ciężarem regulacji i klimatycznych nakazów, niemieccy technokraci postanowili, że gospodarkę zastąpi biuro administracji – tym razem w kamuflażu wojskowym.

Schularick wprost mówi, że przemysł zbrojeniowy ma być „motorem zatrudnienia.” Dla ekonomisty, który jeszcze niedawno wykładał o liberalnych zasadach rynku, to osobliwa konwersja – od Adama Smitha do planu pięcioletniego.

Zdaniem Schularicka Niemcy „muszą uniezależnić się od MAGA‑USA” i zbudować własny przemysł obronny w ramach europejskiej suwerenności. A więc – mniej globalizacji, więcej komitetów. W jego wizji czołgi zastąpią samochody, fabryki aut przemienią się w hale produkcji amunicji, a niemiecki robotnik odkryje na nowo sens pracy – na trzy zmiany, w imię kontynentalnej obrony.

To nie metafora. Profesor uważa, że obecny rytm produkcji – pięć dni w tygodniu, pojedyncza zmiana – to relikt „pokojowego lenistwa”. W praktyce oznacza to powrót do języka mobilizacji: zmieńmy struktury, dostosujmy fabryki, podporządkujmy gospodarkę celowi strategicznemu.

CYNICZNYM OKIEM: Niemcy właśnie odnaleźli swój nowy etos pracy: mniej konsumpcji, więcej granatników.

Ekonomia pod bronią

Problem polega na tym, że ta wojskowa euforia nie ma pokrycia w rzeczywistości ekonomicznej. Niemiecki przemysł już teraz ledwo oddycha – dławi się kosztami energii, podatkami, regulacjami i odpływem kapitału. Pomysł, by w takiej kondycji przemalować go na „gospodarkę wojenną”, brzmi jak żart z Ministerstwa Prawdy.

Schularick narzeka, że „produkcja broni idzie zbyt wolno” – miesięcznie powstaje „zaledwie kilka pocisków Taurus”. Ale odpowiedź, jak zwykle, nie brzmi: uwolnić rynek, uprościć procedury, zdjąć biurokratyczny kaganiec. Nie – odpowiedź brzmi: powołać więcej koordynatorów.

Niemiecka biurokracja znalazła nowe złote runo. Po dekadzie dotacji dla zielonej transformacji powstaje kolejny front subsydiowy – militarno‑europejski. W świecie, w którym nie da się już zarobić na wiatrakach, być może granatnik stanie się nową turbiną koniunktury.

Cała ta retoryka przypomina echo z zamkniętej wieży akademickiej, gdzie teorie rodzą się szybciej niż pociski. Schularick szczerze wierzy, że centralny plan da się zrealizować tak, jak zapisuje się równanie na tablicy – że można przenieść produkcję samochodów na produkcję czołgów, jakby chodziło o zmianę dostawcy komponentów, a nie o setki tysięcy kompetencji, technologii, i ludzi.

Z perspektywy jego instytutu to zapewne atrakcyjny eksperyment. Z perspektywy państwa – ryzykowny test cierpliwości społeczeństwa. Historia XX wieku mówi jasno: ekonomia sterowana centralnie zawsze kończy się z brakami towarów, rosnącym zadłużeniem i narastającą zależnością od samego systemu, który miała „naprawić.”

CYNICZNYM OKIEM: Planowanie gospodarki przez profesorów przypomina naukę tańca od ludzi, którzy nigdy nie wstali z krzesła.

Wojna jako wymówka

Rządzący znaleźli doskonałe moralne alibi: wojnę w Ukrainie i „rosyjskie zagrożenie”. Nie ma już mowy o konkurencyjności, kosztach energii czy upadku przemysłu chemicznego – wszystko można przykryć hasłem „bezpieczeństwa Europy.” Wystarczy dodać słowo „obrona”, by każda dotacja stała się patriotyczna, a każdy projekt – „strategiczny.”

Schularick, von der Leyen, Merz – wszyscy oni odkryli w wojnie nowy język dla tego, co nie działało w czasie pokoju. Bruksela i Berlin przesunęły ciężar z gospodarki na mobilizację, z innowacji na kontrolę, z wolności na koordynację.

Eufemistyczne hasło „planowania strategicznego” brzmi dobrze w panelach dyskusyjnych, ale w praktyce oznacza jedno: redystrybucję zasobów przez tych samych biurokratów, którzy wcześniej sterowali klęską zielonej transformacji. Prędzej czy później do gry znów wejdzie dług publiczny, unijne zadłużenie i kreatywna księgowość solidarnościowa.

Może o to właśnie chodzi: przesunąć granice odpowiedzialności tak, by nowa elita planistów mogła błyskotliwie „koordynować” wszystko z poziomu ministerstwa, gdy reszta kraju gra już tylko rolę zaplecza produkcyjnego.

CYNICZNYM OKIEM: Wojna stała się ostatnim uzasadnieniem centralnego planu – tam, gdzie nie da się już obronić ekonomii, broni się przynajmniej sensu działania.

To, co Schularick sprzedaje jako „strategiczną samodzielność Europy,” jest w istocie powrotem do starej utopii: silnego państwa, które wie lepiej, co i komu potrzeba. Historia zna już ten model i jego epilog – inflacja, deficyty, uzależnienie od długu i w końcu upadek produktywności.

Jedyna różnica polega na tym, że tym razem pancerze mają być ekologiczne, a cenzura patriotyczna. I jak zawsze – po planistach przychodzą rachunki, które płacą ci, którzy nie mieli w planie wojny, ale znaleźli się w jej bilansie.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *