Niemcy planują zniesienie stałych taryf gwarantowanych dla małych instalacji fotowoltaicznych na dachach od 2027 roku. Projekt propozycji niemieckiego ministerstwa gospodarki zakłada likwidację subwencji dla instalacji o mocy poniżej 25 kilowatów – czyli praktycznie całej fotowoltaiki dachowej – argumentując, że technologia ta stała się uzasadniona ekonomicznie bez dotacji dzięki spadającym kosztom instalacji.
Ministerstwo tłumaczy to chłodno: „Aby wzmocnić efektywność kosztową ekspansji energii słonecznej, w przyszłości większy nacisk zostanie położony na opłacalne parki solarne”. Innymi słowy: zamiast milionów właścicieli domów produkujących energię na własnych dachach, Niemcy stawiają na wielkie instalacje przemysłowe. Mniejszy, za to bardziej sterowalny rynek.
CYNICZNYM OKIEM: Ministerstwo twierdzi, że fotowoltaika dachowa jest już rentowna bez dopłat. Branża mówi, że to nieprawda. Ktoś tu kłamie – i jest to rząd, który jednocześnie utrzymuje dotacje dla dużych farm solarnych, bo tam pieniądze idą do mniejszej liczby podmiotów, za to każdy z nich ma lepszych lobbyistów.
Branża mówi o „frontalnym ataku”
Reakcja sektora odnawialnych jest jednoznaczna. Ursula Heinen-Esser, prezes stowarzyszenia energii odnawialnej BEE, oceniła, że zniesienie wsparcia miałoby „katastrofalne skutki” dla sektora i pozbawiłoby właścicieli domów możliwości uczestnictwa w transformacji energetycznej. Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Solarnego BSW-Solar poszło dalej, nazywając wyciekły projekt „frontalnym atakiem na niemiecką transformację energetyczną”.
Niemcy są w połowie drogi do celu 215 gigawatów mocy słonecznej do 2030 roku – i właśnie rozważają ograniczenie segmentu, który w największym stopniu angażuje indywidualnych obywateli w produkcję energii.
Cele pozostają, narzędzia się zmieniają
Oficjalne ambicje klimatyczne nie znikają z dokumentów. Niemcy nadal dążą do 80 procent udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji elektrycznej do 2030 roku, planują 115 gigawatów lądowej energii wiatrowej i 215 gigawatów solarnych. W pierwszej połowie 2025 roku oddano do użytku najwięcej lądowych turbin wiatrowych od ośmiu lat – choć tempo wciąż nie pozwala na osiągnięcie oficjalnych celów, jak przyznało stowarzyszenie BWE.
Pytanie nie brzmi, czy Niemcy realizują transformację energetyczną – brzmi, kto ma w niej uczestniczyć i na czyich warunkach.
CYNICZNYM OKIEM: Transformacja energetyczna dla każdego właściciela domu brzmi pięknie w kampaniach wyborczych. Transformacja energetyczna realizowana przez wielkie farmy solarne z koncesjami rządowymi brzmi pięknie w ministerialnych sprawozdaniach. Różnica jest prosta: w drugim modelu obywatel płaci rachunek, ale nie dostaje paneli.
Projekt trafi teraz do rządu. Branża solarna szykuje lobbing. Właściciele domów prawdopodobnie dowiedzą się o wszystkim z rachunku za prąd.


