Podczas gdy europejscy liderzy z dumą ogłaszają wzrost nakładów na obronność, sojusz NATO wciąż żyje głównie z amerykańskiego portfela. Najnowsze dane NATO za 2025 rok mówią jasno: Stany Zjednoczone pokrywają 60,2% całkowitych wydatków wojskowych sojuszu, co odpowiada 845 miliardom dolarów z łącznej kwoty 1,4 biliona.
Cała reszta – czyli Europa i Kanada razem – wydaje „zaledwie” 559 miliardów, co stanowi 39,8% budżetu. Krótko mówiąc, bez USA NATO skurczyłoby się o ponad połowę – nie tylko budżetowo, ale i strategicznie.
CYNICZNYM OKIEM: Europa mówi o autonomii strategicznej, ale nawet czołgi musi tankować amerykańskim optymizmem.
Europa obiecuje, Ameryka płaci
Od kilku lat europejskie kraje próbują dogonić amerykański poziom wydatków. Polska, Rumunia czy Finlandia przekroczyły symboliczne 2% PKB. Problem w tym, że różnica liczb bezwzględnych to przepaść nie do zasypania.
845 miliardów dolarów to więcej niż wydatki wojskowe Chin, Rosji i całej Unii Europejskiej razem wziętych. Nawet gdyby wszystkie państwa Europy podwoiły swoje inwestycje w obronność, nie zbliżyłyby się do amerykańskiej skali.
Dla amerykańskiego podatnika NATO to więc nie tyle partnerstwo, co abonament na bezpieczeństwo kontynentalne, który Europa od lat odnawia z kurtuazyjnym uśmiechem.
| Kategoria | Wydatki obronne (USD bn) |
|---|---|
| Stany Zjednoczone | 845 |
| Europa i Kanada | 559 |
| Łącznie członkowie NATO | 1 404 |
CYNICZNYM OKIEM: Europejczycy lubią mówić o wspólnych wartościach NATO. Liczby sugerują, że wspólną wartością jest karta kredytowa z Waszyngtonu.
Gdzie kończy się solidarność, a zaczyna księgowość
Z politycznego punktu widzenia dane za 2025 rok podtrzymują starą chorobę sojuszu – zależność finansową i technologiczną od jednego państwa. Bez amerykańskiego lotnictwa, wywiadu i logistyki, NATO miałoby kłopot nie tylko z ofensywą, ale nawet z jej planowaniem.
Coraz częściej mówi się więc o „europejskiej obronie w cieniu NATO”, ale na razie pozostaje to projektem z PowerPointa, a nie rzeczywistością. Prawda jest brutalna: za parawanem wspólnotowych deklaracji stoi struktura wciąż centralnie amerykańska, zarówno budżetowo, jak i politycznie.
Dopóki Europa nie wyciągnie portfela, Stany Zjednoczone będą wyciągać wnioski – i rachunki.
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli NATO jest polisą ubezpieczeniową Zachodu, to Ameryka od dawna płaci składki. Europa – tylko podpisuje dokumenty.


