Szef NASA Jared Isaacman przedstawił najbardziej ambitną wizję od czasu programu Apollo – zbudowanie podstaw dla „transkontynentalnej kolei” w kosmosie. Według planu agencji, w ciągu najbliższych trzech lat powstanie prototyp systemu napędu jądrowego, który umożliwi przemieszczanie dużych ładunków między Ziemią, a Marsem.
Isaacman zapowiedział na platformie X, że jeszcze przed końcem obecnej kadencji prezydenta Donalda Trumpa NASA wystrzeli pierwszą rakietę z napędem jądrowym. Nowa technologia ma stać się kluczem do budowy trwałej obecności człowieka na Marsie i baz wydobywczych, które pozwolą produkować paliwo potrzebne do powrotu astronautów na Ziemię.
„To nie najszybszy sposób, by dotrzeć na Marsa, ale jedyny, który pozwoli tam zostać” – podkreślił Isaacman w wywiadzie dla Fox News.

CYNICZNYM OKIEM: W XIX wieku Ameryka budowała kolej transkontynentalną, by połączyć dwa oceany. Dziś robi to samo, tylko że z atmosferą w roli dworca pośredniego.
Energia atomu zamiast silników rakietowych
Rakiety z napędem jądrowym – tzw. nuclear electric propulsion (NEP) – pozwalają na długotrwałe misje bez konieczności zabierania ogromnych ilości paliwa chemicznego. Zamiast tego wykorzystują reakcję rozszczepienia jądrowego, która zasila system elektryczny i generuje ciąg z wyjątkową efektywnością.
Dzięki temu NASA mogłaby transportować ciężkie moduły konstrukcyjne i sprzęt wydobywczy, niezbędne do założenia pierwszego marsjańskiego przyczółka. To kamień milowy, który – jak zaznacza administrator – ma utrzymać „amerykańską przewagę w przestrzeni kosmicznej” w rywalizacji z Chinami.
CYNICZNYM OKIEM: W kosmosie nie ma dróg, ale jest wyścig. I każdy supermocarz patrzy, kto pierwszy postawi reaktor na Księżycu.
Księżyc jako pierwszy przystanek
Równocześnie NASA kontynuuje program Artemis, który ma doprowadzić nie tylko do powrotu człowieka na Księżyc, ale i do budowy tam stałej bazy badawczej i energetycznej opartej na energii nuklearnej. Według planu, instalacja ma służyć także do wydobycia i rafinacji helu-3 – potencjalnego paliwa dla przyszłych reaktorów syntezy jądrowej.
Isaacman otwarcie stwierdził, że Stany Zjednoczone chcą wyprzedzić Chiny, które zapowiedziały stworzenie własnego księżycowego reaktora do 2030 roku. „Chińczycy mówią, że to zrobią. My zrobimy to pierwsi” – powiedział.
Nadchodząca misja Artemis II, mająca wynieść astronautów na orbitę Księżyca jeszcze w tym miesiącu, to pierwszy krok w realizacji całej strategii. Rakieta czeka na wyrzutni 39B w Kennedy Space Center na „próbę generalną”, która zdecyduje o terminie startu.
Jeśli plan Isaacmana powiedzie się, era chemicznych rakiet może przejść do historii, a nową infrastrukturę kosmiczną będzie napędzać nie paliwo, lecz atom – ten sam, który niegdyś budził strach, teraz ma wynieść człowieka dalej niż kiedykolwiek wcześniej.


