Najpotężniejszy człowiek po Zełenskim właśnie wypadł z gry

Tarcza pękła. Korupcja dociera do serca Kijowa

Adrian Kosta
7 min czytania

Dymisja Andrija Jermaka – szefa Biura Prezydenta, „szarego kardynała” i głównego negocjatora z USA – to nie jest zwykła roszada kadrowa. To cios w samo serce systemu władzy Zełenskiego, w momencie, gdy kraj tonie w wojennej zmęczonej gospodarce i eksplodującym skandalu korupcyjnym w sektorze energetycznym.

Upadek „maklera władzy” Zełenskiego

Jermak był czymś znacznie więcej niż urzędnikiem administracyjnym. Był „maklerem władzy” Zełenskiego – człowiekiem, który spinał armię, oligarchów, służby specjalne i parlament w jedną, choć kruchą, konstrukcję. Dlatego jego rezygnacja po rewizjach w domu i biurze przeprowadzonych przez NABU i SAP/SAPO to najpoważniejszy dotąd sygnał, że śledztwo antykorupcyjne weszło w strefę zero systemu.

Skandal dotyczy ok. 100 mln dolarów w sektorze energetycznym i już wcześniej wywrócił kilku ministrów oraz wysokich urzędników. Teraz uderzył w człowieka, który siedział kilkadziesiąt metrów od gabinetu Zełenskiego.

Jermak zapewnia o „pełnej współpracy”, jego prawnicy byli obecni podczas przeszukań, a on sam deklaruje, że „śledczy nie napotykają żadnych przeszkód”. Formalnie – żadnych zarzutów jeszcze nie ma. Politycznie – to już katastrofa.

Groźba rozpadu obozu Zełenskiego

Część deputowanych z proprezydenckiej frakcji wprost mówi, że Jermak powinien „wziąć odpowiedzialność” za aferę, by ratować resztki zaufania publicznego i spójność obozu. Padają ostrzeżenia:

  • jeśli Zełenski go nie usunie,
  • partia może się rozpaść,
  • co zagraża parlamentarnej większości prezydenta.

Zełenski długo ignorował te apele – co było odczytywane jako próba politycznej ochrony człowieka, który był nie tylko doradcą, lecz architektem całego układu władzy. Teraz, gdy doszło do rewizji i rezygnacji, pojawia się pytanie większego kalibru: czy to jeszcze „czyszczenie otoczenia”, czy już wstęp do destrukcji samego Zełenskiego?

Z drugiej strony, posłowie tacy jak Jarosław Żeleźniak otwarcie deklarują, że są gotowi bronić NABU i SAPO, jeśli śledztwo pójdzie naprawdę wysoko. To sygnał dla prezydenta: każda próba zduszenia dochodzenia może skończyć się otwartą wojną polityczną.

CYNICZNYM OKIEM: Antykorupcja czy perfekcyjna dźwignia polityczna?

W oficjalnej wersji mamy „bezprecedensową walkę z korupcją”.
W wersji mniej cukrowej:

  • antykorupcyjne śledztwo w czasie wojny to idealne narzędzie nacisku – zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego,
  • rewizje u Jermaka wysyłają czytelny sygnał do Zełenskiego: nikt nie jest poza zasięgiem,
  • każdy „przypadkowy przeciek” czy „tajemniczo szczegółowy raport” może w każdej chwili zniszczyć reputację i spójność obozu władzy.

Wojna to złoty czas dla fortun i przekrętów. Ale też złoty czas dla tych, którzy chcą przeprogramować układ władzy: jedni politycy „korumpują się zbyt nieudolnie”, inni stają się zbyt niezależni, jeszcze inni za bardzo blokują linię, którą chcą forsować sponsorzy i protektorzy.

Na tym tle usunięcie człowieka, który był dotąd głównym kanałem między Kijowem, a Waszyngtonem, wygląda jak regulacja zaworów w kotłowni – nie kosmetyka.

Jermak jako mur przeciwko pokojowi

Andrew Korybko już wcześniej wskazywał, że usunięcie Jermaka mogłoby paradoksalnie przyspieszyć drogę do rozmów pokojowych.
Dlaczego?
Bo to właśnie on:

  • cementował sojusz między armią, oligarchami, służbami a parlamentem,
  • trzymał twardą, wojenną linię,
  • był symbolem kursu „ani centymetra ziemi, ani rozmowy o ustępstwach”.

Jako główny negocjator wobec USA Jermak stał się twarzą oporu wobec planu pokojowego Trumpa. W głośnym cytacie dla „The Atlantic” mówił: „Nikt przy zdrowych zmysłach nie oddałby terytorium”, powołując się na konstytucję, która ma rzekomo uniemożliwiać jakiekolwiek ustępstwa.

Problem w tym, że:

  • konstytucje się zmienia,
  • wojny zmieniają rzeczywistość szybciej niż paragrafy,
  • a w rozmowach międzynarodowych „zdrowy rozsądek” definiują zwykle ci, którzy płacą rachunki i dostarczają amunicję.

Jeżeli obóz Zełenskiego zacznie tracić zaufanie publiczne i zagraniczne w wyniku gigantycznej afery, taka twarda linia może stać się nie do utrzymania.

Zmiana klimatu wokół Zełenskiego

Jermak był również tarczą ochronną Zełenskiego:

  • jako główny negocjator z USA i „twarz” kontaktów z Zachodem,
  • mógł być celowo promowany, by zabezpieczyć się przed bezpośrednimi zarzutami wobec samego prezydenta,
  • każde uderzenie w niego było równocześnie testem, jak daleko można docisnąć cały system.

Teraz tarcza pękła.
Międzynarodowo – to „rzadkie zażenowanie” dla rządu Zełenskiego: oto kraj stawiany jako moralny sztandar „walki o demokrację” musi tłumaczyć się z afery za 100 mln dolarów w energetyce i przeszukań u człowieka nr 2 w państwie.

Wizerunek „bohaterskiego, czystego Kijowa” pęka. Zachodnie społeczeństwa – zmęczone wojną, inflacją i własnymi kryzysami – dostają właśnie w twarz historią, która idealnie pasuje do narracji: „wysyłaliśmy miliardy do skorumpowanego państwa”.

To pogarsza pozycję negocjacyjną Zełenskiego wobec Trumpa i innych przywódców:

  • łatwiej powiedzieć: „najpierw oczyśćcie własny dom, potem mówcie o kolejnych miliardach”,
  • łatwiej też postawić warunek: „zmiękczcie stanowisko negocjacyjne, albo pomoc się kończy”.

CYNICZNYM OKIEM: Czy to początek „formatowania” powojennej Ukrainy?

Obóz Zełenskiego najwyraźniej doszedł do ściany:

  • armia wyczerpana,
  • społeczeństwo zmęczone,
  • gospodarka drenowana,
  • a Zachód coraz głośniej domaga się „realizmu” w rozmowach o pokoju.

Usunięcie Jermaka może służyć kilku celom naraz:

  • kozioł ofiarny na potrzeby wewnętrzne („walczymy z korupcją, nikt nie jest nietykalny”),
  • sygnał dla Waszyngtonu i Europy („patrzcie, sprzątamy, możecie dalej płacić”),
  • otwarcie drzwi do zmiany kursu – pod pretekstem, że wraz z odejściem „twardogłowego” doradcy można zacząć „elastyczniej” podchodzić do warunków pokoju.

Bo jeśli Zełenski ma przejść z roli „wojennego lidera”, który obiecuje tylko zwycięstwo, do roli polityka, który sprzedaje swoim obywatelom trudny, niepełny pokój, to potrzebuje nowego otoczenia i nowej narracji.

Jermak – człowiek od „nigdy nie oddamy terytorium” – był dla takiej pivot niemożliwym balastem.

Co dalej z linią Kijowa?

Kluczowe będą teraz trzy rzeczy:

  1. Czy NABU/SAPO rzeczywiście pokażą twarde dowody przeciwko Jermakowi, czy wszystko skończy się na „dymisji bez zarzutów”?
  2. Czy w parlamencie zacznie się otwarta walka o kontrolę nad narracją antykorupcyjną – z możliwym rozłamem proprezydenckiej większości?
  3. Jak zareagują USA i główne stolice europejskie: czy będą naciskać na „nowe otwarcie polityczne” w Kijowie, czy raczej próbować sklejać obecny układ w imię „stabilności do czasu porozumienia z Moskwą”?

Jeśli śledztwo pójdzie naprawdę wysoko, Zełenski może stać się nie tyle architektem, co zakładnikiem własnego systemu – i łatwym celem dla tych, którzy uznają, że “nie chce pokoju wystarczająco mocno”.

W takim scenariuszu twarde „nie oddamy ani centymetra” może zostać w ciągu miesięcy zastąpione przez „naród ukraiński zasługuje na trwały pokój, nawet jeśli okupiony trudnymi decyzjami”.

A dymisja Andrija Jermaka przejdzie do historii jako moment, w którym wojna Ukrainy zaczęła nieodwracalnie wchodzić w fazę politycznego rozliczenia – i przygotowań do pokoju, który nie będzie wyglądał jak zwycięstwo.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *