Roboty domowe wkroczyły do naszej codzienności niczym nieuchronna fala – zarówno ta entuzjastyczna, jak i budząca dystans. Tegoroczna Światowa Konferencja Robotów w Pekinie pokazała, że humanoidalne maszyny zyskują nowe twarze i możliwości, jednak nie wszyscy podchodzą do nich bez obaw.
Wyobraź sobie inteligentną maszynę w ciągłym ruchu – tak jak Optimus, humanoidalny robot Tesli, który zaskoczył świat tańcem na YouTube. Pojawia się jednak równie nieszczera potrzeba, by roboty potrafiły składać ubrania niczym Rosey z kreskówki „Jetsonowie” albo zastąpiły nas w roli nadzoru nad dziećmi.

Isaac – domowy robot z przyszłości już dziś
Niedawno Evan Wineland i Kaan Dogrusozen, założyciele firmy Weave Robotics, zaprezentowali Isaaca – robota do pracy domowej, którego cena prawdopodobnie przekroczy 10 000 dolarów i który trafi do klientów już pod koniec tego roku. Isaac samodzielnie składa koszulki, podnosi kubki czy zabawki, przypominając urządzenia oszczędzające pracę sprzed dekad, jak pralki czy zmywarki.
– „Jesteśmy niezwykle skupieni na praktycznych zadaniach, aby domowy robot był bezpieczny i skuteczny” – mówi Wineland.
Dogrusozen dodaje: – „Pierwsze zadania Isaaca to składanie prania i sprzątanie salonu, zwłaszcza po dzieciach lub zwierzętach”. Isaac ma być naszym „przedłużeniem” – wykonywać polecenia nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w domu.
Isaac potrafi rozmawiać, dając nam dostęp do informacji z domu – np. podpowiada, co jest w lodówce na obiad, na podstawie zdjęć zawartości. Dogrusozen zapowiada kolejne funkcje: gotowanie, sprzątanie po gotowaniu, a także sprzątanie łazienek.
Kiedy jesteśmy poza domem, robot może dbać o rośliny, karmić psa czy monitorować bezpieczeństwo – sprawdzać, czy nie został włączony gaz, czy okno jest otwarte, a nawet zadzwonić na policję lub powiadomić znajomych. Isaac ma stać się symbolem inteligentnej opieki i ochrony.
AI Isaaca bazuje na analizie ogromnej ilości danych z prób składania różnych ubrań – uwzględniając stan silników, pozycję stawów czy typ tkaniny. Każde poprawne ułożenie prania jest dokładnie rejestrowane i wykorzystywane do nauki. To stale powtarzający się proces, dzięki któremu robot staje się coraz lepszy.
CYNICZNYM OKIEM: Oczywiście, Isaac to nie szturmowiec z „Gwiezdnych Wojen”, który podnosi tony i burzy mury – jest bardziej subtelnym domownikiem, niemal meblem z regulowanym tułowiem, który schowa się w stacji ładującej i udaje, że nie ma go w domu. To sprytny sposób, by roboty stały się nam potrzebne i niezauważalne, tak byśmy ich nie wyłączali ani nie odstawiali na bok.
Już dziś możemy wyobrazić sobie roboty, które nie tylko posprzątają stół czy ładowarkę odkurzacza, ale też sprawią, że nie będziemy musieli martwić się podlewaniem roślin czy karmieniem zwierzaków. Ich zadaniem będzie uwolnienie nas od rutyny i pozwolenie na skupienie się na ważniejszych sprawach.
Zdalna kontrola i inteligencja hybrydowa
Podczas testów system zdalnej teleoperacji pozwala operatorom zdalnie pomagać robotom, gdy te natkną się na przeszkody lub kuriozalne opory – jak np. utknięcie autonomicznego auta Waymo przy bramie. To hybrydowa autonomia – łącząca samodzielność maszyn z interwencją człowieka, by uczyć się nowych sytuacji i unikać błędów w przyszłości.
Isaac nie jest potworem ani hultajem. Jest zaprojektowany tak, by wpasować się w domowy krajobraz i działać bez konfliktu z otoczeniem. Dzięki teleskopowemu tułowi może się ukrywać, gdy nie jest potrzebny. Jego celem jest być dyskretną pomocą, nie kolejnym problemem do rozwiązania.
Oczekiwany jest na rozwój aplikacji firm trzecich, które rozszerzą funkcjonalności: „nakryj do stołu”, „rozpakuj zakupy”, „przynieś piwo” – pełna automatyką domowa bestia gotowa na coraz śmielsze zadania.
Czy roboty zastąpią sprzątaczki, pomoc domową, a nawet nianie? Według Winelanda mogą uwolnić opiekunów od prostych i monotonnych obowiązków, umożliwiając im skupienie się na jakości czasu z rodziną.
CYNICZNYM OKIEM: Takie futurystyczne wizje brzmią jak naukowa utopia, ale pamiętajmy, że zawsze w cieniu postępu czai się utrata prywatności, rosnące koszty utrzymania i powstawanie robotycznej klasy „niewolników do zadań”. Za tym pięknym obrazem kryje się coraz bardziej zautomatyzowany świat, w którym relacje między człowiekiem a maszyną mogą stać się bardziej dystopijne niż nam się wydaje.



