Wyobraź sobie finansową przepaść. Powszechnie mówi się, że narodowy dług USA to „zaledwie” 37 bilionów dolarów – liczba, która i tak wywołuje globalną zadyszkę. Ale rzeczywistość fiskalna Stanów Zjednoczonych, starannie pokryta księgowym makijażem, jest znacznie mroczniejsza. W raporcie Skarbu Państwa „niewspierane zobowiązania” rządu sięgają aż 151 bilionów dolarów. W praktyce amerykańska reduta finansowa jest bankrutem na sterydach. Niewidzialne dla opinii publicznej, tego typu zestawienie to dla każdej gospodarki ekonomiczna bomba atomowa – tylko opóźniona w zapłonie.

Kreatywność rachunkowości i księgowe mydlenie oczu
Największy trik Waszyngtonu polega na tym, że rząd federalny nie stosuje tych samych reguł rachunkowości, które wymaga od prywatnych firm.
- Amerykański rząd rozlicza się kasowo, a nie memoriałowo, co oznacza, że wydatki formalnie istnieją dopiero, gdy pieniądze wypływają z konta, a nie wtedy, gdy powstaje zobowiązanie.
- W efekcie podawana powszechnie liczba długu – obejmująca tylko bony i obligacje – jest tylko fragmentem finansowego krajobrazu.
- Pozostałe zobowiązania są starannie upychane na marginesach dorocznych raportów, których niemal nikt nie czyta poza nielicznymi ekspertami i Kongresem.
Najważniejsze fragmenty:
- „Według mało nagłaśnianego raportu Skarbu Państwa, faktyczna suma zobowiązań Wuja Sama przekracza 151 bilionów dolarów.”
- „Zobowiązania wynikające z Social Security i Medicare sięgają niemal 106 bilionów. Razem ze wszystkimi innymi długami, minus aktywa, USA jest na minus 143 biliony dolarów.”
Niewspierane zobowiązania – czym są i jak rujnują bilans
Co się kryje pod powierzchnią tego finansowego tsunami?
- Największa część ukrytych zobowiązań pochodzi z amerykańskich programów ubezpieczeń społecznych – Social Security i Medicare. To „obietnice do spełnienia”, których suma sięga ponad dwu-krotności oficjalnego długu publicznego.
- Do tego dochodzą zobowiązania wobec emerytowanych pracowników federalnych (15 bilionów dolarów) oraz innych świadczeń i kontraktów.
- Deficyt netto – liczony już po odjęciu szacowanych aktywów rządu (ok. 7,9 biliona) – to grubo ponad 140 bilionów dolarów w dołku.
CYNICZNYM OKIEM: To tak, jakby Ameryka prowadziła domowy budżet, licząc tylko rachunki już zapłacone, a wszystkie nierealizowane zobowiązania wobec rodziny, przyjaciół i firm chowała pod dywan — z zacięciem urzędnika, który wie, że to nie on zostanie z tym gorącym kartoflem.

Co właściwie znaczy „minus 143 biliony”?
James Agresti z Instytutu Heartland wyjaśnia bez ogródek: amerykański dług netto pochłania dziś 85% całego majątku zgromadzonego przez obywateli USA od chwili powstania kraju. Innymi słowy, gdybyś spieniężył cały majątek Amerykanów – ich domy, firmy, oszczędności, a nawet meble – nie starczyłoby na spłatę zobowiązań federalnych.
Dlaczego ten dług nie blokuje jeszcze rynków i rząd nie bankrutuje?
- USA jeszcze utrzymuje pozory płynności, bo na giełdzie i w codziennych budżetach bierze się pod uwagę tylko „bieżący” dług i koszty jego obsługi.
- Pozostałe zobowiązania to odroczone rachunki – amerykańskie „Jaś zawsze odda, jak przyjdzie czas”.
- System finansowy świata (na razie) akceptuje tę fikcję, bo dolar jest walutą rezerwową. Ale z kwartału na kwartał rośnie ryzyko, że coraz więcej wierzycieli powie: „sprawdzam”.
Amerykańska twierdza tonie – a czy ktoś jeszcze to powie głośno?
- Oficjalna polityka to milczenie lub zamazywanie problemu rekordowymi wydrukami pieniędzy i udawaniem, że system „jakoś się zbilansuje”.
- W praktyce każdy kolejny rok pogłębia katastrofę – kolejne wydatki, kolejne zobowiązania, coraz mniej realnych reform.

Jeśli dług wynosi 151 bilionów, to co dalej?
- Albo niemożliwa do uniknięcia fala podwyżek podatków, cięć świadczeń i drastycznych reform.
- Albo inflacja oraz dewaluacja zobowiązań – czyli „cicha kradzież” majątku obywateli poprzez utratę realnej wartości oszczędności i płac.
- Albo permanentne zadłużanie się na coraz wyższych odsetkach – aż do momentu, w którym świat powie „stop”.
Dług publiczny USA na poziomie 37 bilionów to tylko przystawka – prawdziwy rachunek za amerykański „sen” wystawia bilans ponad 151 bilionów dolarów ukrytych zobowiązań. To fundamentalnie zagraża bezpieczeństwu, suwerenności gospodarczej i przyszłości całego społeczeństwa.
Czy Ameryka przejrzy na oczy zanim stanie się krajem wydmuszką, trzymającą światowy system finansowy tylko dzięki starym legendom o nadwyżkach i sile dolara? A może zapłaci rachunek szybciej, niż wszyscy się spodziewają — bo matematyka, w odróżnieniu od polityki, nigdy nie kłamie?


