Elon Musk po raz kolejny przesunął granice publicznej debaty – tym razem nie w kosmosie ani w sztucznej inteligencji, lecz w biologii. Podczas ostatniego wystąpienia stwierdził, że „semi-immortality”, czyli półnieśmiertelność, to problem niezwykle prosty do rozwiązania. W jego wizji ludzki organizm jest jak idealnie zsynchronizowany system, który można przeprogramować.
„Jeśli przyjrzeć się ciału człowieka, zauważycie, że starzeje się równomiernie – nie ma nikogo z młodą prawą ręką i starą lewą. To oznacza, że istnieje centralny zegar, który zarządza całym procesem. A jeśli można zmienić jego kod, można też wydłużyć życie,” – tłumaczył Musk.
CYNICZNYM OKIEM: Musk zbudował rakiety, które wracają na ziemię. Teraz najwyraźniej chce, żeby człowiek też przestał się „rozbijać o czas.”
Od sztucznej inteligencji do biologicznego kodu
Musk zasugerował, że w przyszłości przeciętny człowiek mógłby dożyć 120 lat i więcej, o ile nauka nauczy się „przeprogramowania biologicznego zegara.” W jego wizji „zmiana programu” miałaby polegać na modyfikacji sygnałów molekularnych i genomowych, które sterują tempem starzenia się komórek.
Wypowiedź wpisuje się w szerszy trend zainteresowania biotechnologią i „nauką o długowieczności”, w którym uczestniczą nie tylko Musk, ale też giganci tacy jak Jeff Bezos czy Sam Altman. Inwestują oni setki milionów dolarów w firmy rozwijające terapie opóźniające starzenie – od odnowy komórkowej po inżynierię genetyczną.
Nieśmiertelność jako przekleństwo
Mimo futurystycznego tonu, Musk zaznaczył, że nie marzy o wiecznym życiu. „Jednym z najgorszych przekleństw byłoby żyć wiecznie,” przyznał.
W jego rozumieniu chodzi więc nie o nieśmiertelność w dosłownym sensie, lecz o przełamanie biologicznych ograniczeń, które w przyszłości pozwolą ludziom zachować zdrowie i sprawność do późnej starości.
CYNICZNYM OKIEM: Musk nie chce żyć wiecznie – tylko wystarczająco długo, by samemu zobaczyć, jak kolonizuje Marsa.
Choć jego słowa brzmią jak pomysł rodem z laboratorium science fiction, coraz więcej naukowców potwierdza istnienie tzw. zegara epigenetycznego, którego działanie może być modyfikowane.
Dotychczasowe badania sugerują, że reprogramowanie komórek Yamanaki – odkrycie nagrodzone Noblem – może częściowo cofać proces starzenia.
To, co dla nauki wciąż jest eksperymentem, Musk jak zwykle przedstawia jako kwestię inżynierii i silnej woli.
Być może dlatego jego wypowiedzi wywołują jednocześnie fascynację i niepokój: czy w walce z czasem człowiek zachowa umiar, czy tylko nauczy się ginąć później – z lepszymi danymi i droższym hardware’em?


