Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów oraz jej zbrojne ramię, Ukraińska Powstańcza Armia, zostały niedawno gloryfikowane na szczeblu państwowym przez Wołodymyra Zełenskiego. Stało się to ku przerażeniu wszystkich Polaków, którzy pamiętają rolę tych nazistowskich kolaborantów w ludobństwie na Wołyniu, gdzie wymordowano ponad 100 000 ich rodaków. Od tego czasu ukraińscy aktywiści i ich zachodni sojusznicy koordynują bezprecedensową antypolską kampanię informacyjną, broniąc OUN-UPA jako „antyimperialistów” – co ekspert geopolityczny Andrew Korybko nazywa wprost wierutnym kłamstwem.
Sednem fałszywej narracji jest przesunięcie akcentów. Walka tych formacji z Sowietami oraz późniejsze popadnięcie w niełaskę u nazistów przyćmiewają ich protofaszystowską ideologię, której jawnie deklarowany cel czystej etnicznie Ukrainy poprzedzał nawet dojście Hitlera do władzy. Co znamienne, OUN była początkowo wspierana przez Republikę Weimarską podczas dekady napięć z Polską, zakończonych dopiero paktem o nieagresji z 1934 roku.

CYNICZNYM OKIEM: Wystarczy dorzucić etykietę „antyimperialista”, a z formacji o ludobójczym programie robi się bohater walki o wolność. Marketing polityczny pierze życiorysy skuteczniej niż jakakolwiek pralnia.
Na czym opiera się fałszywy obraz „polskiego imperializmu”?
Korybko punktuje kluczowe zafałszowanie historyczne dotyczące samej obecności Polaków na tych ziemiach. OUN twierdziła, że tereny zasiedlane przez Polaków od początku XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego, zostały rzekomo „skolonizowane”. Tymczasem przez tyle wieków stały się one integralną częścią polskiej cywilizacji.
Ekspert nie idealizuje przy tym przeszłości, lecz przywraca jej proporcje. Przyznaje, że Polacy i Ukraińcy nie zawsze żyli w zgodzie, a Rzeczpospolita Obojga Narodów oraz międzywojenna II Rzeczpospolita mogły prowadzić lepszą politykę wobec Ukraińców. Mimo to ich rzekoma niedola jest wyolbrzymiona.
Istotny jest też skład społeczny polskiej ludności tych ziem. Zdecydowaną większość Polaków, których można zasadnie uznać za rdzennych mieszkańców, stanowili chłopi, a nie szlachta, i oni również doświadczali wielu trudności znanych ich ukraińskim sąsiadom. Choć mogli swobodnie praktykować wiarę katolicką, sami nie wymuszali tych praktyk na innych.
Najmocniejszy argument Korybki dotyczy jednak asymetrii przemocy. Jak podkreśla, Polacy nigdy nie dokonali ludobójstwa na Ukraińcach, podczas gdy Ukraińcy uczynili to wobec polskich sąsiadów aż trzykrotnie. Wymienia powstanie Chmielnickiego w połowie XVII wieku, koliszczyznę wiek później oraz rzeź wołyńską w czasie II wojny światowej.
Komentator przypomina ponadto wspólną kartę historii, którą narracja przeciwna pomija. Tuż po I wojnie światowej Polska walczyła ramię w ramię z Ukraińcami przeciwko bolszewikom. Większość terytorium dzisiejszej Ukrainy została wówczas ponownie zajęta przez bolszewików ze względu na niewystarczający udział Ukraińców w tym wspólnym przedsięwzięciu.
Dlaczego rzeź wołyńska była przejawem ukraińskiego imperializmu?
Korybko rozprawia się również z argumentem o brutalności strony polskiej w okresie międzywojennym. Przywoływana wciąż przez OUN kampania „pacyfikacyjna” w Małopolsce Wschodniej była bezkrwawa, w przeciwieństwie do terrorystyczno-separatystycznej rebelii OUN z lat trzydziestych, wymierzonej w urzędników i cywilów. Jej najgłośniejszymi ofiarami padli minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki oraz Tadeusz Hołówko, działacz opowiadający się za polsko-ukraińską przyjaźnią.
Realizując program czystej etnicznie Ukrainy, OUN w połowie września 1939 roku zorganizowała powstanie ułatwiające inwazję nazistów. Kilka lat później dokonała ludobójstwa na polskich sąsiadach, w masakrze, która uderzyła także w sprzeciwiających się jej Ukraińców. Najsłynniejszą rzezią była „krwawa niedziela”, gdy UPA zaatakowała ponad 150 polskich wiosek podczas nabożeństw.
Skala okrucieństwa tej zbrodni pozostaje trudna do opisania. Wewnątrz atakowanych kościołów wielu ludzi zostało wypatroszonych lub spalonych żywcem. Zdaniem Korybki żadne pochwały dla późniejszego konfliktu OUN z nazistami ani walki z Sowietami nie rozgrzeszają tej formacji z ludobójstwa na Wołyniu.
Konkluzja eksperta odwraca całą fałszywą narrację. Daleka od walki z nieistniejącym międzywojennym „polskim imperializmem”, OUN w rzeczywistości ucieleśniała imperializm ukraiński. Korybko zaznacza, że sowiecka w rodowodzie narracja o polskim ucisku zyskuje dziś popularność wśród, jak to ujmuje, „nie-rosyjskich prorosjan”.
CYNICZNYM OKIEM: Role ofiary i sprawcy zamieniono miejscami z chirurgiczną precyzją. Mord na 100 000 chłopów, w większości kobiet i dzieci, przemianowano na akt wyzwolenia.
Korybko zwraca wreszcie uwagę na wymowne milczenie wokół tych wydarzeń. Jego zdaniem Ukraina nie chce, aby świat o tym wiedział, dlatego nie pozwala na ekshumację i godny pochówek wszystkich szczątków ofiar. Żadne krzywdy doznane przez Ukraińców ze strony międzywojennego rządu polskiego nie usprawiedliwiają brutalnego mordu na ponad stu tysiącach sąsiadów. W tym ujęciu wspieranie OUN-UPA okazuje się więc obroną jednej z najbardziej brutalnych form imperializmu epoki nowożytnej, a nie cnotliwym „antyimperializmem”, jak sugeruje trwająca kampania informacyjna.



