Kanadyjski komik Ben Bankas stracił sześć wyprzedanych koncertów w Laugh Camp Comedy Club w Saint Paul w Minnesocie. Powód? Kontrowersyjny żart o śmierci Renee Good, aktywistki zabitej 7 stycznia po ucieczce przed agentem ICE. Klipy z występu w Nowym Jorku zyskały setki tysięcy wyświetleń na Instagramie, co wywołało burzę.
Właściciel klubu Bill Collins tłumaczył decyzję People Magazine: „Po konsultacjach z władzami, prawnikami i personelem, wobec gróźb, medialnego szaleństwa i zamieszek ulicznych uznaliśmy, że ryzyko jest zbyt duże.”
CYNICZNYM OKIEM: W Minneapolis żart o aktywistce może wywołać więcej zamieszek niż jej śmierć.
Żart, który wstrząsnął Twin Cities
Bankas zaczął od „chwili ciszy” dla Good, potem przeszedł do ostrego monologu: „Mam nadzieję, że ten pies jest cały… i jej pupilka” – nawiązując do psa i żony zmarłej. Dodał: „Nie chcesz, by twoja lesbijska żona krzyczała ‘jedź, kochanie, jedź’ do policji. Jej nazwisko brzmiało Good – to właśnie powiedziałem, gdy strzelili jej w twarz.”
Kpił też z aktywistów: „Lewica zrobi koszulki ‘Jestem Renee Good. Jestem głupią, opóźnioną lesbijką’. Zamówcie na Benbankas.com!” Rolka zyskała 400 tys. lajków, a artysta promował nią trasę po Ameryce i Europie.
CYNICZNYM OKIEM: Komik nazwał zmarłą „głupią lesbijką” – i nagle Minnesota przypomina sobie, że humor ma granice.
Bankas w nagraniu z Waszyngtonu oskarżył klub o uleganie presji: „Byli tchórzami. Byłem gotów zapłacić za ochronę, bo normalni ludzie Minnesoty zasługują na śmiech.” Jego agencja CAA zażądała pełnej rekompensaty i zablokowała klub dla innych klientów.
Sprawa wpisuje się w szerszy wzorzec: komicy krytykujący lewicę spotykają się z kampaniami nacisku, podczas gdy żarty w drugą stronę – jak Stephena Colberta o ICE i nazistach – mijają bez echa.
W Minneapolis, gdzie śmierć Good w starciu z ICE wciąż budzi emocje, żart Bankasa stał się symbolem wojny kulturowej wokół wolności słowa. Klub stracił jedną z największych gwiazd w historii, a komik zyskał rozgłos – choć kosztem występów.
Czy to koniec humoru politycznego w USA? W erze „cancel culture” żartowanie z „niewłaściwych” ofiar może kosztować karierę. Ale dla Bankasa – i milionów widzów jego nagrań – śmiech z absurdu pozostaje formą buntu. W końcu, jak sam mówi: „Ludzie potrzebują ulgi – nawet w Minnesocie.”


