Jeszcze kilka lat temu milioner uchodził za symbol sukcesu. Dziś ta etykieta traci znaczenie. Nowe badanie Charles Schwab pokazuje, że Amerykanie uznają poziom 2,3 miliona dolarów za próg prawdziwego bogactwa – o 21% więcej niż w 2021 roku. Inflacja, rosnące koszty życia i poczucie finansowej niepewności sprawiły, że „bycie bogatym” stało się droższe – i bardziej ulotne niż kiedykolwiek.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedyś bogactwo liczono w dolarach, dziś w dolarach i oddechach bez niepokoju o rachunki.
2,3 miliona – nowy statusowy Everest. Milion to nowa klasa średnia
Sondaż objął 2 200 Amerykanów w wieku od 21 do 75 lat. Wynik? Aby poczuć się naprawdę zamożnym, trzeba dziś mieć majątek wart 2,3 miliona dolarów. Co ciekawe, kwota ta nie oznacza luksusu w rozumieniu jachtów i willi. Dla większości respondentów to symbol bezpieczeństwa – gwarancja, że można dobrze żyć, przejść na emeryturę i mieć czas dla rodziny.
| Rok | Średni majątek netto na „bogactwo” | Średni majątek netto na „komfort finansowy” |
|---|---|---|
| 2025 | $2.3 mln | $839 tys. |
| 2024 | $2.5 mln | $778 tys. |
| 2023 | $2.2 mln | $1 mln |
| 2022 | $2.2 mln | $775 tys. |
| 2021 | $1.9 mln | $624 tys. |
Według badania, stan finansowego komfortu zaczyna się przy 839 tysiącach dolarów, a reszta to już „strefa spokoju”. W 2021 roku próg bogactwa wynosił 1,9 miliona – wzrost o jedną piątą pokazuje, jak szybko inflacja zjadła siłę pieniądza i marzenia klasy średniej.
Jak zauważa Brad Clark, CEO Solomon Financial, milionerzy nie są już elitą – są codziennością w statystykach. „Wielu z nich to klasa średnia z kredytem na dom, którego wartość stanowi lwią część majątku. To papierowe bogactwo – nieruchomość, nie gotówka. Dlatego próg 2,3 miliona wydaje się dla przeciętnego Amerykanina nieosiągalny.”
Dla większości milionerów „bogactwo” istnieje tylko w planach finansowych lub raportach bankowych, a nie w codziennym życiu. W praktyce inwestowalne aktywa rzadko przekraczają milion, nawet jeśli wartość całego majątku wydaje się imponująca.
CYNICZNYM OKIEM: Milionerem zostać łatwo – wystarczy mieć hipotekę w Kalifornii.
Bogactwo jako bezpieczeństwo, nie przepych
Jak zauważa prawnik William „Bill” London, zajmujący się majątkami ludzi zamożnych, „dla wielu bogatych 2,3 miliona dolarów to nie luksus, ale ubezpieczenie od lęku o przyszłość.” W jego opinii bycie bogatym to nie nadmiar, lecz brak strachu.
Dzisiejsze „bycie bogatym” oznacza mieć własny dom, plan emerytalny, zdrowie i – co najcenniejsze – spokój. Prawdziwe bogactwo to morze bez rachunków i kredytów, a nie konto z sześcioma zerami.
Badanie ujawnia wyraźny rozdział pokoleniowy. Dla pokolenia Z „bogaty” to ten, kto zgromadził 1,7 miliona dolarów, a stan komfortu zaczyna się już przy 329 tysiącach. Millenialsi i Generacja X wyznaczają próg bogactwa na 2,1 miliona, podczas gdy boomersi – na 2,8 miliona dolarów.
Ekonomista Markus Schneider z Uniwersytetu w Denver tłumaczy:
„Starsze pokolenia utożsamiały zamożność z bezpieczeństwem – domem, emeryturą i dziedzictwem. Młode generacje szukają wolności – mniej kredytów, więcej doświadczeń, niezależnego życia.”
Dla pokolenia Z posiadanie domu to już nie oczywistość, lecz niemal marzenie z minionej epoki. Ceny nieruchomości, kredyty studenckie i drogie życie w miastach sprawiają, że bogactwo wydaje się nieosiągalne – nie dlatego, że go brakuje, lecz dlatego, że granica stale się przesuwa.
CYNICZNYM OKIEM: Boomerzy mieli domy, Gen X – kredyty, Millenialsi – wspomnienia z Airbnb, a Gen Z – subskrypcje.
Wzrost aspiracji, spadek poczucia stabilności
Aż 63% badanych uważa, że dziś potrzeba więcej pieniędzy, by czuć się bogatym niż rok wcześniej. Wskazują na trzy główne przyczyny: inflację, rosnące podatki i pogarszające się warunki gospodarcze.
To paradoks: w kraju z rekordową liczbą milionerów rośnie nie poczucie zamożności, lecz niepewność. Bogactwo traci sens, gdy tysiąc dolarów nie wystarcza na rachunki, a „dobre życie” mierzy się możliwością odpoczynku, nie luksusu.
Amerykański sen jeszcze oddycha, ale coraz słabiej. Granica bogactwa przesuwa się szybciej niż realne zarobki, a pojęcie „komfortu” staje się coraz bardziej względne. W świecie rosnących oczekiwań, status bogacza to nie tylko liczba na koncie – to rzadki luksus bezpieczeństwa emocjonalnego i czasu dla siebie.
CYNICZNYM OKIEM: Być może bogactwo to już nie pieniądze, lecz przywilej, by o nich nie myśleć.


