Dwa wydarzenia z dwóch krańców Azji i Ameryki zbiegły się w jednym tygodniu, rysując obraz świata, który na nowo zakochuje się w atomie. Firma Antares Nuclear ogłosiła, że jej reaktor Mark-0 stał się pierwszym zaawansowanym reaktorem, który otrzymał zatwierdzenie Departamentu Energii USA dla Dokumentacji Analizy Bezpieczeństwa zgodnie z nowym standardem DOE-STD-1271. Niemal równocześnie premier Indii Narendra Modi ogłosił, że indyjski Prototypowy Szybki Reaktor Powielający o mocy 500 megawatów osiągnął stan krytyczny. Dwa kontynenty, dwie technologie, jeden kierunek – atom wraca na scenę.
Bob Boston, menedżer biura operacyjnego DoE w Idaho, udzielił zgody w poniedziałek po południu i wyjaśnił wprost: „Zatwierdzenie DSA przez Departament Energii jest równoważne z licencją NRC” – czyli Komisji Dozoru Jądrowego. Innymi słowy – Antares ma zielone światło, jakiego nie dostał jeszcze żaden mikroreaktor w historii.
Od dokumentu do stanu krytycznego przed 4 lipca
Firma przystąpi teraz do przygotowań mających na celu doprowadzenie reaktora do stanu krytycznego po raz pierwszy. Sekretarz Energii Chris Wright, jako organ zatwierdzający rozruch, posiada uprawnienia do wydania ostatecznej zgody na uruchomienie.
Projekt R1 Antares to mikroreaktor chłodzony sodowymi rurkami cieplnymi, zaprojektowany do dostarczania do jednego megawata elastycznej, bezemisyjnej energii. Przeznaczony jest dla odległych społeczności i instalacji wojskowych, gdzie konwencjonalna infrastruktura energetyczna jest ograniczona.
Firma BWXT kończy produkcję paliwa TRISO na potrzeby pilotażu, a planowana data uzyskania stanu krytycznego przypada przed 4 lipca. Antares wyprzedza w wyścigu regulacyjnym takich konkurentów jak Radiant, Valar, Aalo Atomics czy Oklo.

CYNICZNYM OKIEM: Wyścig mikroreaktorów wygląda jak wyścig startupów z Doliny Krzemowej – tyle że zamiast aplikacji do zamawiania jedzenia stawką jest rozszczepienie atomu. Przynajmniej tym razem „disruption” oznacza coś dosłownie.
Kontekst finansowy jest równie wymowny. Departament Energii złożył wniosek o 45 miliardów dolarów dofinansowania energetyki jądrowej na rok fiskalny 2027. Jay Yu z Nano Nuclear wskazał na nowe zainteresowanie energią jądrową w świetle konfliktu z Iranem – wojna w Zatoce przypomina boleśnie, jak kruche są łańcuchy dostaw paliw kopalnych.
Tymczasem na drugim końcu świata Indie postawiły własny milowy krok. Chłodzony sodem reaktor prędki o mocy 500 megawatów w Kalpakkam, zaprojektowany przez BHAVINI, osiągnął stan krytyczny w ramach drugiego etapu trzyetapowego programu jądrowego. Celem końcowym jest wykorzystanie ogromnych indyjskich rezerw toru – surowca, w który Indie są wyjątkowo zasobne.
CYNICZNYM OKIEM: Świat latami powtarzał, że atom jest passé. Wystarczyła jedna zablokowana cieśnina i rachunek za ropę po 130 dolarów, żeby jądrowa energia znów stała się „wizjonerska”.
Oba przełomy – amerykański mikroreaktor i indyjski reaktor powielający – odzwierciedlają rosnące globalne zainteresowanie rozbudową niezawodnych, czystych mocy jądrowych pracujących w podstawie systemu. W świecie, gdzie tankowce zawracają przed cieśniną Ormuz, a fabryki w Azji stoją z powodu braku surowców, atom przestaje być kontrowersją ideologiczną, a staje się pragmatyczną koniecznością.



