To historia, która najlepiej oddaje kulturowy paradoks i biznesowy dramat jednego z największych medialnych imperiów świata. Disney – firma, która zrewolucjonizowała kino familijne i rozrywkę – dziś zmaga się z faktem, że straciła na swojej polityce „woke” niemal połowę widowni, a konkretnie: mężczyzn, a zwłaszcza tych młodych, z pokolenia Z.
Przypomnijmy – to właśnie Disney ukuł frazy takie jak „The Force Is Female” czy „Her-O”, zastąpił klasycznych, męskich bohaterów walką „Girl Boss” i wrzucił do swoich produkcji postaci homoseksualne oraz transpłciowe, nawet w filmach dla dzieci. Firma posunęła się tak daleko, że weszła w konflikt ze stanem Floryda, broniąc prawa do nauczania ideologii LGBT i płynności płci w szkołach publicznych, wbrew woli większości społeczności.
Autor poleca: L’Oréal zatrudnia gwiazdę OnlyFans – marketing XXI wieku
CYNICZNYM OKIEM: To nie przypadek, że każdy kolejny „woke” krok Disneya przypomina samobójstwo marketingowe – jawne odstraszanie własnej bazy fanów na rzecz ideologicznych manifestów, które wielu po prostu olewa lub odrzuca. Kto chce oglądać „menstruacyjne chatki” zamiast kosmicznych bitew ze Star Wars czy widowiskowego uniwersum Marvela?
Mężczyzni ignorują kino Disneya, a firma jest oszołomiona
Wczoraj w mediach branżowych przewinęła się informacja, że najwyższe kierownictwo Disneya desperacko próbuje ściągnąć z powrotem mężczyzn do kin – grupę, którą w ostatnich latach często traktowano jak wroga numer jeden swojej własnej marki.
Okazuje się, że alienacja połowy swojej widowni, szczególnie męskiej, to fatalny pomysł biznesowy, który teraz daje o sobie znać pogłębiającym się marazmem sprzedaży filmów i produkcji streamingowych, które nawet duże budżety nie potrafią pociągnąć.
Wielkie firmy medialne, z Disneyem na czele, realizowały od lat politykę eliminacji „męskiego spojrzenia” i archetypów takich jak rycerz czy opiekun. Postacie kobiece robią wrażenie, ale… gdy zniknął kobiecy seksapil i naturalność, a pojawił się chłodny, bezemocjonalny feminizm „kobiet niepotrzebujących nikogo” – odbiorcy zwyczajnie wieją stukając drzwiami.
Zobacz także: Mężczyzna z UK aresztowany za powiedzenie „Kochamy bekon”
CYNICZNYM OKIEM: To tak, jakby próbować sprzedać grapefruit tym, którzy od lat kochają słodycz jabłek. Agresywne „woke” wmaszerowało na salony z deklaracjami, które brzmiały jak wyrok na miliony lojalnych fanów, a potem zdziwienie, że „nie kupują biletu”. Kapitalizm nie zna litości – kto nie płaci, ten odpada. PROSTE.
Disney… nie zamierza przepraszać, ale chce odzyskać umiarkowanych mężczyzn
Według informacji Variety, kadra zarządzająca w Disneya od miesięcy wyrzuca twórcom wyraźne sygnały, by filmy przyciągały młodzież męską w sposób „znaczący”.
Jednocześnie nikt nie kwestionuje dawnych polityk „woke captains” i DEI; nikt nie planuje przeprosin. To raczej gorączkowe próby załapania się na ostatnią falę widzów.
Opisywani jako „trudni do zadowolenia” i „socjalnie wyobcowani”, młodzi faceci stali się kortem, na którym Disney próbuje grać niemal na oślep – bez zrozumienia ich mentalności i swoich błędów. Lockdowny COVID pogłębiły izolację, a popularność mediów cyfrowych gwałtownie odebrała zainteresowanie klasyczną rozrywką kinową.
Może Ci się spodobać: 8 pomysłów na dochód pasywny, które naprawdę warto rozważyć
CYNICZNYM OKIEM: Próbują ich schwytać jak motyle, tymczasem chłopcy ci zamknęli się w cyfrowej bunkrowej twierdzy. A Disney, zamiast zrozumieć, że reklamować trzeba autentyczność, a nie pustą ideologię, wciąż szuka koła ratunkowego w starych formułach.
Czy powrót do lat 80. i 90. jest możliwy?
Aby zdobyć prawdziwe uznanie i portfele konserwatywnych i umiarkowanych mężczyzn, Disney będzie musiał sięgnąć po zupełnie inny repertuar – formaty pełne męskiej energii, bohaterów z krwi i kości, z mocnym charakterem i klasyczną narracją.
Problem w tym, że studio według ekspertów nie dysponuje już odpowiednim talentem i wyobraźnią, a ludzie odpowiedzialni za wprowadzanie ideologicznych mod będą raczej ciągnąć firmę jeszcze mocniej w dół.
CYNICZNYM OKIEM: Oznacza to powolny taniec śmierci – nostalgiczne reedycje i odgrzewanie starych hitów to ostatni oddech Disneya, zanim miliony widzów na dobre odejdą do bardziej szczerych i autentycznych źródeł rozrywki.
Disney stoi dziś w punkcie zwrotnym, który może skutkować albo odrodzeniem, albo dalszym upadkiem kulturowej i finansowej potęgi. Jednak bez realnej reformy, odejścia od polityki DEI i zatrudnienia twórców rozumiejących męską i konserwatywną publiczność, próby odzyskania tej grupy widzów są skazane na powtarzanie klęski.



Polscy mężczyźni po prostu nie są kretynami. Polki to co innego, zawsze były durne i kretynowate
Witaj ponownie Ewa 🙂 i dzięki za ten komentarz, wywołał u nas spory śmiech… Kobiety są z natury emocjonalne i dają się im ponosić, mężczyźni statystycznie częściej myślą trzeźwo i pragmatycznie, każda płeć ma swoje zalety, a w kontekście przepychania pewnych ideologii kobiety wydają się po prostu im łatwiej ulegać, ale to tylko nasz subiektywny odbiór złożonego problemu współczesnego społeczeństwa. Tak czy siak Polska, Polki i Polacy to wspaniały kraj i naród tylko nieco ogłupiony i zagłuszony przez wszechobecne kapitalistyczne, nieetyczne trendy.
Kobiety są wspaniałe w wielu rzeczach, niestety ich umiejętności i predyspozycje najczęściej nie znajdują zastosowania poza instytucją rodziny.
Dlatego właśnie wielki kapitał tak dążył do nadania im praw, ponieważ w praktyce to oznaczało oddanie 50% decyzyjności w ręce dużych dzieci, które kierują się emocjami i którymi łatwo manipulować. Potem wystarczy pokazać zdjęcie płaczących dzieci gdzieś na granicy i powiedzieć, że jest zimno – i już będzie głosować na otwieraniem granic.
Przyszło nam żyć w specyficznych czasach, gdzie na własne oczy możemy zaobserwować wszystkie powody, dla których kobiety przez stulecia nie miały praw wyborczych. Nasi przodkowie wiedzieli o czymś, o czym nam właśnie przychodzi się boleśnie przekonać na własnej skórze. Niestety, kobiety trzeba chronić przed nimi samymi, inaczej pociągną społeczeństwo na dno.
Witamy i dziękujemy Panu Arturowi Zandbergowi za komentarz
To co opisujesz to bardzo złożony, wielowątkowy temat, bo idąc dalej tym tokiem można to samo powiedzieć o płytko myślących mężczyznach, którzy również dają się łapać na ww. zabiegi socjotechniczne, więc trzeba by się zastanowić czy w ogóle ustrój demokratyczny ma jakikolwiek sens w długim terminie. Również młodzi ludzie kończący 18 lat i nagle mają decydować o przyszłości państwa i o każdej dziedzinie życia, a większość zna się głównie na TikToku, Instagramie i promocjach w ulubionych sieciówkach (oczywiście to duże uogólnienie, są wyjątki na całe szczęście, ale one tylko potwierdzają pewną regułę). To wszystko wydaje się nam bardzo niedorzeczne, ale to niestety nasza „równość” i codzienność, którą próbujemy zmieniać.
Pozdrawiamy!
O kurcze.
„Również młodzi ludzie kończący 18 lat i nagle mają decydować o przyszłości państwa i o każdej dziedzinie życia, a większość zna się głównie na TikToku, Instagramie i promocjach w ulubionych sieciówkach (oczywiście to duże uogólnienie, są wyjątki na całe szczęście, ale one tylko potwierdzają pewną regułę).”
Naprawdę tak jest? Wydaję mi się, że tendencja jest wręcz odwrotna. Starsi ludzie, na emeryturze, których jest nadreprezentacja w społeczeństwie mają większą siłę głosu. Młodzi nie mają jej właściwie wcale. Ta odwrócona piramida wieku (a przez to jak działa cały system – także finansowa) powoduje niewolnictwo i tyranię starców nad młodszymi.
Cześć Nieznam się i dzięki za ten ciekawy komentarz…
My też nie jesteśmy ekspertami od wszystkiego. Jak to zwykle w życiu bywa prawda pewnie leży gdzieś po środku, zależy od miejsca na Ziemi i punktu widzenia danej osoby. W Europie pewnie więcej mają do powiedzenia starsi ludzie tak jak piszesz, ale wystarczy spojrzeć na Afrykę i już w takiej Nigerii ponad 60% społeczeństwa nie ma nawet 25 lat. Wszystko ma swoje plusy i minusy starsi ludzie są bardziej konserwatywni z natury, ale mniej chętni, by akceptować nowości i zmiany, z kolei młodość jest często nieukształtowana i bardzo podatna na manipulacje i czynniki zewnętrzne, których dziś jest aż nadto… Co do odwróconej piramidy to patrząc globalnie trudno się z tym poglądem nie zgodzić, mała garstka najbogatszych ludzi na świecie to ludzie powyżej 50+. Nasz komentarz dotyczący młodych nawiązywał do ustroju demokratycznego danego państwa, każdy miał kiedyś 18 lat i to okres w życiu w którym jednostka ma problem, by zdecydować jaką drogą podążać w życiu, a tu nagle ktoś jej mówi, że ma uczestniczyć w wyborach i głosować, a w efekcie wybierać przedstawicieli i ludzi, którzy będą tą jednostką rządzić. Dla nas osobiście cały ten mechanizm oddawania władzy w cudze ręce jest bardzo kontrowersyjny, wierzymy w siłę jednostki i zdolność to samostanowienia każdy za siebie. Gdyby każdy człowiek na tej Ziemi umiał zadbać o siebie to nie trzeba by nikogo ratować ani nikim rządzić. Niestety często wygoda, brak świadomości i uległość powoduje, że mamy do czynienia z takimi sztucznymi państwowymi tworami, a w efekcie politycznymi czy duchowymi egregorami. Ta Ziemska rzeczywistość jest dość brutalna i nie ma się co dziwić, że ludzie którym przyznaje się prawo do rządzenia nad innymi to prawo wykorzystują i go nadużywają.
Tymczasem Disney:
Disney net income for the quarter ending June 30, 2025 was $5.262B, a 100.76% increase year-over-year.
Disney net income for the twelve months ending June 30, 2025 was $11.551B, a 141.86% increase year-over-year.
Disney annual net income for 2024 was $4.972B, a 111.21% increase from 2023.
Cześć Anonim i dzięki za tę słuszną uwagę…
Disney skutecznie rozwija inne segmenty działalności, takie jak streaming, parki rozrywki i sport, więc nie ma się co dziwić, że osiągają lepsze przychody. Podobnie jest z Microsoftem, którego sprzedaż Windowsa jest bodajże dopiero na 7 miejscu aktywów generujących największe przychody.
Jeśli patrzeć na Disney w kontekście przepychania pewnej agendy to też nie ma się co dziwić dobrym wynikom. Wiele rzeczy na tym świecie przynosi całkiem spore zyski, chociaż nie zawsze faktycznie służą ludziom np. w przemyśle farmaceutycznym, gdzie czasami ważniejsze jest zarabianie niż troska o pacjentów, albo w przemyśle zbrojeniowym, który zarabia na konfliktach. Firmy mogą mieć duże zyski, nawet jeśli nie zawsze robią dobrze całemu społeczeństwu.
Pozdrawiamy!!
Disney zawsze był czerwony, marksistowski i koszerny. Niech bankrutuje.
Jakoś specjalnie tęsknić nie będziemy…