Meta rozważa zwolnienie ponad 20% personelu – czyli blisko 16 000 osób – aby przekierować kapitał na budowę infrastruktury sztucznej inteligencji. Reuters, powołując się na osoby zaznajomione z planami, podał, że najwyższa kadra kierownicza otrzymała już polecenie rozpoczęcia planowania cięć, choć ostateczna decyzja ani harmonogram nie zostały jeszcze ustalone. Rzecznik Meta Andy Stone nazwał doniesienia „spekulacyjnymi doniesieniami o teoretycznych podejściach” – co w korporacyjnym żargonie zazwyczaj oznacza, że decyzja zapadła, ale dział PR jeszcze szuka odpowiednich słów.

Firma planuje wydać 600 miliardów dolarów na centra danych do 2028 roku, jednocześnie przejmując chiński startup AI Manus za 2 miliardy dolarów oraz platformę społecznościową Moltbook zbudowaną dla agentów AI. Paradoks sytuacji pogłębia fakt, że w piątek wyszło na jaw, iż Meta opóźniła wdrożenie swojego najnowszego modelu AI, ponieważ okazał się zbyt słaby – i firma może tymczasowo licencjonować lepsze modele, takie jak Gemini, aby zasilać swoje produkty.

CYNICZNYM OKIEM: Meta zwalnia 16 000 ludzi, żeby budować centra danych dla AI, które nie działa. To jak wyburzanie domu, żeby kupić garaż na samochód, którego jeszcze nie wynaleziono.
Branża zwalnia, żeby budować
Meta nie jest odosobnionym przypadkiem. Mark Zuckerberg systematycznie redukuje zatrudnienie od czasu zwolnień 11 000 pracowników w listopadzie 2022 roku w ramach tak zwanego „roku efektywności”. Szaleńcza fala rekrutacji z ery pandemii COVID-19 jest agresywnie wycofywana w całym sektorze technologicznym. Oracle planuje zwolnić tysiące pracowników w związku z wydatkami na centra danych AI. Amazon potwierdził w styczniu redukcję 16 000 etatów. Block w zeszłym miesiącu zmniejszył zatrudnienie o połowę.
Schemat jest identyczny w każdej z tych firm – zwalniaj ludzi, inwestuj w maszyny. Kapitał, który jeszcze dwa lata temu płynął na wynagrodzenia programistów i specjalistów, jest teraz przekierowywany na serwery, procesory graficzne i chłodzenie hal pełnych sprzętu obliczeniowego. Dyrektor generalny Palantir Alex Karp posunął się do apokaliptycznych prognoz, twierdząc, że technologie AI przekażą władzę gospodarczą mężczyznom z klasy robotniczej o prawicowych poglądach, osłabiając wpływ „dobrze wykształconych kobiet, które głosują głównie na Demokratów”.

CYNICZNYM OKIEM: Dolina Krzemowa przez dekadę zatrudniała armię koderów przy kanapkach z awokado i piłkarzykach w biurze. Teraz odkryła, że algorytm nie prosi o podwyżkę, nie bierze urlopu ojcowskiego i nie potrzebuje biurka z widokiem.
Koderzy wracają za bar
Nota Goldman Sachs z 2023 roku ostrzegała przed nadmiernym optymizmem inwestycyjnym wobec AI – i jej przesłanie staje się coraz bardziej aktualne. Firmy technologiczne pompują setki miliardów dolarów w infrastrukturę, której zwrot z inwestycji pozostaje niepewny, jednocześnie pozbywając się ludzi, którzy tę infrastrukturę mieli zapełniać treścią i produktami.
Meta wydaje 600 miliardów na centra danych, ale jej własny model AI wymaga licencjonowania technologii od konkurencji. Rynek pracy w sektorze technologicznym zmierza ku fundamentalnej restrukturyzacji, w której era masowego zatrudnienia programistów może okazać się historyczną anomalią – krótkim epizodem między erą analogową a erą maszyn, które piszą kod same.


