McDonald’s w Holandii wypuścił w 100% AI-generowaną świąteczną reklamę z gadającymi ciasteczkami i creepy animowaną babcią, która tak obrzydziła widzów, że spot błyskawicznie zdjęto z sieci. Widzowie spalili to jako bezduszny koszmar – „proszę, spraw, by ciasteczko mówiło” i „Babcia mniej creepy” to sarkastyczne prompty, jakie sobie wyobrażali. Przesłanie? Święta irytujące, rodziny irytujące, więc jedz śmieciowe jedzenie w McDonald’s – korporacyjna leniwość na demonicznym poziomie.
CYNICZNYM OKIEM: Fast-foodowy gigant wrzucił AI do miksera świąt, a wyszło plastikowe ciasteczko gadające o Big Macu – autentyczność? Zapomnij, liczy się algorytmiczny szlam dla nikogo.
Chevrolet kontratakuje autentycznością
Porównaj z Chevroletem: reklama „Memory Lane” z zeszłego miesiąca zgarnęła 20 milionów wyświetleń, pokazując prawdziwą amerykańską rodzinę, wspomnienia i 1987 Suburban bez AI, różnorodnościowego przymusu czy HR-owych wykładów. Dilerzy notują skok zapytań o model, a viralna odpowiedź trafia w punkt: „To się dzieje, gdy robisz reklamy dla normalnych ludzi, nie dla departamentów HR”. McDonald’s zrobił spot dla pustki.
CYNICZNYM OKIEM: Coca-Cola i McDonald’s serwują bezduszne AI-Święta, podczas gdy Chevy przypomina: ludzie chcą ciepła, nie martwych oczu babci z algorytmu – w 2025 autentyczność bije maszynę na głowę.
Ludzie krzyczą: chcemy historii przeżytych, nie wyciśniętych z AI. Świąteczne reklamy mają grzać serce, nie budzić dreszczy przed gadającym ciasteczkiem i McFlurry. McDonald’s udowodnił, że maszyna pluje koszmarem, a my mamy dławić się uśmiechem – Wesołych Świąt, ale bez tego szlamu.


