W 100. rocznicę swojego istnienia McKinsey & Company, symbol globalnego doradztwa strategicznego, staje przed ironią losu: teraz to firma doradzająca innym, jak być „szczuplejszym”, sama redukuje 10% etatów. Cięcia obejmą kilka tysięcy stanowisk, głównie w działach wsparcia, i potrwają do dwóch lat.
Autor poleca: Korporacje ogłaszają masowe zwolnienia – efekt sztucznej inteligencji
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy konsultanci zaczynają „optymalizować” samych siebie, to znak, że historia nauczyła ich dosłownie wszystkiego – oprócz tego, jak nie skończyć w PowerPoincie własnych analiz.
Koniec dekady wzrostu, początek epoki obciążeń
„Zaczynamy drugie stulecie, kopiąc tyłki!” – miał powiedzieć prezes McKinsey, Bob Sternfels, podczas październikowego zjazdu partnerów w Chicago. Słowa brzmiały imponująco, dopóki kilka dni później nie pojawiły się wiadomości o planie masowych redukcji.
Według osób znających sprawę, McKinsey zamierza zwolnić około 10% pracowników w działach niezwiązanych bezpośrednio z obsługą klientów. Oficjalnie to „odchudzanie struktury”, nie restrukturyzacja. Nieoficjalnie – to pierwszy sygnał, że nawet święte terytorium konsultingu wpadło w stagnację.
Choć McKinsey nadal zatrudnia około 40 000 osób, liczba ta spadła z rekordowych 45 000 w 2022 roku. Przez poprzednią dekadę firma rosła jak start‑up, a dziś działa jak korporacja z nadwagą.
AI i recesja w branży doradczej
McKinsey tłumaczy decyzję transformacją technologiczną i „nowym otoczeniem gospodarczym”. W praktyce chodzi o coś prostszego – słabnący popyt na tradycyjne usługi doradcze, rosnącą automatyzację i klientów, którzy zaczęli liczyć pieniądze.
„Tak jak pomagamy klientom usprawniać ich organizacje, tak teraz porządkujemy własne procesy” – ogłosił rzecznik firmy. Sztuczna inteligencja ma zastąpić część stanowisk technicznych i analitycznych. W październiku McKinsey zwolniło już 200 osób z działu technologicznego.
Kryzys widać w całej branży. EY, PwC i Accenture również tną zatrudnienie, przewidując, że cięcia budżetów rządowych, chłodny rynek w Chinach i mniejsze kontrakty w Arabii Saudyjskiej ograniczą przychody w najbliższych latach.
CYNICZNYM OKIEM: To ironia dziejów – firmy, które przez dekady sprzedawały „strategie redukcji kosztów”, w końcu trafiły na własne slajdy Excelowe.
McKinsey w krzywym zwierciadle sukcesu
Zaczynała w 1926 roku od porad księgowych dla lokalnych zakładów mięsnych w Chicago. Dziś McKinsey współpracuje z rządami i korporacjami z listy Fortune 500, od Coca‑Coli po Goldman Sachs. Jej wpływ jest tak szeroki, że wielu ekonomistów mówi wręcz o „mckinseizacji” elit – modelu, w którym dane, prezentacja i narracja mają większe znaczenie niż realna gospodarka.
Ale blask tej marki coraz częściej kłuje w oczy. Firma nadal odczuwa skutki skandali, od doradzania chińskim i saudyjskim instytucjom po współpracę z koncernami farmaceutycznymi odpowiedzialnymi za kryzys opioidowy w USA. Wypłaciła setki milionów dolarów odszkodowań i straciła część reputacji, którą budowała przez stulecie.
Sternfels próbuje teraz odbudować zaufanie i inspirację. „Naprawiliśmy kurs naszego statku” – ogłosił w Chicago, przekonując partnerów, że okres burz dobiega końca. Ale w praktyce załoga będzie mniejsza, a komfort kabin – znacznie skromniejszy.
Wewnętrzna kuracja czy samozaoranie?
Firma zapewnia, że jednocześnie z redukcjami planuje dalsze zatrudnianie konsultantów doradzających klientom. To ma być „przesunięcie środka ciężkości”, nie cofanie się. Problem w tym, że dochody McKinsey od pięciu lat utrzymują się na poziomie 15–16 mld dolarów, bez znaczącego wzrostu. To stagnacja w branży przyzwyczajonej do corocznych dwucyfrowych ambicji.
Eksperci zwracają uwagę, że McKinsey zjada własny mit: przez lata sprzedawał klientom recepty na oszczędności, a teraz sam musi je zastosować. Jednocześnie nowa fala automatyzacji w konsultingu sprawia, że nawet najsilniejsze marki muszą się redefiniować – zamiast analiz, dane; zamiast PowerPointa, algorytmy.
W jubileuszowym roku McKinsey obiecuje, że wejdzie w drugie stulecie „bardziej efektywny i nowoczesny”. Ale historia firmy zaczyna przypominać opowieść, którą sama lubiła opowiadać swoim klientom – o zbyt szybkim wzroście, zbyt wysokich oczekiwaniach i nieuchronnej potrzebie samoreformy.
Stulecie konsultingu kończy się tak, jak wiele historii, które McKinsey pomagał napisać dla innych – restrukturyzacją w imię efektywności.
CYNICZNYM OKIEM: McKinsey zaczynał od rad dla fabryk mięsa. Sto lat później wrócił do tego samego zajęcia – tylko że tym razem to on sam idzie pod nóż.


