Mechanizm „skrzynek”, czyli tak zwanych lootboxów, znany z popularnych gier cyfrowych opiera się na prostym, lecz uzależniającym schemacie zaczerpniętym wprost z automatów hazardowych. Gracz płaci za możliwość otrzymania losowej nagrody o różnej wartości, którą wykorzysta w rozgrywce, i nigdy nie wie, kiedy trafi mu się najbardziej pożądany przedmiot. Ten model nazywany jest zmiennym harmonogramem wzmocnień, a nieregularne i losowe nagrody silnie wzmacniają chęć dalszego grania oraz kupowania kolejnych skrzynek. Eksperymenty laboratoryjne potwierdzają, że rzadkie nagrody w lootboxach wywołują silniejsze pobudzenie niż nagrody pospolite, intensywniejszą reakcję układu nagrody oraz większą chęć otwierania kolejnych skrzyń.
Skala zjawiska rośnie w zatrważającym tempie. Globalne wydatki konsumenckie na lootboxy i wirtualne pakiety walut wzrosły z około 15 miliardów dolarów w 2020 roku do 20,3 miliarda dolarów w 2025 roku, co czyni z nich jeden z najszybciej puchnących segmentów rynku rozrywki cyfrowej.
Polskie badania pokazują twarde dane o ryzyku
Z badań wynika, że istnieje negatywny związek między korzystaniem z lootboxów a dobrostanem psychicznym, także wśród graczy w Polsce. Nawet niewielkie wydatki na skrzynki wiążą się z wyższym ryzykiem silnego stresu psychicznego oraz z większym nasileniem objawów uzależnienia od gier i problemowego hazardu.
Lootboxy nie funkcjonują w próżni, lecz stanowią część szerszego systemu monetyzacji gier cyfrowych. To właśnie ten system kształtuje ryzyko uzależnień behawioralnych zarówno od gier, jak i od hazardu, zacierając granicę między rozrywką a kasynem.
Najbardziej narażeni są oczywiście najmłodsi użytkownicy. W pilotażowym badaniu Fundacji Mentalnie Równi aż 77 procent uczniów zadeklarowało kontakt z treściami zachęcającymi do zakupu lootboxów, a głównym źródłem tych komunikatów byli influencerzy i znani gracze, łącznie wskazani w 56 procentach odpowiedzi.
CYNICZNYM OKIEM: Influencer mówi „kup skrzynkę”, dziecko płaci, a producent gry liczy miliardy. Wszyscy nazywają to rozrywką, choć każdy automat w kasynie działa identycznie, tylko bez kolorowych skinów.
Państwo łapie wiatr w żagle, ale ostrożnie
Tematem zajmują się politycy, media oraz instytucje, w tym Rzecznik Praw Dziecka i Krajowa Administracja Skarbowa. Polskie prawo nie uznaje automatycznie każdej gry z elementem losowym za hazard, a kluczowe jest to, jak działa dany mechanizm i czy spełnia kryteria ustawy hazardowej.
KAS analizuje, czy konkretna platforma lub mechanizm powinny być traktowane jako forma hazardu, a następnie blokuje domeny spełniające te przesłanki. To podejście punktowe, oparte na ocenie pojedynczych przypadków, a nie generalnym zakazie modelu skrzynek.
Eksperci podkreślają, że skuteczna strategia ochrony użytkowników wymaga połączenia edukacji z regulacją systemów monetyzacji. Wzmacnianie kompetencji finansowych i cyfrowych to dopiero pierwszy krok, choć sam w sobie niewystarczający w dłuższej perspektywie.
Sceptycyzm wobec samej edukacji ma mocne podstawy empiryczne. Badania z Australii sugerują, że wyższa wiedza finansowa wiąże się z niższym ryzykiem problemowego hazardu, ale niekoniecznie z mniejszą aktywnością hazardową czy niższymi wydatkami.
Dlatego równie istotne są regulacje dotyczące hazardu oraz szerszych systemów monetyzacji w grach cyfrowych. W obu obszarach można sięgać po rozwiązania wywodzące się z nauk behawioralnych, takie jak miesięczne podsumowania wydatków, domyślne limity płatności czy przypomnienia o czasie spędzonym w grze, które realnie ograniczają nieintencjonalne koszty ponoszone przez użytkowników, także te pozafinansowe.



