Pomimo masowych protestów i ostrzeżeń służb bezpieczeństwa, rząd Wielkiej Brytanii zatwierdził budowę nowej, gigantycznej ambasady Chin w centrum Londynu. Decyzję ogłosił minister ds. mieszkalnictwa Steve Reed, kończąc ośmioletni spór o zagospodarowanie historycznego terenu Royal Mint Court – dawnych mennicy królewskiej, tuż przy Tower Bridge.
To miejsce o wyjątkowym znaczeniu – położone w sercu finansowej dzielnicy City, w pobliżu głównych kabli przesyłowych i infrastruktury telekomunikacyjnej kraju. Właśnie ten fakt budził największe obawy parlamentarzystów i służb wywiadowczych. MI5 i GCHQ ostrzegły, że ryzyka „nie da się całkowicie wyeliminować, jedynie ograniczyć”.

CYNICZNYM OKIEM: W Londynie liczba kamer monitoringu już dawno przekroczyła granice absurdu. Teraz Brytyjczycy zbudują Chińczykom najlepszy punkt widokowy w mieście – z widokiem na własne serwery.
Jak protest przerodził się w zgodę?
Projekt nowej ambasady – której powierzchnia kilkakrotnie przewyższy dotychczasową siedzibę chińskiej dyplomacji – pierwotnie został odrzucony przez władze lokalne Tower Hamlets w 2022 roku. Argumentowano wówczas, że inwestycja stanowi „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i charakteru okolicy”.
Jednak po przejęciu władzy przez rząd Partii Pracy w 2024 roku, Pekin złożył poprawiony wniosek. W styczniu 2026 roku minister Reed zatwierdził budowę – powołując się na „niezależną rekomendację inspektora planowania” i zapewnienia o „pakiecie środków bezpieczeństwa”.
Decyzja jest ostateczna, o ile nie zostanie zaskarżona w sądzie.
Polityczna burza po lewej i prawej stronie
Reakcje na decyzję rządu były jednomyślnie krytyczne – choć z różnych powodów. Konserwatyści nazwali ją „hańbą i prezentem dla Pekinu”, Liberalni Demokraci uznali za „największy błąd Keira Starmera od objęcia urzędu”, a partia Reform UK ostrzegła przed „poważnym zagrożeniem dla infrastruktury i danych krajowych”.
Baronessa Helena Kennedy, współprzewodnicząca parlamentarnej grupy ds. Chin, przypomniała, że rząd chiński wciąż utrzymuje sankcje wobec brytyjskich parlamentarzystów i więzi obywatela Wielkiej Brytanii Jimmy’ego Laia w Hongkongu. „Nie możemy nagradzać reżimu, który ignoruje prawo międzynarodowe” – podkreśliła.
Rząd z kolei uspokaja, że siedem obecnych placówek dyplomatycznych Chin zostanie skonsolidowanych w jednym miejscu, co „zwiększy przejrzystość i kontrolę”. Według rzecznika Downing Street „narodowe bezpieczeństwo pozostaje priorytetem”, a służby będą monitorować projekt od początku do końca.
W praktyce nowa siedziba ma być największą ambasadą Chin w Europie, mogącą pomieścić setki dyplomatów i pracowników. Oficjalnie – symbol współpracy. Nieoficjalnie – manifest rosnących wpływów Pekinu na kontynencie.


