W Whitechapel policjantka Metropolitan Police stanęła samotnie wobec grupy oburzonych muzułmańskich mężczyzn, broniąc kaznodziei chrześcijańskiego. Gdy jeden z napastników krzyknął: „To muzułmańska dzielnica”, odpowiedziała spokojnie: „W tym kraju mamy wolność słowa. Jeśli nie chcecie tego słuchać, po prostu odejdźcie.”
Wideo stało się viralem, stawiając pytania Scotland Yardowi. Dlaczego ta funkcjonariuszka rozumie prawo lepiej niż koledzy, którzy w 2021 roku aresztowali pastora Johna Sherwooda w Uxbridge za cytowanie Biblii?
CYNICZNYM OKIEM: W Londynie „wolność słowa” ma teraz geolokalizację – w niektórych dzielnicach wygasa szybciej niż zasięg 4G.
Areszt za Biblię, wyrok za mowę nienawiści
Pastor Sherwood, 71-letni kaznodzieja, cytował Księgę Rodzaju o rodzinie z ojcem i matką – nie dwoma ojcami czy matkami. Przechodnie donieśli o „homofobicznej mowie nienawiści”, policja aresztowała go na noc, a prokuratura oskarżyła o zakłócanie porządku publicznego.
W 2022 roku sąd w Uxbridge uniewinnił pastora, potwierdzając prawo do wyrażania opinii bez ingerencji władz na podstawie Artykułu 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Upokorzenie dla Met Police – gdyby funkcjonariuszka z Whitechapel tam była, sprawa nigdy nie trafiłaby do sądu.
CYNICZNYM OKIEM: Areszt za cytat z Biblii, lajki za hejt – brytyjska sprawiedliwość w pigułce.
Czy Met Police uczci się od własnych bohaterów?
Wideo z Whitechapel pokazuje, jak powinna wyglądać policyjna służba – obrona prawa, nie uleganie tłumowi. Pytanie do komendy: czy ta postawa trafi do podręczników szkoleniowych? Czy nagranie będzie przykładem dla rekrutów, jak radzić sobie z donosami na kaznodziejów chrześcijańskich?
Premier Keir Starmer zapewnił wiceprezydenta USA JD Vance’a: „Wolność słowa w Wielkiej Brytanii ma długą tradycję i przetrwa długo.” Met Police podziela dumę z historii? Jeśli tak, powinna nagrodzić funkcjonariuszkę, która uratowała honor służb – broniąc fundamentalnego prawa Brytyjczyków.
W wielokulturowym Londynie wolność słowa staje się testem na wytrzymałość państwa. Jedna policjantka przypomniała, że prawo nie zna „muzułmańskich stref” – obowiązuje wszędzie. Czas, by reszta służb to zrozumiała, zanim kolejna sprawa trafi do sądu i znów skończy się uniewinnieniem. Albo – co gorsza – tłumem, który uzna, że prawo to tylko rada dla słabych.


