Na Kubie pogłębia się najpoważniejszy kryzys energetyczny od dekad. Brakuje paliwa, prąd wyłączany jest godzinami, a rząd zmuszony był zamknąć pierwsze kurorty turystyczne.
Jak donosi Bloomberg, dwa duże ośrodki wypoczynkowe na Cayo Coco – jednej z najpopularniejszych wysp północnego wybrzeża – wstrzymały działalność z powodu braku benzyny.
W hotelu Mojito Cayo Coco praca stanęła, ponieważ pracownicy nie byli w stanie dojechać do swoich stanowisk. Około 200 gości zostało przeniesionych do innego kompleksu – Sol Cayo Coco. „Widziałem już huragany i pandemie, ale nigdy czegoś takiego. To nie pogoda, to polityka” – powiedział anonimowo jeden z pracowników.
CYNICZNYM OKIEM: W kraju, gdzie słońce świeci codziennie, nawet tropiki nie ogrzeją gospodarki bez paliwa.
Sankcje, które dławą cały sektor turystyczny
Źródłem kryzysu są amerykańskie sankcje, zaostrzone przez administrację Donalda Trumpa, które skutecznie zablokowały dostawy ropy na Kubę. Po upadku reżimu Maduro w Wenezueli Stany Zjednoczone uzyskały presję na jej „rząd tymczasowy”, by wstrzymał dostawy surowca dla Hawany. Meksyk również zawiesił eksport paliw, obawiając się reakcji Waszyngtonu.
Rząd kubański ogłosił tzw. „plan konsolidacji” w turystyce – gości z mniejszych obiektów przenosi się do hoteli o wyższym obłożeniu. Kanadyjski operator Transat AT poinformował turystów, że sytuacja jest „niestabilna”, a rząd Kanady zalecił zachowanie szczególnej ostrożności w podróżach na Kubę.
Jednocześnie kraj skrócił tydzień pracy do czterech dni i przeniósł zajęcia uniwersyteckie do internetu, by oszczędzać energię. Wieczorami w Hawanie czynna jest mniej niż połowa sieci elektroenergetycznej – z 3,1 tys. MW zapotrzebowania zostaje tylko połowa.

Hawana szuka światła – także politycznego
Prezydent Miguel Díaz-Canel przyznał, że Kuba jest gotowa do rozmów z USA, o ile odbędą się „bez presji i warunków wstępnych”. Jego deklaracja to pierwsza próba odprężenia po miesiącach narastających napięć i pogłębiającej się izolacji gospodarczej.
Na marginesie kryzysu w mediach pojawił się wątek niepokojący: rosyjski samolot transportowy Ił‑76 wylądował w bazie wojskowej na Kubie, co wywołało spekulacje o możliwym powrocie „kryzysu kubańskiego 2.0”.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy paliwa brak, a elektryczność zanika, zawsze można ogrzać relacje z Moskwą – albo podpisać pokój z Waszyngtonem.
Trump określa kampanię wobec wyspy jako próbę „uczynić Kubę wolną”, ale w praktyce blokada paliwowa uderza przede wszystkim w zwykłych Kubańczyków – od kierowców po pracowników hoteli.
Wyspa tonie w ciemnościach i ciszy, które Trump może uznać za sukces dyplomacji, a Hawana – za eufemizm dla ekonomicznego oblężenia. Bo dziś Cuba libre to już nie drink z limonką, lecz marzenie o kraju, który znów ma prąd.


