We wrześniu 2025 roku na największych polskich portalach rekrutacyjnych pojawiło się zaledwie 265 tysięcy ofert pracy, co oznacza spadek o 8% rok do roku – wynika z raportu agencji Grant Thornton. Choć odnotowano niewielki wzrost względem sierpnia, to typowy efekt powakacyjny, a ogólna sytuacja wygląda daleko od optymistycznej.
Nie tylko mniej ofert, ale i słabsze warunki zatrudnienia
Co gorsza, nie tylko liczba ofert spada, ale również ich jakość – średnia liczba dodatkowych świadczeń wynosi obecnie zaledwie 5,9 na ofertę, co pokazuje, że pracodawcy coraz częściej oferują mniej atrakcyjne warunki.
Początek roku 2025 zapowiadał się dobrze, z kilkuprocentowym wzrostem ofert i optymizmem na rynku pracy. Jednak ten wzrost już się zatrzymał. Wrzesień był czwartym miesiącem z rzędu, w którym odnotowano ujemną dynamikę rok do roku, a spadek o 8% trudno nazwać pozytywnym sygnałem.
Monika Łosiewicz z Grant Thornton podsumowała sytuację:
„Wrzesień nie przyniósł przełamania negatywnego trendu, mimo że spadek rok do roku jest nieco mniejszy niż w poprzednich miesiącach.”
Regres w polskich metropoliach
Najwięcej ofert pracy pojawiło się w Warszawie – 41,1 tys., jednak to nadal spadek o 5% rok do roku. W mniejszych miastach sytuacja jest jeszcze trudniejsza:
- Bydgoszcz i Lublin – spadki o 15%,
- Szczecin – dramatyczny spadek o 18%.
Na 1000 mieszkańców w największych miastach przypada dziś 16,1 ofert wobec 17,8 rok wcześniej – indeks zatrudnieniowy, który wyraźnie traci na sile.
Kto płaci najwyższą cenę? Marketerzy, fizyczni pracownicy i finansiści
Najdotkliwszy regres dotknął wybrane sektory:
- marketerzy stracili 16% ofert,
- pracownicy fizyczni 3%,
- branża finansowa 9%.
To pokazuje głębsze problemy strukturalne, a nie tylko sezonowe zmiany.
Rosnące bezrobocie i obawy o przyszłość
Wrzesień to także piąty miesiąc wzrostu bezrobocia z rzędu w Polsce. Stabilizacja rynku pracy jest iluzoryczna, a rosnące napięcia ekonomiczne podsycają niepokój o kolejne miesiące.
CYNICZNYM OKIEM: Polska gospodarka na dobre wpada w stagnację, a zamiast realnych reform czy wsparcia dla przedsiębiorców, dostajemy polityczne obietnice i papierowe manipulacje wskaźnikami.
Pracodawcy uciekają od kosztów i ryzyka, podwyższają wymagania bez podnoszenia wynagrodzeń, a rząd zamiast ułatwiać życie rynkowi, coraz bardziej go dławi.
Zmieniające się warunki na rynku pracy zmuszają do refleksji – jak dłużej wytrzymają najmniejsi, jak wielu młodych zrezygnuje z aktywności zawodowej, a kto przejmie rolę motora gospodarki, jeśli handlowcy, specjaliści i finansiści masowo tracą miejsca?
Przyszłość polskiego rynku pracy – ciemne chmury nad horyzontem
Jak na razie, nic nie wskazuje na odwrócenie negatywnego trendu. Sytuacja wymaga pilnych i zdecydowanych działań:
- reforma polityki zatrudnienia,
- ochrona miejsc pracy,
- wsparcie dla innowacji i przedsiębiorczości,
- zmniejszenie biurokracji i obciążeń podatkowych.
Rynek pracy – serce każdej gospodarki – w Polsce słabnie, nie tylko liczebnie, ale i jakościowo.
Kryzys ten to nie chwilowa zapaść, lecz symptom szerszych problemów systemowych, które mogą przynieść długofalowe spustoszenie, jeśli nie zostaną podjęte realne kroki.


