Cieśnina Ormuz właśnie zyskała nowy, ponury symbol trwającego konfliktu. Należący do Egiptu i pływający pod banderą Malty kontenerowiec Safeen Prestige, uszkodzony w pierwszym tygodniu wojny USA-Iran w wyniku irańskiego ostrzału, zatonął w najważniejszym wąskim gardle światowego handlu ropą. Pakistańska służba hydrograficzna poinformowała Bloomberg, że jednostka poszła na dno w zeszłym tygodniu, pozostawiając na powierzchni wody jedynie plamę ropy. Zdjęcia satelitarne z przeglądarki Copernicus UE potwierdzają tę wersję – pod koniec marca widoczny był na nich płonący statek, który do zeszłego czwartku całkowicie zniknął z obrazu.
Jak podaje blog morski TradeWinds, Safeen Prestige należy do egipskiej firmy Transmar International Shipping, a jego menedżerem jest GFS Ship Management z Dubaju. Zatopiony kontenerowiec to nie tylko strata materialna – to fizyczna przeszkoda i ostrzeżenie dla każdego armatora rozważającego przeprawę przez cieśninę.
Cieśnina otwarta tylko na papierze
Analityk UBS Henri Patricot we wtorek rano opisał sytuację w cieśninie jako „mieszaną”, co w języku rynków finansowych oznacza mniej więcej tyle, co katastrofa z odrobiną nadziei.
„W piątek wspominaliśmy, że przepływy przez cieśninę nieznacznie wzrosły, gdy dwa tankowce i gazowiec LNG wypłynęły z Zatoki, ale jest to wciąż bardzo ograniczone” – napisał Patricot.
UBS szacuje niedobór ropy na poziomie około 12 mln baryłek dziennie – przed uwzględnieniem uwolnienia rezerw strategicznych SPR. To liczba, która powinna spędzać sen z powiek każdemu ministrowi finansów na świecie.
Zdjęcia satelitarne z przeglądarki Copernicus UE wydają się to potwierdzać – pokazują one, że statek kontenerowy płonął pod koniec marca, a w zeszły czwartek zniknął już z ujęć.

Według bloga morskiego TradeWinds, właścicielem statku „Saifeen Prestige” jest egipska firma Transmar International Shipping, a zarządzaniem nim zajmuje się firma GFS Ship Management z Dubaju. W serwisie VesselFinder statek ten figuruje również jako kontenerowiec pływający pod banderą maltańską.
Dane z platformy analitycznej Sayari pokazują strukturę własnościową tego kontenerowca:

W weekend rzecznik Iranu oświadczył, że statki irackie będą mogły przepływać przez cieśninę. Jak dotąd ogłoszenie to nie doprowadziło do widocznego wzrostu ruchu. Iracka produkcja ropy spadła o ponad 3 mln baryłek dziennie od początku konfliktu, ponieważ alternatywne trasy eksportowe kraju są ograniczone.
Wymowny jest też przypadek dwóch katarskich gazowców LNG, które w poniedziałek próbowały pokonać cieśninę. Ostatecznie zawróciły. Nawet sojusznicy regionalni nie ryzykują przeprawy.
Analityczka UBS Catherine Gordon uzupełniła obraz sytuacji z perspektywy inwestorów.
„Doświadczeni inwestorzy podchodzą ostrożnie do samego harmonogramu, biorąc pod uwagę wcześniejsze przypadki, gdy podobne terminy były przesuwane” – zauważyła.
Póki co nawet tymczasowy rozejm niewiele zmieni w obecnej rzeczywistości zakłóceń na rynku ropy, ponieważ wciąż nie ma dowodów na znaczącą poprawę przepływów.
CYNICZNYM OKIEM: Trump wyznacza terminy, Iran je ignoruje, a tankowce zawracają. Jedynym, co naprawdę płynie przez cieśninę Ormuz, jest ropa z zatopionego kontenerowca.
Warunki coraz bardziej przypominają scenariusz „dwumiesięcznych zakłóceń” nakreślony przez UBS, w którym cena ropy Brent może osiągnąć około 130 USD za baryłkę w drugim kwartale i pozostać na historycznie wysokim poziomie do końca roku. Według banku podbije to inflację i umiarkowanie obciąży wzrost gospodarczy – nie wpędzając jednak gospodarki światowej w recesję.



