Wojna w Iranie wkroczyła w fazę, której rynki finansowe zdają się kompletnie nie rozumieć. Dominująca narracja mówi o chaotycznym, inflacyjnym szoku naftowym – długim konflikcie, który będzie wykrwawiał globalną gospodarkę miesiącami. Tymczasem w Waszyngtonie panuje atmosfera, która opowiada zupełnie inną historię. Historię, w której zakończenie wojny jest kwestią tygodni, nie miesięcy, a kluczem do zrozumienia tej zagadki jest publiczny spokój administracji Trumpa.
W poniedziałek prezydent Trump pojawił się na konferencji prasowej w towarzystwie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a oraz gen. Dana Caine’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. Tematem była spektakularna akcja ratunkowa drugiego członka załogi zestrzelonego F-15 z terytorium Iranu. Relacja Reutersa podkreślała skalę i złożoność operacji, a administracja wykorzystała ją do zademonstrowania precyzji amerykańskiej armii oraz zdolności CIA do dezinformacji. Później Trump pojawił się w Białym Domu na tradycyjnym toczeniu wielkanocnych jaj – jakby nic nadzwyczajnego się nie działo.
Waszyngton się nie spieszy
Ani Trump, ani jego urzędnicy nie wydawali się szczególnie zdenerwowani wyznaczonym terminem – wtorek, godzina 20:00 czasu wschodniego. To moment, w którym Iran ma ponownie otworzyć cieśninę Ormuz pod groźbą zmasowanych amerykańskich ataków na irańską infrastrukturę.
Dlaczego taki spokój? Być może od dawna spodziewali się wczorajszego porozumienia. Druga opcja to, że oczekują kolejnego przedłużenia terminu. Ale jest trzecia opcja, być może najważniejsza: administracja wierzy w decydujące amerykańskie zwycięstwo nad Iranem.
CYNICZNYM OKIEM: Trump na konferencji o wojnie, a chwilę później toczy pisanki na trawniku Białego Domu. Nic tak nie buduje morale jak prezydent, który traktuje konflikt zbrojny jak przerwę między atrakcjami.
To nie jest postawa administracji przygotowującej się na długi, wyczerpujący pat. To postawa kogoś, kto uważa, że układ sił jest przeważająco na jego korzyść. Poranny wpis Trumpa na Truth Social tylko tę postawę wzmocnił.
Scenariusz, którego rynek nie widzi
Rynek koncentruje się na wariancie przeciągającego się konfliktu. Tymczasem istnieje scenariusz, którego inwestorzy nie wyceniają – decydujące rozstrzygnięcie militarne.
W tym wariancie Teheran albo kapituluje, albo obecny reżim traci zdolność do spójnego prowadzenia wojny, albo pojawia się alternatywny układ rządzący. Jak sugerują niektórzy, USA i Izrael mogą próbować utorować drogę irańskiej armii narodowej Artesh do przejęcia władzy z rąk Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Jeśli tak się stanie, „wojenna premia” w cenach ropy zniknie znacznie szybciej, niż zakłada rynek. Niektórzy analitycy już stawiają na powojenną odbudowę – między innymi na spółki, których kraje Zatoki Perskiej będą potrzebować do odbudowy zakładów odsalania wody zniszczonych przez Iran.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek wycenia apokalipsę, a Biały Dom wycenia tort zwycięzcy. Ktoś się grubo myli – i jak zwykle zapłacą za to zwykli inwestorzy.
Decydujące zwycięstwo to scenariusz, w którym publiczny spokój Trumpa i jego ekipy przestaje być zagadką, a staje się najważniejszą wskazówką dla rynków, której nikt nie chce czytać.



