Rosnące ceny srebra – jeszcze niedawno uważanego za „zielony surowiec” przyszłości – uderzyły w serce światowej energetyki odnawialnej. Według Bloomberga, największy producent paneli słonecznych na świecie, Longi Green Energy Technology, planuje radykalną zmianę w strukturze swoich ogniw, zastępując srebro tańszymi metalami bazowymi, jak miedź czy aluminium.
Firma zapowiedziała, że na masową skalę wdroży nową technologię już w drugim kwartale 2026 roku, co ma „obniżyć koszty modułów słonecznych i przywrócić konkurencyjność sektora.”
Boom inwestycyjny zamienia się w ból głowy
Z danych BloombergNEF wynika, że cena srebra potroiła się w 2025 roku, sięgając w maju rekordu 84 dolarów za uncję, a w październiku utrzymywała się w okolicach 50 dolarów. Przy tych poziomach koszt udziału srebra w produkcji paneli wzrósł z 3 do 17 procent – najwięcej w historii branży.

Powód? Napływ kapitału spekulacyjnego wywołany niepewnością geopolityczną i obniżkami stóp procentowych w USA. Srebro stało się instrumentem inwestycyjnym, a nie przemysłowym, co paradoksalnie uderzyło w sektor, który miał symbolizować zrównoważony rozwój.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy metal od energii odnawialnej staje się zbyt drogi, by ją produkować, globalne „zielone marzenie” zaczyna przypominać mem giełdowy.
Chińska ofensywa w energetyce bez srebra
Longi nie jest osamotniona. Jinko Solar już testuje panele oparte na metalach bazowych, a Shanghai Aiko Solar Energy uruchomiła komercyjną produkcję ogniw pozbawionych srebra o mocy 6,5 GW rocznie.
Tradycyjne ogniwa typu TOPCon, dominujące na rynku, są jednak dużo mniej elastyczne technologicznie – miedź zwiększa ryzyko awarii i koszty montażu. Longi korzysta z konstrukcji tzw. back-contact, która pozwala łatwiej zastąpić srebro, choć sama firma przyznaje, że przejście na nową technologię „nie będzie bezbolesne.”
Paradoksalnie, popyt na ogniwa słoneczne ma wzrosnąć o 15% w 2026 roku, ale zapotrzebowanie na srebro z sektora PV spadnie o 7%. Oznacza to jedno: rynek energii odnawialnej właśnie uczy się lekcji surowcowej samowystarczalności.
Słońce świeci tak samo, ale jego energia robi się coraz droższa.
CYNICZNYM OKIEM: Ekologia w XXI wieku nie umiera na braku wizji – tylko na rachunku za materiały.


