Kazachstan traci 6% produkcji ropy po ataku ukraińskich dronów

Jedna eksplozja potrafi spowolnić cały region energetyczny

Jarosław Szeląg
3 min czytania

Konflikt w Ukrainie znów odbił się na globalnym rynku surowców. Po listopadowym ataku ukraińskich dronów na terminal eksportowy w rosyjskim Noworosyjsku, Kazachstan notuje zauważalny spadek produkcji ropy i kondensatu – o 6% w porównaniu z listopadem. Z danych, do których dotarła agencja Reuters, wynika, że między 1, a 28 grudnia średnia produkcja spadła z 1,93 mln baryłek dziennie, co oznacza, że jedna eksplozja potrafiła spowolnić cały region energetyczny.

Rurociąg CPC (Caspian Pipeline Consortium), którym Kazachstan transportuje aż 80% swojej ropy na rynki światowe, został uszkodzony w części prowadzącej do terminala w Noworosyjsku. Choć dostawy nie zostały całkowicie wstrzymane, przepływ paliwa jest mniejszy, a kraj musi w pośpiechu szukać alternatywnych tras.

CYNICZNYM OKIEM: Wojna w Ukrainie uczy jedno – rakieta w rosyjski port to komunikat nie tylko dla Moskwy. To także list do globalnych rynków z dopiskiem: „twoje ceny właśnie się zmieniają.”

Gdy ropa szuka nowej drogi

Największym przegranym grudniowych wydarzeń jest pole naftowe Tengiz, perła kazachskiego przemysłu, zarządzane przez konsorcjum pod przewodnictwem Chevrona. Jego produkcja spadła aż o 10%, do 719,8 tys. baryłek dziennie. Straty sięgnęły również Kashaganu – innego giganta nad Morzem Kaspijskim. Kazachskie Ministerstwo Energii potwierdziło, że część ropy z tego złoża skierowano w stronę Chin.

Jednocześnie Astana intensyfikuje eksport zachodnią trasą – przez rurociąg Baku–Tbilisi–Ceyhan (BTC), który kończy się w tureckim porcie nad Morzem Śródziemnym. To techniczny ratunek, ale i polityczna deklaracja – uniezależnienia się od infrastruktury biegnącej przez Rosję, choćby częściowego.

Dla Zachodu to równanie bez dobrego rozwiązania: Chevron i ExxonMobil, będący mniejszościowymi udziałowcami w CPC, pośrednio uzależnieni są od systemu kontrolowanego przez Moskwę, której udział wynosi 24%. Każde uszkodzenie tego szlaku to więc cios w interesy firm amerykańskich i argument Kremla o „ekonomicznej wojnie Zachodu z samym sobą.”

CYNICZNYM OKIEM: W świecie ropy nikt nie jest niezależny – nawet Chevron musi czekać, aż rosyjski spawacz zakończy naprawę.

Kazachstan między trzema morzami

Sytuacja Kazachstanu przypomina klasyczną pułapkę geopolityczną: kraj graniczący z Rosją, eksportujący surowce na Zachód i coraz śmielej flirtujący z Chinami. Wojna, która nie toczy się na jego terytorium, przesuwa jego gospodarkę jak pionek na planszy cudzej rozgrywki.

Rekordowe wyniki produkcji z poprzedniego roku mogą się nie powtórzyć, a utrata 6% wydobycia w ciągu miesiąca pokazuje, że na współczesnym rynku energii granice wyznaczają już nie rurociągi, lecz zasięg dronów.

Kazachstan mimo to gra dalej – między Moskwą, Pekinem i Waszyngtonem, pilnując, by ropa wciąż płynęła, nawet jeśli z każdym kolejnym atakiem płynie coraz wolniej.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *