Kanadyjski sąd łagodzi wyrok gwałciciela, bo jest czarnoskóry

Jego „stres i brak kulturowej pomocy” potraktowane jako okoliczności łagodzące

Adrian Kosta
6 min czytania

Na sali sądowej w Nowej Szkocji zapadł wyrok, który stał się symbolem nowej ery kanadyjskiego wymiaru sprawiedliwości – ery, w której rasa może być czynnikiem łagodzącym nawet przy przemocy seksualnej.

Były zawodnik uniwersyteckiej drużyny futbolowej, 25‑letni Omogbolahan (Teddy) Jegede, został uznany winnym dwóch brutalnych napaści seksualnych, w których jedną kobietę dusił do utraty przytomności, a drugą zmusił do seksu oralnego. Mimo tego sąd skazał go jedynie na dwa lata więzienia i trzy lata nadzoru, tłumacząc, że jego „stres i brak kulturowej pomocy” powinny być potraktowane jako okoliczności łagodzące.

kanada (2)

CYNICZNYM OKIEM: W Kanadzie można już chyba mówić o nowym programie resocjalizacyjnym – trauma jako tarcza procesowa.

Rasa jako argument w obronie. Dwa ataki, jedna narracja

Sędzia Frank Hoskins z Sądu Najwyższego Nowej Szkocji przyznał w uzasadnieniu, że gdyby nie treść tzw. Impact of Race and Culture Assessment (IRCA), wyrok byłby znacznie surowszy. Ten typ raportu, finansowany przez rząd liberalny Justina Trudeau, ma analizować wpływ czynników społecznych i rasowych na zachowanie sprawcy. W praktyce – jak w tym przypadku – oznacza, że kolor skóry może obniżyć wyrok.

Raport o Jegede stwierdzał, że sprawca był pod „silną presją kulturową”, cierpiał z powodu „braku odpowiedniego wsparcia rasowego” i „poczucia izolacji” na białym uniwersytecie St. Francis Xavier w Antigonish. Autor analizy podkreślał również dziecięce doświadczenia Jegede – dyskryminację w szkole i problemy adaptacyjne po emigracji z Nigerii w 2010 roku.

Sędzia Hoskins uznał te okoliczności za „wartościowe” i „pomagające zrozumieć tło społeczne sprawcy”, choć jednocześnie przyznał, że czyny Jegede były wyjątkowo brutalne i powtarzalne.

Do napaści doszło w latach 2022–2023, w żeńskich akademikach uniwersytetu StFX. Jedna z kobiet zeznała, że Jegede chwycił ją za gardło i dusił, aż zaczęła tracić przytomność. Druga – że została zmuszona do seksu oralnego, gdy sprawca fizycznie ją kontrolował. Obie ofiary mówiły o fizycznej przewadze, strachu i upokorzeniu.

Prokuratura żądała kary 36 miesięcy, obrona – prac społecznych. Ostatecznie sędzia uznał, że „potrzeba potępienia czynów jest tak silna, iż tylko kara więzienia może wyrazić społeczny sprzeciw”, ale ograniczył ją do dwóch lat.

CYNICZNYM OKIEM: Sąd niby potępił czyn, ale jednocześnie współczuł sprawcy za to, że „nie miał mentora”. To nie jest wyrok – to psychoterapia.

IRCA – nowy instrument liberalnego systemu

Wprowadzone z inicjatywy rządu Trudeau raporty IRCA są prezentowane jako narzędzie „sprawiedliwości kontekstowej”, mające łagodzić skutki systemowego rasizmu. Ich autorzy badają czynniki kulturowe, które – zdaniem urzędników – mogą wpływać na zachowanie przestępców z mniejszości etnicznych.

W praktyce tworzy to dwie ścieżki wymiaru sprawiedliwości: jedną dla wszystkich, drugą – łagodniejszą – dla „rasowo wrażliwych” sprawców. To rozwiązanie coraz częściej budzi kontrowersje w Kanadzie, szczególnie w kontekście spraw o przemoc wobec kobiet.

W przypadku Jegede raport stwierdził, że jego poczucie odosobnienia pogłębił brak „czarnych mentorów” na uniwersytecie, a także utrata wsparcia ze strony trenera. Sędzia zacytował fragment: „Jest to osoba podatna na wpływy, pozbawiona przewodnika, funkcjonująca w środowisku kulturowo obcym” – po czym wykorzystał to jako jeden z argumentów łagodzących.

Zwolennicy IRCA twierdzą, że raporty pozwalają na bardziej humanitarne wyroki i dają szansę na resocjalizację. Krytycy odpowiadają: to prawo rasowe w wersji postępowej.

Jak zauważył jeden z komentatorów National Post, skutkiem takich decyzji jest przekaz: „Twoja wina jest relatywna – zależy od koloru skóry i kontekstu społecznego”. W społeczeństwie, które domaga się równości, to przepis na nową formę nierówności – uprzywilejowanie grupowe zamiast indywidualnej odpowiedzialności.

Ofiary Jegede w swoich oświadczeniach mówiły wprost o poczuciu bezsilności i o tym, że wyrok „podważa wagę przemocy seksualnej”. Dla nich to nie „kontekst kulturowy”, lecz realny akt agresji.

CYNICZNYM OKIEM: Jeśli wymiar sprawiedliwości zaczyna mierzyć winę w odcieniach skóry, trudno się dziwić, że ofiary czują się niewidzialne.

Dwa światy – jedna etyka? Nowa Kanada, stare pytania

Kanadyjski przypadek pokazuje, jak mocno liberalna ideologia „inkluzji” rozsadza tradycyjne filary prawa – równość wobec sądu i proporcjonalność kary. Ofiary mają coraz mniej zaufania, że sprawiedliwość chroni ich, a nie „okoliczności społeczne” sprawcy.

Jegede, który przed procesem studiował kinezyjologię, stracił szanse na karierę sportową, ale zyskał coś innego – sympatię systemu, który ulitował się nad jego „społecznym stresem”. Jego wyrok może zostać jeszcze skrócony, jeśli – jak stwierdził sąd – „poczyni postępy w terapii”.

W tym czasie dwie kobiety, ofiary jego przemocy, muszą żyć ze świadomością, że ich krzywda była w oczach państwa mniej istotna niż jego „kontekst kulturowy”.

Czy feminizm, równość i polityka tożsamości mogą współistnieć w jednym systemie, który rozróżnia przestępców na tych z ulgą i bez ulgi rasowej? Czy sprawiedliwość, która ma koloryt polityczny, jeszcze w ogóle jest sprawiedliwością?

CYNICZNYM OKIEM: W kraju, gdzie brutalny czyn można tłumaczyć brakiem „rasowych wzorców”, niebezpiecznie blisko nam do świata, w którym nie ma już winnych – są tylko konteksty.

Wyrok w sprawie Jegede nie jest tylko sądową decyzją. To manifest epoki, w której empatia wobec przestępcy stała się ważniejsza niż solidarność z ofiarą.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *