Po serii głośnych włamań do domów w obszarze Greater Toronto Area, podczas których właściciele zostali postrzeleni przez napastników, premier Ontario Doug Ford stanął w obronie swoich wyborców. Jego postulat wobec Ottawy brzmi jednak zaskakująco skromnie – prosi jedynie o zatwierdzenie użycia gazu pieprzowego do samoobrony.
Obecnie sekcja 88 kanadyjskiego Kodeksu Karnego sprawia, że posiadanie gazu pieprzowego w jakimkolwiek charakterze jest nielegalne. Przepis stanowi, że „każdy popełnia przestępstwo, kto nosi lub posiada broń w celu niebezpiecznym dla spokoju publicznego lub w celu popełnienia przestępstwa”. W praktyce oznacza to, że Kanadyjczyk broniący własnego domu przed uzbrojonym włamywaczem sam staje się przestępcą.

Dwuszczeblowy system na korzyść przestępców
Wielu Kanadyjczyków domaga się wprowadzenia „Doktryny Zamku” – zasady prawnej pozwalającej na obronę własnego domu. Większość liberalnych polityków sprzeciwia się jej, prawdopodobnie dlatego, że kojarzą ją ze zbyt „amerykańskim” podejściem. USA są jednym z zaledwie trzech krajów na świecie, w których posiadanie broni jest chronione konstytucyjnie – obok Meksyku i Gwatemali, co niekoniecznie pomaga w argumentacji.
Tymczasem istnieją rozsądne rozwiązania pośrednie. W Szwajcarii wskaźnik posiadania broni należy do najwyższych na świecie, a obywatele mają ustawowe prawo do nabywania i posiadania broni w ramach systemu obejmującego sprawdzenie przeszłości i niekaralność.
CYNICZNYM OKIEM: W Kanadzie włamywacz z bronią ma więcej praw niż właściciel domu z gazem pieprzowym. System, w którym ofiara musi przepraszać za to, że przeżyła – to nie prawo, to kabaret.
Wszystko, czego naprawdę potrzeba, to odpowiednie sformułowanie przepisów wokół sekcji 88, aby wyjaśnić, że obrona własna, rodziny lub domu nie jest przestępstwem. Zamiast tego kanadyjski system sprawiedliwości wypuszcza na wolność brutalnych recydywistów i stosuje tak zwane „zniżki dla imigrantów” przy wymierzaniu wyroków sprawcom niebędącym jeszcze obywatelami.
Ruby Sahota, posłanka z Brampton i Sekretarz Stanu ds. Zwalczania Przestępczości, przedstawia oficjalne stanowisko rządu bez ogródek.
„Nie chcemy tworzyć systemu, w którym ludzie czują, że mają prawo zastrzelić i zabić kogoś” – oświadczyła.
CYNICZNYM OKIEM: Rząd nie chce, by ludzie czuli, że mogą się bronić. Przestępcy najwyraźniej takiego problemu nie mają – oni po prostu strzelają, nie pytając o pozwolenie.
To nie pierwszy raz, gdy prowincje próbują zmienić absurdalne przepisy. Już w 2021 roku Alberta zwróciła się z prośbą o legalizację gazu pieprzowego, ale liberalny rząd federalny ją odrzucił. Dopóki system motywacyjny w Kanadzie będzie działać całkowicie na korzyść przestępczości, a ofiary będą traktowane surowiej niż sprawcy, nic się nie zmieni – niezależnie od tego, ile domów w Toronto zostanie napadniętych.



