Kanada usuwa ochronę religii z przepisów o „mowie nienawiści”

Droga do karania za cytowanie fragmentów Biblii, Koranu czy Tory

Adrian Kosta
4 min czytania

W Kanadzie rozgorzała debata, która może zmienić granice między wiarą, a prawem. Rząd Justina Trudeau, pod naciskiem separatystów z Bloku Québécois, zgodził się na usunięcie kluczowego zwolnienia religijnego z kodeksu karnego dotyczącego tzw. mowy nienawiści. Krytycy ostrzegają, że ten ruch może otworzyć drogę do karania duchownych i wiernych za publiczne cytowanie fragmentów Biblii, Koranu czy Tory.

CYNICZNYM OKIEM: Kanada, kraj, który jeszcze niedawno bronił wolności, dziś buduje dla niej kratki – oczywiście w imię „tolerancji”.

Koniec ochrony religijnej – początek cenzury? Duchowni pod lupą

Dotychczasowy zapis w kanadyjskim prawie jasno stwierdzał, że wypowiedź oparta na przekonaniach religijnych nie stanowi propagandy nienawiści, jeśli jest wyrażona w dobrej wierze i wynika z interpretacji tekstu religijnego. To proste zdanie wystarczyło, by pastor, imam czy rabin mogli głosić kazania bez strachu, że trafią przed sąd za literalne cytaty ze świętych ksiąg.

Teraz, po naciskach Bloku Québécois, to zabezpieczenie zniknęło. Lider partii, Yves-François Blanchet, uzasadniał zmianę tym, że religia może być wykorzystywana jako przykrywka dla szerzenia homofobii i antysemityzmu. Jego ugrupowanie zagroziło, że nie poprze ustawy C‑9, znanej jako „Ustawa o Zwalczaniu Nienawiści”, jeśli poprawka nie wejdzie w życie. Zgoda liberałów była więc ceną za polityczne poparcie.

Konserwatyści uznali to za wyraźny atak na podstawowe wolności obywatelskie. Lider opozycji Pierre Poilievre napisał na platformie X, że zmiana „kryminalizuje fragmenty Biblii, Koranu, Tory i innych świętych tekstów”.

Podczas posiedzenia parlamentu poseł Andrew Lawton z Partii Konserwatywnej powiedział wprost: „To całkowity atak na wolność religijną.” Kiedy poprawka i tak przeszła, jego partia rozpoczęła formalną obstrukcję, przerywając obrady, by uniemożliwić przyjęcie całej ustawy w ekspresowym tempie.

Minister sprawiedliwości Sean Fraser próbował tonować nastroje. Zapewnił, że „zmiana nie uczyni wiary przestępstwem” i że żaden przywódca duchowy nie zostanie ukarany za czytanie świętych ksiąg. Twierdził, że dotychczasowe zwolnienie było „zbędne” i nigdy nie doprowadziło do konkretnego uniewinnienia. Argument jednak brzmiał jak z podręcznika biurokratycznej ironii — po co utrzymywać ochronę, skoro dotąd faktycznie chroniła skutecznie?

CYNICZNYM OKIEM: Politycy w otwartym kraju postanowili zamknąć usta własnym kaznodziejom. Bo jeśli ktoś wierzy w Boga, to pewnie też wierzy w coś „niepoprawnego”.

Od pandemii do paragrafów. Pomiędzy wolnością, a poprawnością

Dziennikarka Sheila Gunn Reid z Rebel News przypomniała, że to nie pierwszy raz, gdy kanadyjskie władze ingerują w wolność wyznania: „Podczas pandemii ci sami politycy wsadzali pastorów do więzienia za ‘przestępstwo’ prowadzenia nabożeństw. Jeśli wtedy nie zawahali się przed kajdankami, co zrobią teraz, gdy prawo będzie ich bronić?

Reid nazwała ustawę „projektem przejęcia władzy nad myślą religijną” i ostrzegła: „To nie ustawa o mowie nienawiści. To ustawa o cenzurze. Uderzenie w wiarę pod pozorem walki z nienawiścią.”

Ustawa C‑9 nie przeszła jeszcze przez wszystkie etapy legislacyjne; przed nią trzecie czytanie w Izbie i głosowanie w Senacie. Ale już dziś rozgorzała ogólnokrajowa debata o tym, jak daleko państwo może sięgać w ograniczaniu ekspresji religijnej w imię ochrony przed „nienawiścią”.

Dla liberałów to krok ku nowoczesności. Dla opozycji – powrót do czasów, gdy władza decydowała, w co obywatelowi wolno wierzyć. Każdy może dostrzec w tym coś więcej niż prawniczą reformę – to symboliczna granica, za którą wolność słowa ustępuje miejsca ideologicznej definicji dobra.

CYNICZNYM OKIEM: Kanadyjskie władze nie zlikwidowały religii. Po prostu wprowadziły jej nowy, świecki konfesjonał — z mikrofonem, prokuratorem i kodeksem karnym w roli Pisma Świętego.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *