Kanada, kraj często stawiany jako wzór stabilności i dobrobytu, przechodzi dziś przez najbardziej dotkliwy kryzys kosztów życia w nowoczesnej historii. Aż 67 procent Kanadyjczyków twierdzi, że ceny w ich regionie są najwyższe, jakie pamiętają – to rekordowy poziom niezadowolenia społecznego.
CYNICZNYM OKIEM: Wielka Północ zamienia się w wielki rachunek. Kanada zawsze była zimna – teraz marznie też portfel.
Z codziennego koszyka do narodowego problemu
Badanie przeprowadzone przez Abacus Data na grupie 1500 osób pokazuje, że koszty życia stały się tematem numer jeden dla 62 procent Kanadyjczyków. Dla porównania, zdrowie wskazało 40 procent respondentów, a wzrost gospodarczy – 34 procent. Dalej uplasowały się kwestie mieszkalnictwa (25 procent) oraz imigracji i relacji z USA (24 procent).
Co niezwykłe, odsetek osób uznających obecne czasy za najtrudniejsze ekonomicznie – 67 procent – znacznie przewyższa wyniki z USA, gdzie podobne przekonanie wyraziło 46 procent Amerykanów.
To znak, że nawet państwo uchodzące za jeden z najlepiej zorganizowanych systemów społecznych na świecie nie jest odporne na globalną inflację, drożejące kredyty i spiralę cen żywności.
Żywność – najbardziej „emocjonalny” rachunek miesiąca
Głównym winowajcą obecnego kryzysu są, według badanych, ceny jedzenia. Aż 81 procent Kanadyjczyków wskazuje wzrost kosztów żywności jako najdotkliwszy czynnik. Jak zauważa szef Abacus Data, David Coletto, to kategoria „najbardziej emocjonalna i uniwersalna”, bo każdy widzi ją co tydzień na paragonie w sklepie.
W listopadzie i październiku Statystyka Kanady odnotowała wzrost cen żywności w sklepach o 4,7 procent rok do roku, po wcześniejszym wzroście o 3,4 procent. Nie chodzi więc o chwilowy skok, lecz o trwały trend rosnących wydatków na codzienne zakupy.
Co więcej, różnice pokoleniowe są wyraźne. Tylko 61 procent młodych (18–29 lat) wskazuje jedzenie jako problem numer jeden, podczas gdy aż 93 procent seniorów uznaje drożyznę w sklepach za najbardziej palącą.
CYNICZNYM OKIEM: Młodzi liczą kliknięcia, starsi liczą ziemniaki – i właśnie ci drudzy wiedzą, że to liczby, które dziś zabijają spokój ducha.
Mieszkanie – dobro luksusowe dla młodych
Drugim najczęstszym źródłem stresu Kanadyjczyków jest kryzys mieszkaniowy. Połowa respondentów twierdzi, że czynsze, raty hipoteczne i ceny nieruchomości stały się nie do udźwignięcia.
W tym obszarze przepaść pokoleniowa jest jeszcze bardziej wyraźna: 60 procent Kanadyjczyków poniżej 30 roku życia wskazuje mieszkanie jako największe obciążenie, podczas gdy nieco mniej niż 40 procent seniorów postrzega je jako realny problem.
Coletto podkreśla, że dla młodych ludzi własny dom staje się coraz bardziej nierealnym marzeniem, a kanadyjski rynek nieruchomości jest dziś „symbolem nierówności międzypokoleniowej”.
Poza jedzeniem i mieszkaniem badani wymieniają też rosnące rachunki za energię, paliwo i opłaty zdrowotne, a także spłaty zadłużenia i ubezpieczenia.
Wszystkie te czynniki łączą się w jednolitą spiralę niepokoju – finansowego i psychicznego.
Jednak, jak zaznacza Coletto, „choć wszyscy mówią o kosztach życia, każdy ma na myśli co innego. Dla rodziny oznacza to mleko i czynsz, dla seniora – leki i prąd, dla studenta – kredyt i pokój do wynajęcia.”
Ostrzeżenie dla rządu
Rosnący koszt życia staje się dla rządu federalnego najpoważniejszym ostrzeżeniem politycznym od lat. Według raportu, w niektórych regionach – szczególnie w Atlantyckiej Kanadzie i w Ontario – frustracja sięga poziomu nie notowanego od dekad.
Choć wielu Kanadyjczyków wciąż uznaje drożyznę za zjawisko globalne, niezależne od polityki krajowej, Coletto ostrzega: ten kredyt zaufania może się skończyć szybko.
„Na razie wysokie koszty życia są żółtym światłem ostrzegawczym dla rządu Carney’a. Ale jeśli presja finansowa i emocjonalna będzie rosnąć, to światło może zmienić się w czerwone.”
CYNICZNYM OKIEM: Premier może tłumaczyć inflację globalnymi trendami, ale przeciętny Kanadyjczyk nie płaci rachunków w „skali globalnej”. Płaci w dolarach, coraz bardziej papierowych.
Kanada od lat uchodzi za wzorzec równowagi – kraj o wysokim standardzie życia, stabilnych instytucjach i szerokim socjalnym bezpieczeństwie. Jednak inflacja rozrywa tę społeczną umowę z prędkością, której nikt się nie spodziewał.
Dziś niemal siedmiu na dziesięciu obywateli twierdzi, że życie w ich regionie nigdy nie było droższe. A za liczbami kryją się codzienne historie: odkładane zakupy, nieopłacalne kredyty, coraz cieńsze nadzieje.
CYNICZNYM OKIEM: Kanada zawsze była przykładem spokoju i porządku. Dziś jest przykładem tego, że nawet najbardziej stabilny kraj potrafi zachwiać się pod ciężarem własnego koszyka na zakupy.


