Kalifornia wypowiada wojnę paliwom kopalnym i przegrywa z własną głupotą

Klimat jako pretekst do wymuszeń

Jarosław Szeląg
10 min czytania
Kalifornia wypowiada wojnę paliwom kopalnym i przegrywa z własną głupotą

Kalifornia od ponad dwóch dekad prowadzi konsekwentną politykę wyniszczania własnego przemysłu naftowego i gazowego, posługując się przy tym retoryką klimatyczną, która coraz częściej obnaża swoją prawdziwą naturę. Racjonalne podejście do transformacji energetycznej zakłada, że nawet jeśli najczarniejsze scenariusze klimatyczne są trafne, ludzkość nie może odejść od paliw kopalnych z dnia na dzień. Najpierw należy opracować alternatywne źródła energii, nie niszcząc gwałtownie gałęzi przemysłu, które niezawodnie produkują ropę naftową i gaz ziemny. Gdy alternatywy staną się dostępne w konkurencyjnej cenie i w wystarczających ilościach, popyt w sposób naturalny przeniesie się na te nowe rozwiązania, a branża naftowa, uznając, że jej podstawową działalnością jest dostarczanie energii, sama zainwestuje w transformację.

Tymczasem politycy stanu wybrali drogę irracjonalną i drapieżną. Przez ponad dwadzieścia lat ograniczali stanowe firmy naftowe i gazowe za pomocą legislacji oraz sporów sądowych do ułamka ich dawnej wielkości, uzupełniając wynikający z tego niedobór energii nie źródłami alternatywnymi, lecz importem. Niedobór energii zasypywany jest tankowcami z innych kontynentów, a nie panelami słonecznymi z Doliny Krzemowej.

ropa

Wymuszenie pod sztandarem klimatu

Najnowszym przejawem tego nękania jest ustawa Senatu nr 982, która zaledwie tydzień temu była niebezpiecznie bliska poddania pod głosowanie plenarne. Pod moralną maską wymogu naprawienia szkód za rzekome spowodowanie zmian klimatycznych, które z kolei rzekomo wywołały pożary, ustawa ta w rzeczywistości sprowadzała się do sponsorowanego przez państwo wymuszenia. SB 982 jest jaskrawym przykładem tego, jak legislatura Kalifornii jest zdeterminowana, by kanibalizować, a ostatecznie zniszczyć całe gałęzie przemysłu.

Ustawa nakładałaby na firmy sektora paliw kopalnych odpowiedzialność za szkody przypisywalne klimatowi, których wartość szacuje się na miliardy dolarów. Uprawniałaby ona prokuratora generalnego Kalifornii do pozwania stanowych firm naftowych bez konieczności udowadniania winy, zaniedbania, czy konkretnego związku przyczynowego ze strony danej firmy. Wystarczy sam fakt prowadzenia działalności w branży, by stać się celem stanowego haraczu.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy państwo nie potrafi udowodnić winy, po prostu znosi obowiązek dowodu. Tak rodzi się sprawiedliwość klimatyczna – z kalkulatora, nie z sali sądowej.

Realia ekonomiczne brutalnie obnażają tę legislacyjną fantazję. Paliwa palne pozostają głównym silnikiem cywilizacji i nie znikną przez co najmniej kilka najbliższych dekad. Mimo tego nieuniknionego faktu, kalifornijski przemysł naftowy znajduje się już na skraju implozji.

Liczby mówią same za siebie i są druzgocące. Produkcja z odwiertów w tym bogatym w ropę stanie spadła z ponad 400 milionów baryłek rocznie w latach osiemdziesiątych do zaledwie nieco ponad 100 milionów baryłek w 2024 roku. Główny rurociąg dystrybucyjny z pól w hrabstwie Kern do rafinerii w północnej Kalifornii został zamknięty pod koniec 2025 roku, ponieważ nie pozostało w nim wystarczająco dużo ropy, aby umożliwić fizyczny transport surowca, ani tyle, by operatorzy mogli wyjść na zero.

Dodatkowe nękanie regulacyjne zmusiło dwie z głównych rafinerii Kalifornii do zaprzestania działalności, przez co istniejące moce rafineryjne nie wystarczają do zaspokojenia popytu. Kalifornijczycy importują obecnie 75 procent ropy naftowej, a według niektórych raportów muszą importować 20 procent benzyny z rafinerii w Azji. W tych warunkach SB 982 nie pozwalałaby nawet firmom naftowym na odzyskanie miliardów, które ta drapieżna legislacja pozwoli państwu wyłudzić, ponieważ nie mogą one podnieść cen dla konsumentów.

Pożary, których winowajca patrzy z lustra

Podobne lekceważenie rzeczywistości ekonomicznej legło u podstaw wprowadzenia SB 922. Przez lata kalifornijscy, kierujący się ideologią komisarze do spraw ubezpieczeń utrudniali, a wręcz uniemożliwiali stanowym firmom ubezpieczeniowym przerzucanie na płatników składek wzrostu ich własnych płatności reasekuracyjnych lub podnoszenie stawek w celu odzwierciedlenia zaktualizowanych ocen ryzyka. Gdy na początku 2025 roku pożary strawiły ponad 13 000 domów w rejonie Los Angeles, wiele firm ubezpieczeniowych zdążyło już wypowiedzieć polisy i opuścić stan.

Pozostali ubezpieczyciele oferujący ochronę, w tym finansowany przez stan kalifornijski plan ubezpieczeniowy FAIR, zostali przytłoczeni skalą strat. Bez dofinansowania ubezpieczyciele ci nie są w stanie pokryć roszczeń, co tworzy spiralę niewypłacalności idealnie zgraną z polityczną potrzebą znalezienia winnego.

Tymczasem całe założenie SB 982 jest błędne, ponieważ winą za pożary nie należy obarczać kalifornijskich firm naftowych. To legislatura stanu Kalifornia doprowadziła do tych katastrof, prowadząc przez dziesięciolecia regulacyjny atak na kalifornijski przemysł drzewny, a także na właścicieli nieruchomości i ranczerów, którzy dawniej zajmowali się wypasem, trzebieżą i kontrolowanym wypalaniem. W górach Santa Monica otaczających spalone dzielnice Los Angeles po zboczach wędrowały niegdyś stada owiec, kóz i bydła, a właściciele nieruchomości mogli przerzedzać przerośniętą roślinność na własnej ziemi.

Wszystko to stało się niemal niemożliwe dzięki ingerencji w formie nadmiernego nadzoru regulacyjnego, który skutecznie wyeliminował niemal wszystkie praktyki zapobiegające zamienianiu się kalifornijskich lasów i nieużytków w beczki prochu. Drzewa i zarośla nadmiernie wyrosły, a roślinność wyschła i uległa osłabieniu nie z powodu zmian klimatu, lecz dlatego, że tłumiono naturalne i kontrolowane pożary, jednocześnie niemal całkowicie zakazując wszelkich innych form przerzedzania. Bardziej niż jakikolwiek inny pojedynczy czynnik, to ekstremizm środowiskowy spowodował katastrofalne pożary w Kalifornii.

Zamiast przyznać się do winy za całą tę katastrofę, zniszczone domy, utracone życia i wynikający z tego kataklizm ekonomiczny, legislatura stanu Kalifornia obwinia firmy naftowe. Cała ta maskarada jest koronnym dowodem na to, dlaczego alarm klimatyczny w Kalifornii stał się przede wszystkim oszustwem. Służy on odwracaniu uwagi od błędnej polityki oraz redystrybucji bogactwa i władzy w ręce biurokratów, którzy nie wykazali najmniejszego śladu wyciągnięcia wniosków ze swego wieloletniego, niedbałego oportunizmu.

CYNICZNYM OKIEM: Najpierw zakaz wycinania, potem zakaz wypasu, potem zakaz wypalania – a gdy las płonie, winny okazuje się ten, kto sprzedaje benzynę. Genialne w swojej bezczelności.

Choroba narodowa, nie regionalna anomalia

Dzięki temu, co jeszcze pozostało z racjonalnej polityki klimatycznej w Kalifornii, drapieżnemu planowi SB 982 udało się w tym roku zahamować postępy w legislaturze. Jednak apetyt państwa na przejmowanie miliardów od nielubianych branż nie zniknie. Kompromisem, który niemal sprawił, że SB 982 stała się prawem, było pozwolenie firmom naftowym na zdobywanie kredytów na poczet ewentualnych wyroków, jeśli udowodnią, że zainwestowały w projekty wiatrowe, słoneczne i systemy wychwytywania dwutlenku węgla.

Niezależnie od subiektywnego i wyczerpującego ekonomicznie grzęzawiska księgowości węglowej, ten rzekomy kompromis będzie się tylko nasilał. Jest to kolejny sposób na nakładanie na firmy naftowe odpowiedzialności za finansowanie projektów jawnie absurdalnych, jak bezpośrednie wychwytywanie dwutlenku węgla z powietrza, lub rażąco niszczycielskich dla środowiska, jak pływająca morska energetyka wiatrowa.

Przykład, jaki Kalifornia daje swoją wojną z paliwami kopalnymi, nie jest czymś, co mieszkańcy innych stanów powinni lekceważyć. Ta szczególnie zjadliwa odmiana klimatycznego nadużycia jest chorobą narodową, silniejszą w niektórych stanach niż w innych, ale rozprzestrzeniającą swoją zarazę wszędzie. W 2007 roku, mimo rzekomo konserwatywnej większości, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał dwutlenek węgla za zanieczyszczenie, które może podlegać regulacjom amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska.

Administracja Trumpa nakazała tej agencji wycofanie regulacji, które nastąpiły po tej decyzji, ale nadchodząca administracja Demokratów przywróci je wszystkie. Każdy, kto wciąż wierzy, że ekstremalne wymuszenia klimatyczne zostaną ograniczone do stanów demokratycznych, powinien przeczytać genialny ogólnokrajowy przegląd tego problemu. Opublikowany w wiosennym wydaniu „City Journal” z 2026 roku artykuł „The Climate Litigation Swindle” został napisany przez Heather Mac Donald, badaczkę znaną z niezwykłej staranności i nienagannej logiki.

W eseju liczącym niemal 6000 słów Mac Donald opisuje kilka ścieżek sądowych, którymi podążają aktywiści klimatyczni w całych Stanach Zjednoczonych. Zuchwałość tych pozwów dorównuje jedynie ich czczości, co nie powstrzyma jednak sądów niższej instancji ani Sądu Najwyższego, gdyby został on powiększony i zdominowany przez nową administrację Demokratów, przed dawaniem wiary każdemu absurdowi, jaki ci kreatywni procesowicze mogą wymyślić.

Klimatyczni ekstremiści są częścią większej choroby toczącej Amerykę, ruchu dążącego do podważenia gospodarki, zdyskredytowania kapitalizmu i zdewaluowania cywilizacji zachodniej oraz jej tradycji. Szerzą strach, urazę, rozpacz i nienawiść do samego siebie wśród młodzieży, odmawiając Amerykanom możliwości, które poprzednie pokolenia uznawały za oczywiste. Są zagrożeniem, które musi zostać powstrzymane, zanim model kalifornijski stanie się standardem federalnym, a import ropy z drugiego końca świata stanie się symbolem zwycięstwa nad samym sobą.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *