Po rekordowym 2024 roku, gdy cena kakao sięgnęła 13 tysięcy dolarów za tonę, przyszedł moment gwałtownego otrzeźwienia. W 2025 roku rynek surowca przeżył największy spadek od sześciu dekad – notowania w Nowym Jorku runęły o ponad 50 procent, osiągając poziom zaledwie 5845 dolarów. Jeszcze kilka miesięcy temu producenci czekolady liczyli każdy gram ziarna jak złoto, dziś patrzą na wykresy jak na słodko-gorzki dowód ironii rynku.

Jeszcze w 2024 roku fala cenowej euforii podniosła koszty dla gigantów takich jak Nestlé, Hershey czy Mondelez, a sklepy musiały wprowadzać drobne tabliczki, lżejsze batony i mniej kakao w recepturach. W efekcie konsumenci płacili więcej za mniej – klasyczna shrinkflacja z czekoladowym uśmiechem na opakowaniu.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy tabliczka staje się cieńsza, a smak bardziej mleczny, nie jest to nowy trend kulinarny, lecz księgowy akt rozpaczy. Chciwość rynku ma kakaowy aromat – i smak recesji.
Czekolada z opóźnioną ulgą. Wall Street w nastroju optymizmu
Choć cena surowca spadła o połowę, tańszych produktów konsumenci nie zobaczą prędko. Eksperci z Wall Street przewidują, że ulga w sklepach dotrze najwcześniej w drugiej połowie 2026 roku. Jak tłumaczy Jonathan Parkman z grupy Marex, „to potrwa długo, zanim rynek odbuduje się po szoku cenowym” – branża wciąż przetwarza zapasy zakupione po rekordowych stawkach.
Barry Callebaut, szwajcarsko-belgijski gigant przetwórstwa kakao, podkreśla, że sytuacja surowcowa pozostaje krucha. W Afryce Zachodniej – sercu światowej produkcji – choroby, susza i brak inwestycji wciąż ograniczają podaż. To paradoks: nawet przy spadających notowaniach giełdowych rzeczywisty koszt wytworzenia ziarna nadal rośnie.
Dla wielkich koncernów cukierniczych jednak, spadek cen kakao to upragniony oddech po roku presji kosztowej. Według analityków Goldman Sachs, Hershey i inni liderzy branży mogą liczyć na „kakaowy wiatr w żagle” – ułatwienia w strukturze kosztów i poprawę marż. Bonnie Herzog, dyrektor zarządzająca w banku, nazwała obecną sytuację „okresem oczyszczania” dla przemysłu.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek szuka pretekstu do radości, nawet gdy cukier miesza się z popiołem. Dla inwestorów kakao to tylko ticker na ekranie, nie historia farmera, którego drzewa nie przetrwały suszy.
Rok 2025 zapisze się w historii jako czas, gdy czekolada straciła aurę luksusu i stała się barometrem globalnych napięć – klimatycznych, gospodarczych i etycznych. Boom i krach rozegrały się szybciej niż można było rozpuścić kostkę w dłoni.
A jeśli ktoś dziś pyta, czy spadek cen kakao to dobra wiadomość – odpowiedź brzmi: dla giełdy być może tak, dla rolnika z Ghany raczej nigdy.


