Jeszcze rok temu kakao było królem surowców. Ceny ziarna, napędzane suszą w Afryce i paniką na rynkach, wzrosły z 2 190 do 13 000 dolarów za tonę – najwyższego poziomu w historii. Dziś ten same rynek przeżywa najgwałtowniejsze załamanie od 50 lat.

Kontrakty terminowe na kakao w Nowym Jorku spadły już o 28,5% w ciągu miesiąca, i jeśli trend utrzyma się do końca stycznia, będzie to największy miesięczny spadek cen od 1970 roku. Według danych Bloomberga, rynek niemal całkowicie wymazał ubiegłoroczne zyski, cofając się do poziomu 76,4% zniesienia Fibonacciego – ulubionej metryki traderów, którzy w tym przypadku mogą czuć się jak po złamanym sercu.
CYNICZNYM OKIEM: W 2024 roku kakao podrożało jak kryptowaluta. Teraz topnieje jak… dieta po Nowym Roku.
Gorzki smak inflacji
Powód załamania jest prozaiczny: nikt nie chce płacić tyle za czekoladę. Dane o przerobie ziaren (tzw. grindings) pokazują, że europejskie fabryki przerobiły najmniej kakao od 2013 roku. Spadki notowane są też w Azji, przy stabilnym, lecz słabym popycie w Ameryce Północnej.
Szwajcarski gigant Barry Callebaut, największy producent czekolady na świecie, odnotował 22-procentowy spadek wolumenów w segmencie kakao oraz blisko 10% spadku sprzedaży w całej grupie. Ceny produktów wzrosły o 19% rok do roku – mniej niż w poprzednim kwartale (+40%) – ale konsumenci najwyraźniej osiągnęli granicę akceptacji.
Firma próbuje zachować optymizm. „Wierzymy, że konsumenci przyzwyczają się do nowych poziomów cen i wrócą do zakupów” – powiedział CFO Peter Vanneste, brzmiąc jak terapeuta po rozstaniu z rynkiem.
Zmiana nastroju w branży
Dodatkowo inwestorzy zaskoczeni zostali informacją o nagłej zmianie prezesa Barry Callebaut. Mark Feld odchodzi niemal natychmiast, a jego miejsce zajmie Alan Schumacher, były CEO Unilevera – decyzja przyjęta przez rynek z ulgą, ale bez euforii.
Analitycy Goldmana zwracają uwagę, że mimo zapaści wolumenowej, poprawia się struktura cen – sygnał możliwego ustabilizowania rynku w drugiej połowie roku. Duże koncerny, takie jak Hershey, już liczą na „wiatr w plecy” po spadku kosztów surowca.
Krach na rynku kakao jest odbiciem zmęczenia konsumentów globalną inflacją. Przesadnie wysokie ceny nie wytrzymały zderzenia z ograniczonym portfelem, a rynek surowców spożywczych zatoczył pełne koło: od paniki do przesycenia.
CYNICZNYM OKIEM: Ziarna kakao kosztują dziś połowę tego, co w grudniu – ale dobra wiadomość nie dotarła jeszcze do półek sklepowych. W branży czekają, aż inflacja zje ostatnią kostkę.


