Kakao jako nowa ropa XXI wieku. Ruszyła największa plantacja świata

Czekoladowy Manhattan: Brazylia zmienia reguły gry na rynku

Cynicy
5 min czytania
kakao Brazylia plantacja Bahia Afryka

W świecie, w którym czekolada staje się towarem luksusowym szybciej niż kawior, a ceny kakao biją rekordy, Brazylia postanowiła nie tylko wrócić do gry, ale od razu wywrócić stolik. W stanie Bahia powstaje bowiem plantacja kakao większa niż Manhattan – projekt, który ma nie tylko zmienić globalny rynek czekolady, ale i przedefiniować pojęcie „rolniczej gigafarmy”. Czy to początek nowej epoki, w której Amazonka zamieni się w rzekę płynnej czekolady, a Afryka straci monopol na kakao?

Kakao, które połknie Manhattan: liczby, które robią wrażenie

Plantacja Moisesa Schmidta w Bahii ma zająć 10 tysięcy hektarów – to powierzchnia większa niż nowojorski Manhattan, który liczy sobie 5 900 hektarów. Na każdym hektarze stanie aż 1 600 drzew kakaowca – pięć razy więcej niż na tradycyjnych uprawach. Całość ma być w pełni nawadniana, nawożona i zarządzana jak fabryka, nie ogród botaniczny.

Brazylia stanie się spichlerzem świata jeśli chodzi o kakao” – deklaruje Schmidt, nie kryjąc, że jego celem jest nie tylko podbicie rynku, ale i zrewolucjonizowanie sposobu myślenia o uprawie tego surowca.

Projekt wart 300 milionów dolarów przyciąga uwagę światowych gigantów – od Cargilla po producentów czekolady, którzy już dziś ustawiają się w kolejce po brazylskie ziarno. Schmidt nie zamierza poprzestać na własnej farmie: jego firma BioBrasil produkuje 10 milionów sadzonek rocznie, które trafiają do innych rolników w całej Brazylii.

Kryzys w Afryce, szansa dla Brazylii: czekoladowa rewolucja

Dlaczego akurat teraz? Bo rynek kakao jest w kryzysie. Afrykańskie potęgi – Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana – odpowiadające za ponad 60% światowej podaży, notują spadki produkcji przez choroby, zmiany klimatu i starzejące się plantacje. W efekcie ceny kakao potroiły się w rok, osiągając rekordowe 12 931 dolarów za tonę. Dziś stabilizują się na poziomie 8 200 dolarów, ale i tak są historycznie wysokie.

CYNICZNYM OKIEM: Gdy Afryka kaszle, światowa czekolada dostaje gorączki. Brazylia wyczuła moment – i zamierza wjechać na rynek jak Messi na mundial.

Model Schmidta to nie romantyczna wizja plantatora w kapeluszu, tylko rolniczy przemysł totalny. Wszystko jest tu zmechanizowane, z wyjątkiem zbioru owoców (na razie). Drzewa rosną w pełnym słońcu, na otwartych przestrzeniach, a nie w cieniu lasu – co budzi niepokój ekologów i fitopatologów.

Jedyna rzecz, która nie będzie zmechanizowana, to zbiór owoców” – podkreśla Schmidt. Reszta to automatyka, nawadnianie, nawożenie, selekcja najlepszych odmian.

Pierwsze zbiory z 400 hektarów dały 3 000 kg/ha – dziesięć razy więcej niż średnia krajowa. Schmidt celuje w 4 000 kg/ha. Dla porównania, na Wybrzeżu Kości Słoniowej średnia to 500 kg/ha.

CYNICZNYM OKIEM: Brazylijczycy robią z kakao to, co Amerykanie z kukurydzą. Tylko czekać, aż pojawią się genetycznie modyfikowane tabliczki czekolady z logo „Amazonia Edition”.

Genetyczna monokultura i duch „czarciej miotły”: eksperci ostrzegają

Nie wszyscy są zachwyceni. Karina Peres Gramacho z CEPLAC przypomina, że uprawa milionów identycznych genetycznie drzew to proszenie się o katastrofę. W latach 80. „czarcia miotła” zdewastowała brazylijskie plantacje kakao. Monokultura to raj dla chorób i szkodników.

Stosowanie dużych ilości identycznych genetycznie drzew zwiększa podatność na choroby roślin, takie jak znana z lat 80. ‘czarcia miotła’, która zdewastowała brazylijskie plantacje.”

Są też pytania o jakość ziaren z upraw w pełnym słońcu – czy będą tak dobre, jak te z tradycyjnych, cienistych plantacji? Pierwsze testy są optymistyczne, ale wszystko zależy od fermentacji i suszenia.

Przy obecnych cenach kakao Schmidt liczy na zyski większe niż na sojowych czy kukurydzianych polach. Nawet przy cenie 4 000 dolarów za tonę produkcja jest rentowna, a przy 6 000 dolarów to już „bardzo dochodowy interes”.

Kakao przy obecnych cenach jest bardziej opłacalne niż soja czy kukurydza. Nawet przy cenie 4 tys. dolarów za tonę nasza produkcja jest rentowna, a przy 6 tysiącach to już bardzo dochodowy interes.”

CYNICZNYM OKIEM: Czekolada stanie się nową ropą? Jeśli Schmidtowi się powiedzie, światowe giełdy będą śledzić nie tylko baryłki, ale i tabliczki.

Jeśli projekt się powiedzie, centrum światowego rynku kakao może wrócić z Afryki do Ameryki Południowej – do ojczyzny drzewa kakaowego. Plantacja Schmidta przewyższa wielkością wszystko, co mają Afrykanie (zazwyczaj 50–100 hektarów), a nawet gigafarmy w Ekwadorze czy Indonezji (do 1 000 hektarów).

Farma o powierzchni 10 000 hektarów znacznie przewyższa wielkością inne plantacje w Afryce, które zwykle mają po kilkadziesiąt hektarów. I choć dużo większe farmy istnieją już co prawda w Ekwadorze czy Indonezji, to zazwyczaj nie przekraczają one 1 000 hektarów.”


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *