JPMorgan zamraża konta stablecoinów. Bank odcina fintech od dolara

Rośnie napięcie między światem kryptowalut, a tradycyjną bankowością

Jarosław Szeląg
4 min czytania

W świecie kryptowalut i finansów cyfrowych kolejny sygnał, że inwestycyjna innowacja wciąż musi tańczyć w rytm regulacji. Jak donosi The Information, gigant bankowy JPMorgan Chase zablokował konta dwóch start‑upów stablecoinowych – BlindPay i Kontigo, po tym jak wykrył powiązania ich działalności z krajami objętymi amerykańskimi sankcjami, w tym z Wenezuelą.

Obie firmy, wspierane przez akcelerator Y Combinator, prowadzą działalność głównie w Ameryce Łacińskiej i korzystały z usług Checkbook, cyfrowego operatora płatności współpracującego z JPMorganem. Jak podała agencja, decyzja nie wynikała z niechęci do stablecoinów, lecz z „ryzyka jurysdykcyjnego” – czyli obaw, że przepływy finansowe mogły naruszać ograniczenia dotyczące sankcji.

Rzecznik JPMorgana skomentował sprawę krótko: „To nie ma nic wspólnego z samymi stablecoinami. Obsługujemy ich wydawców i firmy z nimi związane, a nawet niedawno wprowadziliśmy jednego z nich na giełdę.”

CYNICZNYM OKIEM: Bank, który dawniej finansował imperia stalowe, dziś boi się paczki danych z Caracas.

Fintech kontra filtry bezpieczeństwa

W tle decyzji pojawiła się też kwestia nadużyć i gwałtownego wzrostu liczby transakcji. Prezes Checkbooka, PJ Gupta, poinformował, że BlindPay i Kontigo znalazły się w grupie firm powiązanych z falą zwrotów („chargebacków”), co dodatkowo skłoniło bank do reakcji. „Otworzyli zbyt szeroko bramy – i internet szybko z nich skorzystał” – przyznał Gupta.

Ten „przypadek” to echo rosnącego napięcia między światem kryptowalut a tradycyjną bankowością. Z jednej strony JPMorgan zacieśnia współpracę z innowacyjnymi fintechami – w listopadzie 2024 roku ogłosił, że Checkbook dołączył do JP Morgan Payments Partner Network, oferując klientom korporacyjnym cyfrowe czeki i usługi B2B. Z drugiej – ta sama instytucja wciąż zamyka konta, gdy ryzyko reputacyjne zaczyna pachnieć polityką.

Nie przypadkiem na liście podejrzanych znalazła się Wenezuela. Kraj, którego waluta upadła pod ciężarem inflacji, od kilku lat masowo ucieka w kryptowaluty, traktując je jako ostatnią deskę ratunku przed sankcjami i zapaścią gospodarczą.

Dla mieszkańców Caracas stablecoiny to nie spekulacja – to waluta codziennego przetrwania. Dla amerykańskiego banku jednak – to ryzyko finansowego skażenia.

CYNICZNYM OKIEM: Dla jednych stablecoin to wolność od inflacji, dla drugich – niebezpieczna furtka do świata poza kontrolą Departamentu Skarbu.

Bank, który patrzy na kryptowaluty z dwóch stron

Ironią sytuacji jest fakt, że gdy JPMorgan blokuje fintechy stablecoinowe, równocześnie rozważa uruchomienie oferty handlu kryptowalutami – zarówno kasowych, jak i pochodnych – dla instytucji finansowych w USA. Regulacyjne ocieplenie po zmianie polityki w Waszyngtonie otworzyło bowiem nowy rynek, którego bank nie zamierza zostawić konkurencji.

Tymczasem oskarżenia o „antykonkurencyjne zachowania” wracają jak refren. W lipcu współzałożyciel Gemini, Tyler Winklevoss, zarzucał JPMorganowi, że wstrzymał proces ponownej rejestracji giełdy po jego publicznej krytyce polityki danych banku.

Dla świata kryptowalut ta historia ma gorzki morał: nawet cyfrowa rewolucja potrzebuje konta w starym banku – a bank, choć otwarty na blockchain, zawsze zamyka drzwi wtedy, gdy robi się politycznie gorąco.

CYNICZNYM OKIEM: W przyszłości może powstaną stablecoiny odcinające się od dolara – ale jeszcze długo dolar będzie odcinał tlen stablecoinom.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl.
Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *