Świąteczne zdjęcie rodziny Bidena, opublikowane w Wigilię na oficjalnych profilach prezydenta, miało być ciepłym gestem, a stało się… kolejnym internetowym popisem drwin. „Życzymy spokojnej Wigilii pełnej miłości” – napisał Joe Biden, ale nikt nie zwrócił uwagi na tekst. Wszyscy patrzyli na to, czego właściwie nie widać – bo sam prezydent niemal zniknął z kadru.
Na fotografii Hunter Biden i jego córka Maisy zajmują centralne miejsce przed choinką, szeroko uśmiechnięci, jakby to oni czuwali w Białym Domu.
Tymczasem Joe Biden został zepchnięty na tył grupy, częściowo przysłonięty przez żonę Jill Biden, z twarzą ledwie widoczną w tle siedmiu pozostałych członków rodziny. Nawet na najbardziej dobranych politycznie zdjęciach rodzinnych trudno znaleźć moment, w którym sam głowa państwa wygląda jak przypadkowy wujek, który wpadł bez zaproszenia.
CYNICZNYM OKIEM: Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej rodzinie nawet drzewko świąteczne ma większy priorytet niż prezydent.
Symbolika nie do obrony. Głowa rodziny bez głosu
Internauci natychmiast ruszyli z komentarzami, zamieniając fotografię w mem o prezydencie, który zniknął w tle własnego życia politycznego. To nie pierwszy raz. Przypomniano sytuację z 2022 roku, gdy Barack Obama podczas wizyty w Białym Domu przyciągnął całe towarzystwo – a Biden został samotnie na scenie, rozglądając się bezradnie, gdy nikt nie zwrócił na niego uwagi.
Do tego doszło wielkanocne zdjęcie z 2025 roku, gdzie prezydent w granatowym garniturze wyglądał jak doklejony do wiosennego pikniku, na którym reszta rodziny wystąpiła w swobodnych ubraniach. Internet szybko zauważył różnicę w oświetleniu i perspektywie, a słowo „photoshop” pojawiało się częściej niż „Happy Easter”.
CYNICZNYM OKIEM: Biden nie musi być retuszowany – wystarczy, że go zasłonią.
Tym razem nie zabrakło też kąśliwych uwag o braku elementarnego szacunku dla najstarszego członka rodziny. Jak zauważył dziennikarz Andy Ngo, „W każdej rodzinie ojciec siedzi na krześle, a reszta staje wokół niego. Tu ojciec państwa ledwo mieści się w kadrze.” Dla komentatorów to symboliczny obraz człowieka, który stracił autorytet – w polityce, w partii, a teraz nawet w domu.
W tle pozostaje pytanie: czy to tylko nieudany kadr, czy niechcący szczery portret kondycji amerykańskiego przywódcy?
CYNICZNYM OKIEM: Jeśli Wigilia w rodzinie Bidenów wygląda tak publicznie, aż strach pomyśleć, jak wyglądają święta bez kamer.


