Zjawisko „10am slam”, czyli gwałtownych spadków bitcoina o godzinie 10:00, dokumentowane niemal codziennie od 2024 roku, mogło dobiec końca, gdy Jane Street została przyłapana na wykorzystywaniu poufnych informacji podczas upadku Terraform. Nie oznacza to jednak, że gigant handlu wysokich częstotliwości z Wall Street zwolnił tempo – wręcz przeciwnie, według Bloomberga firma zainkasowała w zeszłym roku rekordowe na Wall Street 39,6 miliarda dolarów przychodu z tradingu, więcej niż jakikolwiek bank inwestycyjny. Skala tego wyniku przesuwa Jane Street z roli niszowego gracza HFT do pozycji nowego punktu odniesienia globalnych finansów.
Firma wyprzedziła wszystkie globalne banki inwestycyjne po zebraniu 15,5 miliarda dolarów w samym ostatnim kwartale roku. Przy zaledwie 3500 pracownikach pobiła swojego najbliższego rywala, JPMorgan, o 11 procent w skali roku, a jej skorygowana EBITDA za cały rok wyniosła oszałamiające 31,2 miliarda dolarów. Apetyt firmy na ryzyko pomógł wygenerować średnio ponad 11 milionów dolarów przychodu na jednego pracownika, co dla branży bankowej pozostaje wskaźnikiem praktycznie nieosiągalnym.

CYNICZNYM OKIEM: Trzy i pół tysiąca ludzi zarabia więcej niż JPMorgan z armią zatrudnionych, a regulatorzy nadal dyskutują, czy to jest jeszcze rynek, czy już prywatne kasyno z lepszymi serwerami.
Jak Jane Street wyprzedziła Wall Street?
Zyski Jane Street zostały dodatkowo podbite przez rosnące wyceny udziałów w spółkach prywatnych, lecz główna działalność firmy, czyli kojarzenie kupujących i sprzedających różne aktywa, kwitła dzięki okresom zmienności rynkowej. Nowy roczny rekord pokazuje, jak głęboko przesunął się układ sił na jednej z najbardziej dochodowych aren globalnych finansów. Rywale Jane Street, czyli Citadel Securities i Hudson River Trading, również odnotowali własne rekordy, osiągając odpowiednio 12,2 miliarda dolarów i 12,3 miliarda dolarów, choć wciąż w skromniejszej skali. Dla porównania JPMorgan zarobił na tradingu 35,8 miliarda dolarów, a Goldman Sachs 31,1 miliarda dolarów.
Firmy handlu wysokich częstotliwości wypełniły luki pozostawione przez banki, które przesunęły się ku działalności o wyższej stopie zwrotu. Wzrost potęgi Jane Street stanowi ucieleśnienie obaw, które banki żywiły od dawna – że pewnego dnia stracą grunt na rzecz nowicjuszy, gdy amerykańskie organy regulacyjne narzucą zasady handlu na własny rachunek po kryzysie z 2008 roku. Podmioty niebędące bankami nie podlegają tym samym rygorom kapitałowym, co pożyczkodawcy uznani za „zbyt dużych, by upaść”, i agresywnie wykorzystały tę asymetrię.
Jane Street zaczynała w 2000 roku od handlu amerykańskimi kwitami depozytowymi, później wyspecjalizowała się w funduszach ETF, a następnie rozszerzyła działalność na różne klasy aktywów na całym świecie, często zarabiając na rozbieżnościach cenowych. Choć w swej istocie pozostaje firmą HFT zdolną do obsługi tysięcy transakcji w ciągu sekund, czerpie też zyski z utrzymywania pozycji przez godziny, dni, a nawet tygodnie.
Sądowe cienie i fortuna w startupach AI
Mimo że firma starała się zachować wyjątkowo niski profil, jej ostatnie publiczne wystąpienia były dalekie od chwalebnych. W połowie 2025 roku władze w Indiach oskarżyły Jane Street o manipulowanie rynkami podczas prowadzenia jednej z niegdyś najbardziej dochodowych strategii handlowych firmy. Spółka zaprzecza tym zarzutom i walczy z nimi w sądzie.
W lutym firma została pozwana przez masę upadłościową Terraform Labs, która oskarżyła ją o wykorzystywanie poufnych informacji, co miało przyspieszyć krach kryptowalut Terraform o wartości 40 miliardów dolarów. W tym tygodniu firma wezwała sędziego do oddalenia tego pozwu. Te procesy nie odebrały jednak Jane Street dynamiki wzrostu, a wręcz potwierdzają, że dyskrecja, z której firma była dotąd znana, przestaje być warunkiem koniecznym do osiągania rekordowych wyników.
CYNICZNYM OKIEM: Manipulacje w Indiach, insider trading w sprawie Terraform i równolegle 11 milionów dolarów przychodu na pracownika. Reputacja, która kiedyś szła w parze z dyskrecją, dziś radzi sobie świetnie również bez niej.
Udziały Jane Street w rozwijającym się przedsięwzięciu sztucznej inteligencji Anthropic były siłą napędową 830 milionów dolarów zysków w trzecim kwartale z zakładów na firmy prywatne. We wrześniu Anthropic mógł pochwalić się wyceną na poziomie 183 miliardów dolarów, by następnie pozyskać kapitał przy wycenie 380 miliardów dolarów, a później otrzymać oferty od inwestorów w rundzie finansowania, która mogłaby wycenić firmę na około 800 miliardów dolarów lub więcej. Producent popularnego modelu Claude oraz twórca budzącego lęk systemu Mythos stał się tym samym jednym z najszybciej rosnących aktywów w portfelu firmy.
Jane Street prowadzi również rozmowy w sprawie finansowania startupu z branży chmury obliczeniowej Fluidstack, a niedawno zainwestowała dodatkowy miliard dolarów w dostawcę usług chmurowych AI, firmę CoreWeave. Tym samym firma coraz silniej wpisuje się w architekturę finansowania boomu sztucznej inteligencji, łącząc rolę spekulanta giełdowego z funkcją cichego inwestora kapitału prywatnego. Granica między handlem wysokich częstotliwości a klasycznym venture capital w przypadku Jane Street zaciera się tak skutecznie, że firma zaczyna definiować zupełnie nowy model funkcjonowania na rynkach finansowych.



