Po niemal piętnastu latach od katastrofy w Fukushimie Japonia oficjalnie wznowiła pracę największej elektrowni jądrowej na świecie – Kashiwazaki‑Kariwa. Obiekt, położony w prefekturze Niigata, ma łączną moc 8,2 gigawata, co wystarczyłoby do zasilenia kilku milionów domów. To również pierwsza w historii komercyjna elektrownia wykorzystująca reaktor zaawansowany typu ABWR (Advanced Boiling Water Reactor).

Operatorem obiektu pozostaje Tokyo Electric Power Company (TEPCO) – ta sama firma, która zarządzała feralną Fukushimą w 2011 roku. Choć elektrownia w Niigacie nie ucierpiała w wyniku tsunami, wszystkich siedem reaktorów pozostawało wyłączonych przez piętnaście lat z powodu zaostrzenia przepisów bezpieczeństwa oraz społecznego sprzeciwu wobec energii jądrowej.
CYNICZNYM OKIEM: Japonia znowu pokochała atom. Nie dlatego, że zapomniała Fukushimę – po prostu pamięta rachunki za gaz.
Protesty kontra rachunek ekonomiczny
Decyzja o ponownym uruchomieniu reaktora wywołała duże podziały w samej prefekturze Niigata. Podczas głosowania w lokalnym zgromadzeniu setki przeciwników elektrowni protestowały przed budynkiem parlamentu, trzymając transparenty „No Nukes” i „Support Fukushima”.
– „Jestem wściekły. Jeśli coś się stanie, to my poniesiemy konsekwencje” – mówił Kenichiro Ishiyama, 77‑letni mieszkaniec Niigaty.
Mimo sprzeciwu społecznego rząd premiera Sanae Takaichi popiera powrót do energii jądrowej. Napędzają go rosnące koszty importu paliw kopalnych, które stanowią nawet 70 proc. całkowitej produkcji energii kraju. W 2025 roku Japonia wydała 10,7 biliona jenów (68 miliardów dolarów) na LNG i węgiel – około jednej dziesiątej całkowitego importu.
Nowe czasy, stare ryzyka
Reaktor Kashiwazaki‑Kariwa został ponownie uruchomiony 9 lutego, osiągając krytyczność, czyli samopodtrzymującą reakcję łańcuchową, o godzinie 15:20. TEPCO zapewnia, że bezpieczeństwo jest „priorytetem absolutnym”, a urządzenia przechodzą ciągłe testy ciśnieniowe i kontrole integralności.
Choć reaktor został czasowo zatrzymany po alarmie w systemie sterowania prętami kontrolnymi, TEPCO zapowiada wznowienie produkcji energii 16 lutego.
W dłuższej perspektywie Japonia planuje podwojenie udziału atomu w miksie energetycznym do 20 proc. do 2040 roku. W lipcu firma Kansai Electric Power zapowiedziała też badania pod budowę pierwszej od czasów Fukushimy nowej elektrowni jądrowej na zachodzie kraju.
CYNICZNYM OKIEM: Kraje odchodzą od atomu, a Japonia – która najbardziej się nim sparzyła – właśnie do niego wraca. Bo gdy stawką jest gospodarka, strach ma krótszy półokres rozpadu niż uran.


