Izraelskie pojazdy wojskowe wjechały do miasta Hadar w syryjskiej prowincji Al-Kunajtira i wywiesiły izraelską flagę nad wjazdem do miejscowości. To gest, który wykracza daleko poza rutynowe rajdy wojskowe prowadzone ostatnio w tym regionie. Wojsko zamknęło wszystkie drogi prowadzące do i z miasta z wyjątkiem jednej, na której ustanowiono punkt kontrolny. Dowództwo izraelskie – jak przy większości wypadów zbrojnych na terytorium Syrii – nie wydało żadnego oświadczenia wyjaśniającego cel operacji.

Hadar to stosunkowo niewielkie miasto liczące około 5000 mieszkańców, położone wzdłuż granicy między prowincją Al-Kunajtira, a strefą zdemilitaryzowaną UNDOF – strefą, którą następnie zajął militarnie Izrael. Niektóre przedmieścia Hadaru wkraczają na teren wspomnianej strefy zdemilitaryzowanej.

Pasterze pojmani, konwój weselny ostrzelany
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka – na którym media głównego nurtu długo polegały jako na źródle antyasadowskim podczas poprzedniej wojny – nazwało incydent z flagą „aktem prowokacji” i uszczegółowiło jego przebieg. Według źródeł Obserwatorium siły izraelskie zamknęły drogi dojazdowe od strony punktów kontrolnych Al-Qanaif, pozostawiając otwartą jedynie główną drogę prowadzącą do miejscowości.
Wywieszenie flagi nie jest jednak odosobnionym zdarzeniem. To nie pierwszy raz, kiedy izraelska flaga została dostrzeżona w południowych miastach syryjskich.
CYNICZNYM OKIEM: Flaga nad cudzym miastem to w dyplomacji mniej więcej to samo, co postawienie płotu na działce sąsiada. Tyle że sąsiad nie ma ani prawnika, ani armii.
Na początku tygodnia Izrael przeprowadził operacje przeciwko wielu innym wioskom w Al-Kunajtirze, w tym Saida al-Golan i Saida al-Hanout. Pojmano dwóch młodych mężczyzn, którzy wypasali owce na zachód od wioski. Ich los pozostaje niepewny, a Siły Obronne Izraela ponownie odmówiły komentarza.
Żołnierze zatrzymali także dwóch starszych wioski w Saida al-Golan. Ostatecznie zostali wypuszczeni bez dalszych incydentów.
Dzień przed operacją z flagą doszło do sceny, która mogłaby uchodzić za absurd, gdyby nie rozgrywała się w strefie wojny. Izraelscy żołnierze zatrzymali konwój weselny w pobliżu miasta Mashirfa. Przeszukali gości weselnych, a następnie oddali strzały w powietrze, by ich przepędzić. Nie odnotowano ofiar ani zatrzymań.
CYNICZNYM OKIEM: Przeszukanie wesela i strzały w powietrze zamiast toastu – to nowa definicja niechcianego gościa. Przynajmniej nie przyszli z pustymi rękami.
Obraz wyłaniający się z prowincji Al-Kunajtira to systematyczna eskalacja – od rutynowych patroli, przez pojmania pasterzy i zastraszanie cywilów, aż po symbolicze akty suwerenności w postaci flag. Lokalna społeczność zadaje pytania o kierunek tej eskalacji, ale nikt po drugiej stronie punktu kontrolnego nie zamierza na nie odpowiadać.



