Trzy tygodnie walk na Bliskim Wschodzie wystarczyły, by analitycy energetyczni sięgnęli po określenie, którego dotąd unikali – największe zakłócenie na światowych rynkach ropy i gazu w czasach nowożytnych. Izraelski atak na irańskie pole gazowe South Pars uruchomił kaskadę wydarzeń, które w ciągu kilku dni sparaliżowały przepływy surowców przez cieśninę Ormuz, zniszczyły katarską infrastrukturę LNG i wciągnęły w orbitę konfliktu rafinerie Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na czwartkowej konferencji prasowej premier Benjamin Netanjahu próbował gasić pożar, który sam pomógł rozpalić, deklarując wstrzymanie dalszych ataków na infrastrukturę energetyczną Iranu.

Rynki zareagowały natychmiast – ropa WTI spadła o 7% od czwartkowych szczytów, a Brent potaniał o 3% względem ceny zamknięcia.

CYNICZNYM OKIEM: Netanjahu najpierw bombarduje, potem uspokaja rynki. To jak podpalacz, który po pożarze oferuje się jako konsultant ds. bezpieczeństwa przeciwpożarowego.
Katar liczy straty, Trump grozi unicestwieniem
Krótko po uderzeniu w South Pars irańskie rakiety i drony zaatakowały największą na świecie instalację skroplonego gazu ziemnego – katarski kompleks Ras Laffan. Według QatarEnergy naprawa zniszczeń może potrwać pięć lat i pochłonąć 20 miliardów dolarów. Atak mógł wyeliminować 17% zdolności produkcyjnych LNG Kataru na okres od trzech do pięciu lat, co w praktyce oznacza trwałe przemodelowanie globalnego rynku gazu skroplonego.
Donald Trump zareagował w stylu, do którego świat zdążył przywyknąć. „Powiedziałem mu: »Nie rób tego«. I on tego nie zrobi” – oświadczył w Białym Domu, komentując obietnicę Netanjahu.
Prezydent dodał z rozbrajającą szczerością: „Świetnie się dogadujemy. To jest skoordynowane. Ale czasami on coś zrobi, a jeśli mi się to nie spodoba, to – więc tego nie robimy”.
Trump zagroził jednocześnie Iranowi całkowitym unicestwieniem pola South Pars, jeśli katarskie aktywa energetyczne zostaną ponownie zaatakowane. Sam Netanjahu twierdził z kolei, że „Izrael działał sam”, choć wcześniej izraelscy urzędnicy przyznawali, że informowali Waszyngton o planowanym uderzeniu.
Skala irańskiego odwetu przerosła jednak oczekiwania. Julia Zhestkova Grigsby z Goldman Sachs przedstawiła klientom pełną mapę zniszczeń – dwie kuwejckie rafinerie o łącznej zdolności 0,8 mln baryłek dziennie, saudyjska rafineria Samref o wydajności 0,4 mln baryłek dziennie w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym oraz pole naftowe Bab w ZEA, którego trafienie wymusiło zawieszenie pracy w pobliskich instalacjach gazowych. Całkowite wstrzymanie wydobycia ropy oszacowano na 9,2 mln baryłek dziennie.
Ormuz zamknięty, a rezerwy starczą na dwa tygodnie
Cieśnina Ormuz – najważniejszy wąski gardło światowego handlu energią – jest według dostępnych danych otwarta wyłącznie dla tankowców powiązanych z Iranem. Przepływy ropy przez cieśninę spadły o 97% poniżej normy, do zaledwie 0,6 mln baryłek dziennie. Szacunkowy całkowity spadek przepływów z Zatoki Perskiej, po uwzględnieniu przekierowania rurociągami, wzrósł do 17,6 mln baryłek dziennie. Firma Kpler informuje o braku potwierdzonych załadunków z portu Fudżajra od 16 marca.
Kontrakty terminowe na ropę Brent, choć spadły z czwartkowego szczytu 119 dolarów za baryłkę, wciąż oscylują wokół 110 dolarów. WTI zjechało poniżej 100 dolarów i notowane jest na poziomie około 96 dolarów. Dyskonto WTI względem Brent osiągnęło 13 dolarów za baryłkę – to najwyższy poziom od zniesienia zakazu eksportu ropy z USA na początku 2015 roku.

Administracja Trumpa chwyta się kolejnych narzędzi, by okiełznać trzycyfrowe ceny. Uwolniono rezerwy strategiczne, które muszą zostać zwrócone w późniejszym terminie. Departament Skarbu potwierdził autoryzację sprzedaży rosyjskiej ropy znajdującej się na morzu, w tym z tak zwanej „cienistej floty”, do 11 kwietnia. Sekretarz Bessent zasugerował, że rozważane jest podobne zwolnienie dla objętej sankcjami irańskiej ropy w transporcie morskim. Goldman Sachs szacuje jednak, że nadwyżka 131 mln baryłek rosyjskiej i 105 mln baryłek irańskiej ropy na morzu mogłaby zrekompensować jedynie około dwóch tygodni zakłóconych przepływów przez cieśninę Ormuz.

CYNICZNYM OKIEM: Sankcje na rosyjską i irańską ropę obowiązują do momentu, aż cena na stacji benzynowej zaczyna zagrażać sondażom. Wtedy okazuje się, że „cienista flota” to jednak nasi przyjaciele.
Charu Chanana z Saxo Markets zwróciła uwagę na strukturalną asymetrię cenową: „Ropa Brent może pozostać droższa tak długo, jak długo infrastruktura w Zatoce i ryzyko w cieśninie Ormuz będą realne. WTI może wykazywać większą zmienność i mieć ograniczony potencjał wzrostu, ponieważ każdy skok wywołuje reakcję polityczną USA lub bezpośrednie interwencje na rynkach ropy”.
Historyczna analiza Goldman Sachs największych szoków podażowych na rynku ropy wskazuje na średni spadek produkcji o 42% po czterech latach, wliczając uszkodzenia infrastruktury. Eskalacja ataków na aktywa energetyczne oznacza zatem ryzyko nie tylko dla krótkoterminowego eksportu, ale i dla długoterminowych zdolności produkcyjnych całego regionu.

Rebecca Babin, starsza handlowiec ds. energii w CIBC Private Wealth Group, podsumowała nastroje rynkowe w Bloomberg TV bez owijania w bawełnę: „Dopóki walki i konflikt trwają, a infrastruktura energetyczna pozostaje w grze, rynkom będzie bardzo trudno się uspokoić”.
„To staje się grą w zgadywanie, co będzie następnym celem, czy zniszczenia są krótko- czy długoterminowe i co to oznacza. Szczerze myślę, że czeka nas większa zmienność” – dodała.
Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku amerykańskie obiekty eksportowe LNG w Zatoce Meksykańskiej pracują niemal na maksimum możliwości, otoczone spokojnymi wodami i obecnością okrętów wojennych US Navy.

Dla Stanów Zjednoczonych bliskowschodni chaos to jednocześnie zagrożenie i szansa – pytanie tylko, kto zapłaci najwyższą cenę za tę nową rzeczywistość energetyczną.


