W cieniu konfliktu z Iranem za kulisami rozgrywały się poważne geopolityczne szachy. Premier Izraela Benjamin Netanjahu przedostał się za linie dawnych wrogów do siedziby prezydenta ZEA Mohameda bin Zayeda Al Nahyana, na potajemny szczyt, który może pomóc w nowym ułożeniu sił w regionie.
Wizyta została potwierdzona na najwyższym szczeblu po wcześniejszym ujawnieniu jej przez amerykańskie media. Biuro Netanjahu w środowym oświadczeniu przekazało, że „ta wizyta doprowadziła do historycznego przełomu w relacjach między Izraelem a ZEA”. Komunikat stanowi najwyższego szczebla potwierdzenie nowego raportu CBS, który ujawnił, że Netanjahu spotkał się osobiście z prezydentem Emiratów.

Tajny szczyt z końca marca i wyparcie się Emiratów
Potajemne spotkanie obu przywódców odbyło się pod koniec marca i wyrosło z polityczno-dyplomatycznego dorobku Porozumień Abrahamowych. ZEA były pierwszym krajem, który podpisał umowę o normalizacji stosunków z Izraelem w 2020 roku, co dziś przekłada się na realne mechanizmy współpracy wojskowej.
Wbrew oficjalnemu potwierdzeniu strony izraelskiej, dyplomacja emiracka zareagowała w sposób zaskakujący. W dalszej części dnia w środę Ministerstwo Spraw Zagranicznych ZEA zaprzeczyło, jakoby wizyta kiedykolwiek miała miejsce, co obnaża delikatność całego procesu wobec opinii publicznej w świecie arabskim.
W tym samym tygodniu opinia publiczna dowiedziała się o jeszcze bardziej bezprecedensowym kroku Izraela. Tel Awiw rozmieścił swoje cenne baterie Żelaznej Kopuły wraz z personelem IDF bezpośrednio na terytorium ZEA podczas konfliktu, aby bronić Emiratów przed znaczącymi irańskimi atakami.
Dyplomacja nie ograniczyła się jednak do spotkań na poziomie głów państw, lecz objęła także struktury wywiadowcze obu krajów. Szef Mossadu David Barnea był częstym gościem w ZEA, odbywając co najmniej dwie podróże w gorącym okresie wojny z Iranem, jak jako pierwszy podał The Wall Street Journal, w celu zsynchronizowania działań militarnych.
CYNICZNYM OKIEM: Premier potwierdza wizytę, ministerstwo gospodarzy jej zaprzecza, a baterie obrony przeciwrakietowej jednego państwa stoją na ziemi drugiego. Porozumienia Abrahamowe okazują się solidniejsze, kiedy nikt nie musi się do nich publicznie przyznawać.
Huckabee, wybór Zatoki i syryjskie korzenie sojuszu
Stany Zjednoczone zdecydowanie pochwaliły nowy rozdział relacji izraelsko-emirackich, traktując go jako wzorcowy model dla całego regionu. Ambasador USA Mike Huckabee stwierdził, że relacje między ZEA a Izraelem są „nadzwyczajne” i wskazał na bezpośrednie korzyści płynące z porozumień zawartych pięć lat wcześniej.
Na konferencji w Tel Awiwie Huckabee odniósł się wprost do transferu sprzętu wojskowego. Powiedział on, że „chciałbym wyrazić słowa uznania dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich, pierwszego członka Porozumień Abrahamowych”, dodając: „spójrzcie tylko na korzyści. Izrael właśnie wysłał im baterie Żelaznej Kopuły i personel, aby pomóc w ich obsłudze”. Słowa amerykańskiego dyplomaty potwierdziły pełną skalę militarnego transferu w sposób, który odbiera Emiratom możliwość dalszego zaprzeczania.
Huckabee przedstawił także geopolityczną kalkulację, jaka stoi przed monarchiami Zatoki Perskiej. Pytał on bezpośrednio: „Państwa Zatoki zrozumiały teraz, że będą musiały dokonać wyboru – co jest bardziej prawdopodobne: że zostaną zaatakowane przez Iran czy przez Izrael?”. Amerykański ambasador postawił arabskie monarchie przed binarnym wyborem strategicznym.
Kontynuował on swoją argumentację, zaznaczając asymetrię intencji obu mocarstw regionalnych. Stwierdził, że „widzą, że Izrael nam pomógł, a Iran nas zaatakował. Izrael nie próbuje przejąć waszej ziemi i nie wysyła w waszą stronę rakiet”. Cały spektakl wygląda na skoordynowany wysiłek upublicznienia bardzo wrażliwych informacji o pierwszym w historii bezpośrednim transferze izraelskiej broni do arabskiego państwa Zatoki.
Obecna współpraca nie powstała jednak w próżni i ma swoje głębokie, choć starannie ukrywane korzenie. Nawet na długo przed obecnym konfliktem z Iranem istniały coraz ściślejsze, niejawne relacje między Izraelem a niektórymi państwami Zatoki, sięgające wczesnej fazy wojny zastępczej w Syrii w ostatniej dekadzie.
Izrael i sunniccy autokraci znaleźli wspólny język na gruncie wspólnego wroga w Damaszku i Teheranie. Wspólnie spiskowali w celu obalenia Baszara al-Asada, wieloletniego kluczowego sojusznika Iranu, oraz współpracowali przy finansowaniu i zaopatrywaniu anty-damasceńskich dżihadystycznych rebeliantów, a z tej wojny cieni wyrosło głębsze, obopólne zrozumienie strategiczne, które dziś materializuje się w postaci tajnych wizyt i baterii obrony przeciwrakietowej.



