Zaledwie kilka tygodni po tym, jak Biały Dom ogłosił, że irańskie zdolności w zakresie pocisków balistycznych zostały „funkcjonalnie zniszczone”, Iran obrócił w niwecz jeden z zaledwie 16 amerykańskich samolotów systemu wczesnego ostrzegania i sterowania E-3 Sentry na świecie. Atak posłał z dymem technologię wartą 500 milionów dolarów, drastycznie ograniczając zdolność armii USA do utrzymywania świadomości sytuacyjnej w całym teatrze działań. Ten sam nalot uszkodził kilka powietrznych tankowców i dopisał kolejnych kilkunastu żołnierzy do listy ponad 300 rannych w trwającej od miesiąca wojnie amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Trzynaście osób zginęło.

Zagraniczne zdjęcia satelitarne ukazały w ostatnich dniach poważne zniszczenia w Prince Sultan Air Base – amerykańskiej bazie wojskowej położonej w Al Kharj w Arabii Saudyjskiej. Obrazy dokumentują uszkodzenia głównej płyty postojowej, na której stacjonują maszyny o najwyższej wartości. Zdjęcia z poziomu gruntu potwierdziły, że wstępne doniesienia Wall Street Journal, jakoby samolot został jedynie „uszkodzony”, były ogromnym niedopowiedzeniem – w rzeczywistości duża część kadłuba została unicestwiona wraz z charakterystyczną obrotową kopułą radarową o średnicy 30 stóp i grubości 6 stóp, zamontowaną na szczycie maszyn AWACS.

Captain Planet spłonął w Al Kharj
Według miłośników lotnictwa wojskowego, numer identyfikacyjny widoczny na oderwanym ogonie – OK 81-0005 – potwierdza, że zniszczony egzemplarz to E-3G o nazwie własnej Captain Planet, przebazowany na Bliski Wschód z bazy Sił Powietrznych Tinker w Oklahomie. Nie jest jasne, czy którykolwiek z ostatnio rannych żołnierzy był powiązany z tą maszyną.

„Utrata tego E-3 jest niezwykle problematyczna, biorąc pod uwagę, jak kluczowi są ci menedżerowie pola walki dla wszystkiego: od dekonfliktacji przestrzeni powietrznej i ruchu statków powietrznych, po wskazywanie celów i dostarczanie innych efektów uderzeniowych, których potrzebują całe siły zbrojne w teatrze działań” – powiedziała Heather Penney, była pilotka F-16 i dyrektor studiów w Mitchell Institute for Aerospace Studies, w rozmowie z Air & Space Forces Magazine.

Zniszczony Captain Planet był jednym z sześciu egzemplarzy stacjonujących w saudyjskiej bazie i jednym z zaledwie 16 aktywnych maszyn w całym inwentarzu Pentagonu. Flota E-3 starzeje się, a jej możliwości zostają w tyle za głównymi przeciwnikami. Siły Powietrzne skurczyły flotę do 16 sztuk, wycofując mniej sprawne maszyny. W roku fiskalnym 2024 wskaźnik gotowości misyjnej wynosił zaledwie około 56 procent – w dowolnym momencie nieco ponad połowa była zdolna do lotu.

CYNICZNYM OKIEM: Biały Dom ogłosił, że irański arsenał balistyczny został funkcjonalnie zniszczony. Tydzień później Iran funkcjonalnie zniszczył pół miliarda dolarów amerykańskiej technologii. Ktoś tu ma problem z definicją słowa funkcjonalnie.
Drony za 10 tysięcy kontra radary za miliard
Zniszczenie AWACS-a to nie jedyny cios wymierzony w amerykańską infrastrukturę detekcji. Iran rzekomo uszkodził wart 1,1 miliarda dolarów radar AN/FPS-132 w bazie Al Udeid w Katarze – jeden z zaledwie sześciu takich systemów na świecie. Wysadził również w powietrze kosztujący blisko 500 milionów dolarów radar systemu THAAD w bazie Muwaffaq Salti w Jordanii. Istnieją powody, by sądzić, że inne radary spotkał podobny los, co paraliżuje amerykańską zdolność detekcji i reakcji na nadlatujący ogień.
Wymiana tych radarów zajmuje lata, nie miesiące. W skrajnym przykładzie finansowo asymetrycznej wojny Iran mógł użyć dronów kosztujących od 10 do 30 tysięcy dolarów za sztukę, aby zniszczyć sprzęt warty łącznie miliardy dolarów. To kalkulacja, która powinna spędzać sen z powiek planistom w Pentagonie – każdy kolejny atak pogłębia dysproporcję między kosztem ataku a kosztem straty.
AWACS-y brały udział w każdym większym zaangażowaniu militarnym USA od czasu ich debiutu w latach 70. XX wieku. Ich rola jako latających centrów dowodzenia jest nie do zastąpienia w krótkim terminie, a każda kolejna strata z i tak skromnej floty 16 maszyn zmniejsza zdolność operacyjną w sposób nieproporcjonalny do liczb.
CYNICZNYM OKIEM: Dron za cenę używanego samochodu zniszczył samolot za cenę małego miasta. Gdyby Pentagon prowadził firmę, zarząd zostałby odwołany za taką stopę zwrotu z inwestycji – tyle że po drugiej stronie.
Echo Reagana – kiedy prezydent mówił nie Izraelowi
W kontekście osób wzywających prezydenta Trumpa do wytyczenia nowego kursu America First w tej wojnie, warto przypomnieć historyczny precedens bezpośrednio związany z systemem AWACS. W 1981 roku Izrael i potężny komitet AIPAC prowadziły zaciekłą kampanię, aby udaremnić umowę zbrojeniową z Arabią Saudyjską obejmującą właśnie te samoloty. Izrael argumentował, że sprzedaż podważy jego przewagę militarną w regionie.
Prezydent Reagan nie ugiął się, deklarując na konferencji prasowej:
„Choć musimy zawsze brać pod uwagę żywotne interesy naszych sojuszników, amerykańskie interesy bezpieczeństwa muszą pozostać naszą wewnętrzną odpowiedzialnością. Nie jest sprawą innych narodów ustalanie amerykańskiej polityki zagranicznej”.
Agresywny lobbing Reagana wśród ustawodawców pozwolił doprowadzić umowę do finału. Jednak w irytującym postscriptum Reagan poczuł się zmuszony obiecać Izraelowi kolejną eskadrę F-15 i 600 milionów dolarów w kredytach, aby załagodzić sytuację. Nawet gdy Izrael spotkał się z odmową, mechanizm nieustannie redystrybuujący bogactwo z Ameryki do Izraela przyspieszył jeszcze bardziej.
Irańskie uderzenie na bazę PSAB, które wyeliminowało jeden egzemplarz E-3 z kurczącej się floty USAF, obnażyło słabości w amerykańskiej obronie przeciw dronom i rakietom, których nie da się ukryć za kolejnym komunikatem o funkcjonalnym zniszczeniu irańskiego arsenału. Asymetria tej wojny – drony za tysiące dolarów kontra radary i samoloty za miliardy – stawia fundamentalne pytanie o przyszłość projekcji siły USA na Bliskim Wschodzie.



