Późnym piątkowym wieczorem CBS opublikował doniesienia, które – jeśli się potwierdzą – mogą zmienić trajektorię konfliktu, który przez ostatnie tygodnie wyglądał jak nieuchronny. Minister spraw zagranicznych Omanu Badr Albusaidi, mediator rozmów USA-Iran, poinformował, że Iran zgodził się oddać swoje zapasy wzbogaconego materiału nuklearnego do poziomu zerowej akumulacji i umożliwić pełną weryfikację programu przez MAEA.
Albusaidi powiedział w programie „Face the Nation” wprost: „Porozumienie pokojowe jest w naszym zasięgu”. Iran miałby zobowiązać się, że „nigdy, przenigdy nie będzie posiadał materiału nuklearnego, który pozwoliłby na stworzenie bomby”. Istniejące zapasy wzbogaconego uranu zostałyby – według mediatora – wymieszane do najniższego możliwego poziomu i przetworzone na paliwo w procesie nieodwracalnym.
CYNICZNYM OKIEM: Iran od tygodni obserwuje największą koncentrację sił Pentagonu w regionie od inwazji na Irak w 2003 roku, a dziesiątki krajów ewakuują swoich obywateli. W takich warunkach gotowość do ustępstw nuklearnych to nie dyplomacja – to kalkulacja przetrwania. Różnica jest istotna.
Trump ostrożny, Rubio leci do Izraela
Tuż przed pojawieniem się tych nagłówków prezydent Trump przyjął niejednoznaczny ton, mówiąc że Iran „nie chce posunąć się wystarczająco daleko” i że Biały Dom nie jest jeszcze „zadowolony z negocjacji”. To zderzenie sygnałów – mediator ogłasza przełom, mocarstwo negocjujące mówi o rozczarowaniu – jest charakterystyczne dla końcowych faz trudnych rozmów, gdzie każda strona gra na czas i pozycję.
Sekretarz stanu Marco Rubio ma pojawić się w Izraelu na początku przyszłego tygodnia, co analitycy czytają jako sygnał, że uderzenia militarne prawdopodobnie nie nastąpią w najbliższy weekend. Okno dyplomatyczne jest otwarte – choć niekoniecznie szeroko.
Za wcześnie na świętowanie
Albusaidi prowadził kilka rund mediacji w ciągu ostatniego miesiąca. Negocjatorzy z obu stron poczynili „znaczne postępy” – ale porozumienie nie zostało sfinalizowane, a różnica między deklaracją gotowości, a podpisanym dokumentem bywa w dyplomacji bliskowschodniej przepaścią.
Strona irańska wydaje się potwierdzać gotowość do ustępstw, jednak kampania nacisku ze strony USA trwa równolegle. Koncentracja militarna w regionie nie zmalała. Ewakuacje personelu dyplomatycznego nie zostały odwołane.
CYNICZNYM OKIEM: „Porozumienie w zasięgu ręki” to ulubione zdanie mediatorów, którzy potrzebują kolejnego tygodnia na rozmowy. Zasięg ręki w dyplomacji bliskowschodniej bywa bardzo elastyczną jednostką odległości.



