Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian uruchomił plany sytuacyjne na wypadek wojny, zabezpieczając dostawy kluczowych towarów i decentralizując władzę. Spotkanie z gubernatorami prowincji granicznych miało na celu „eliminację biurokracji i przyspieszenie importu dóbr podstawowych”, przekazując decyzyjność lokalnym władzom.
Powód? Grupa uderzeniowa USS Abraham Lincoln wpłynęła do wód CENTCOM w Oceanie Indyjskim. Trump ogłosił: „Mamy piękną armadę płynącą pięknie ku Iranowi. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia.”
CYNICZNYM OKIEM: Trump mówi „deal”, wysyła lotniskowiec. Iran słyszy ultimatum, widzi rakiety Tomahawk. Klasyka dyplomacji.
„Obliteracja” z czerwca wciąż świeża
Trump przypomniał czerwcową operację Midnight Hammer: „Zniszczyliśmy irański potencjał nuklearny. Byli miesiąc od bomby.” Teraz Waszyngton rozważa:
- precyzyjne ataki na irańskich dowódców (Middle East Eye)
- blokadę eksportu ropy (Jerusalem Post)
- symboliczne uderzenia na cele rządowe
Scott Bessent, sekretarz skarbu, naciska na ekonomiczną blokadę – replay scenariusza z Wenezueli. Nowe sankcje uderzyły w irańskich urzędników związanych z protestami.
IRGC gotowy do kontruderzenia
Dowódca IRGC Mohammad Pakpour ostrzegł: „Iran i Gwardia Rewolucyjna stoją gotowi z palcem na spuście.” Teheran pamięta styczniowy rajd na Caracas – kubańska ochrona Maduro zlikwidowana, prezydent porwany.
Iran nie ma szans w konwencjonalnej wojnie, ale balistyczne rakiety i roje dronów mogą zagrozić amerykańskim okrętom. Ekspert Cameron Chell: „Setki dronów jednocześnie przytłoczą obronę. Niektóre przebiją się.”
CYNICZNYM OKIEM: Iran nie zatopi lotniskowca, ale może zatopić flotę tankowców. Trump wie – dlatego mówi o „dealu”.
NY Times donosi: wywiad ocenia, że pozycja irańskiego rządu jest najsłabsza od rewolucji 1979. Protesty z początku roku osłabiły władzę, mimo internetowego blackoutu.
jastrzębie w administracji Trumpa naciskają na uderzenia, ale prezydent jest podzielony: symboliczne ataki mogą nie wystarczyć do obalenia reżimu. Pentagon potrzebuje więcej sił w regionie.
Axios: administracja „otwarta na negocjacje”, ale pod warunkiem całkowitej kapitulacji nuklearnej i rakietowej.
JCPOA 2.0? Nie tym razem
Jason Brodsky z UANI: „Iran chce JCPOA-bis. Khamenei nie zaakceptuje amerykańskich warunków – to de facto zmiana reżimu.” Teheran gra na czas, licząc, że Trump da się wciągnąć w negocjacje.
Ale Trump pamięta: pierwsze JCPOA (historyczne porozumienie nuklearne z 2015 roku między Iranem a światowymi mocarstwami) zawalił samodzielnie. Teraz stawia ultimatum, które Iran musi odrzucić – dając USA pretekst do ataku.
USS Abraham Lincoln z F-35C i Super Hornetami stoi gotowy. IRGC z palcem na spuście rakiet balistycznych. Trump grozi blokadą ropy. Pezeshkian decentralizuje władzę.
Co zmieniło się od protestów? Nic poza amerykańską armadą u wrót Zatoki.
Scenariusz prawdopodobny: Trump testuje reakcję Iranu. Teheran gra na czas. Obie strony wiedzą, że wojna zrujnuje obie gospodarki. Ale palec na spuście drży.
CYNICZNYM OKIEM: Iran szykuje plany awaryjne, USA buduje blokadę. Trump mówi „piękna armada”, Khamenei liczy drony. Klasyka Zatoki Perskiej – poker z rakietami.


