Kontrakty terminowe na ropę naftową poszybowały w górę w handlu nocnym – cena ropy Brent niemal osiągnęła 105 dolarów za baryłkę, a WTI wzrosła do poziomu 98,42 dolarów. Powodem jest eskalacja irańskich ataków dronów na infrastrukturę energetyczną w całym regionie Zatoki Perskiej, która wkroczyła w jakościowo nową fazę. Po raz pierwszy Iran skutecznie zaatakował obiekty wydobywcze ropy i gazu, a nie tylko rafinerie, terminale i magazyny.
„Kolejne złowieszcze wydarzenia dzisiaj. Po raz pierwszy Iran skutecznie zaatakował obiekty wydobywcze ropy i gazu” – napisał na platformie X Javier Blas, felietonista Bloomberg Opinion ds. surowców. Cena ropy Brent podskoczyła o ponad 40 procent od rozpoczęcia operacji „Epic Fury” pod koniec lutego, a niekontrolowane skoki na rynkach były dotychczas hamowane jedynie przez awaryjne uwolnienie rezerw strategicznych przez 32 kraje należące do Międzynarodowej Agencji Energetycznej – określane jako historyczne w swojej skali.
Pola naftowe w ogniu, roje dronów nad Arabią
Blas wymienił konkretne cele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Trafione zostało pole naftowo-gazowe Shah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zaatakowano pole naftowe Majnoon w Iraku. Arabia Saudyjska odnotowała dodatkowo naloty dużych rojów dronów.
Blas wyjaśnił, że ataki te sugerują, iż Teheran rozpoczął nową fazę swojej wojny naftowej przeciwko państwom Zatoki sprzymierzonym z USA. Iran wyraźnie bierze na cel trasę omijającą cieśninę Ormuz, czego dowodem jest atak na Fudżajrę w ZEA.
Istotny jest jednak szczegół, którego brakuje w tej eskalacji – saudyjski rurociąg omijający cieśninę nie został jak dotąd zaatakowany, a jemeńscy Huti nie podjęli próby zamknięcia Morza Czerwonego. To sugeruje, że Iran wciąż utrzymuje pewne granice eskalacji, zachowując karty przetargowe na później.
Cieśnina Ormuz pozostaje w większości sparaliżowana już trzeci tydzień. Ruch morski jest drastycznie ograniczony, a Iran prowadzi politykę selektywnego przepuszczania jednostek w zależności od ich przynależności.
CYNICZNYM OKIEM: Bombardujesz komuś terminale naftowe, a potem łaskawie pozwalasz jego tankowcom przepłynąć przez cieśninę. Iran wynalazł nowy model biznesowy – racket protection w skali globalnej, z dronami zamiast łomów.
Koalicja morska, której nikt nie chce
Próba Trumpa, by otworzyć cieśninę Ormuz za pomocą wielonarodowej koalicji morskiej, w dużej mierze zakończyła się niepowodzeniem. Australia, Niemcy i Japonia oświadczyły, że nie planują wysyłać okrętów wojennych na ten krytyczny szlak w celu eskortowania komercyjnych tankowców.
Sekretarz skarbu Scott Bessent przyznał w poniedziałek w CNBC, że USA celowo pozwalają irańskim tankowcom na tranzyt przez cieśninę i nie mają nic przeciwko, aby niektóre indyjskie i chińskie statki przepływały przez nią „na razie, aby zaopatrywać resztę świata”. Wspomniał o możliwym „naturalnym otwarciu”, na które zezwalają Irańczycy – taktycznym ustępstwie mającym na celu stabilizację globalnej podaży, podczas gdy pełna eskorta wojskowa pozostaje na razie wykluczona.
Natasha Kaneva, szefowa działu badań nad surowcami w JPMorgan, ostrzegła wcześniej, że środki polityczne będą miały ograniczony wpływ na ceny ropy, dopóki nie zostanie zapewniony bezpieczny przejazd przez Ormuz. Potencjalna strata wynosi 12 milionów baryłek dziennie w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
„Największym ryzykiem na rynku jest utrzymanie ograniczeń w cieśninie Ormuz przez dłuższy czas oraz poczucie rynku, że USA i ich sojusznicy mają ograniczoną zdolność do zmiany tej dynamiki” – powiedział Chris Weston, analityk Pepperstone Group.
Benzyna w USA bije rekordy wzrostów
W samych Stanach Zjednoczonych skutki szoku energetycznego z Bliskiego Wschodu uderzają bezpośrednio w portfele konsumentów. Według danych AAA, cena zwykłej benzyny na stacjach zaliczyła największy miesięczny skok w historii, rosnąc w marcu o 25 procent.

Amerykańska średnia krajowa cena benzyny zmierza w stronę politycznie wrażliwej bariery 4 dolarów za galon. Cena detaliczna oleju napędowego osiągnęła 5 dolarów za galon po raz pierwszy od grudnia 2022 roku.
CYNICZNYM OKIEM: Trzydzieści dwa kraje uwalniają rezerwy strategiczne, Iran łaskawie przepuszcza wybrane tankowce, a benzyna i tak bije rekordy. Rynkowi wystarczy popatrzeć na mapę, żeby wiedzieć, że to dopiero początek rachunku.
W poniedziałek analitycy JPMorgan zadali pytanie – „Czy istnieje droga wyjścia z konfliktu na Bliskim Wschodzie?”. Odpowiedź na ten moment pozostaje niejasna. Administracja Trumpa szuka sposobu na deeskalację, ale może to zająć jeszcze kilka tygodni – tygodni, w których każdy atak drona na kolejne pole naftowe będzie dopisywał centy do rachunku na stacjach benzynowych od Houston po Warszawę.



