Mimo kruchego zawieszenia broni między USA a Iranem, Teheran nie zamierza wypuszczać z rąk najważniejszej karty przetargowej, jaką posiada. Cieśnina Ormuz – wąskie gardło, przez które w normalnych warunkach przepływa około jedna piąta światowego zapotrzebowania na ropę – pozostaje pod faktyczną kontrolą Iranu i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). W środę zaledwie kilka jednostek przepłynęło bez incydentów, zanim irańska armia ponownie zamknęła cieśninę, powołując się na masowe ataki Izraela na Liban. Agencja Associated Press podkreśliła wprost: irański system zatwierdzania statków pozostaje niezmieniony mimo żądania prezydenta Trumpa dotyczącego ponownego otwarcia szlaku.
Skala paraliżu jest porażająca. Jak podaje Lloyd’s, ubiegły tydzień był co prawda najbardziej intensywnym tygodniem od początku wojny z 72 przejściami, ale to wciąż o 90% poniżej normalnego wolumenu handlowego. Większość przepuszczonych jednostek jest powiązana z Iranem, choć niektóre statki indyjskie przedostały się dzięki dyplomatycznej interwencji rządu Indii. Reszta świata czeka w kolejce.

CYNICZNYM OKIEM: Iran zamienił międzynarodowy szlak żeglugowy w prywatną bramkę z szlabanem i kasą fiskalną. Strażnicy Rewolucji jako celnicy Zatoki Perskiej – Kissinger przewraca się w grobie.
15 statków, kryptowaluty i miny w cieśninie
Rosyjska agencja TASS, powołując się na wysokiej rangi irańskie źródło, podała konkretne liczby. „W ramach obecnego zawieszenia broni zezwala się na tranzyt przez Cieśninę Ormuz mniej niż 15 statkom dziennie. Ruch ten jest ściśle uzależniony od zgody Iranu i przestrzegania określonego protokołu” – przekazał informator.
To samo źródło dodało kluczowy szczegół: „Te nowe ramy regulacyjne, działające pod nadzorem IRGC, zostały oficjalnie zakomunikowane stronom regionalnym. Nie będzie powrotu do przedwojennego status quo„.
Według doniesień Lloyd’s List irański protokół przepuszczania statków może obejmować opłatę sięgającą 2 milionów dolarów za jednostkę, płatną w kryptowalutach. Statki przechodzące przez wąskie gardło muszą koordynować działania z marynarką wojenną IRGC. Najnowsze wytyczne Iranu wyraźnie ostrzegają przed minami przeciwokrętowymi w głównej strefie ruchu, a marynarka IRGC kontynuuje weryfikację całego ruchu na podstawie przynależności geopolitycznej.
Teheran stawia warunki przed rozmowami w Islamabadzie
Irańskie źródło cytowane przez TASS zarysowało również twarde warunki dalszych negocjacji. „Odmrożenie zablokowanych aktywów Iranu jest kluczową gwarancją wykonawczą, która musi zostać zrealizowana w ciągu tego dwutygodniowego okresu” – przekazano.
Teheran domaga się ponadto, aby zakończenie wojny zostało sformalizowane w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Groźba padła bez ogródek: „Jeśli zakończenie wojny nie zostanie skodyfikowane w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w oparciu o nasze określone warunki, jesteśmy w pełni gotowi do wznowienia walki przeciwko USA i reżimowi syjonistycznemu – dokładnie tak, jak robiliśmy to przez ostatnie 40 dni, i to z jeszcze większą intensywnością”.
Iran twierdzi również, że USA nie mogą zwiększać sił w regionie podczas dwutygodniowego okresu przejściowego. Obecnie niewiele wskazuje na dalsze intencje Teheranu – wiele może zależeć od tego, czy Izrael zaprzestanie ataków na Liban. Iran zagroził wznowieniem ataków rakietami balistycznymi, jeśli izraelskie działania przeciwko Hezbollahowi i masowe naloty na Bejrut będą trwały.
CYNICZNYM OKIEM: Iran żąda rezolucji ONZ, odmrożenia aktywów i ograniczenia sił amerykańskich w regionie. Jak na kraj, który teoretycznie przystał na zawieszenie broni, ma zaskakująco długą listę wymagań wobec drugiej strony.
Wszystko to oznacza, że irańska delegacja jedzie na weekendowe rozmowy w Pakistanie z bardzo realną kartą przetargową. Spotkanie ze stroną amerykańską, której przewodniczyć będzie wiceprezydent J.D. Vance, ma rozpocząć się w sobotę. Biały Dom potwierdził termin, ale Ormuz nadal pozostaje w rękach IRGC – i to jest fakt, który waży więcej niż jakiekolwiek dyplomatyczne deklaracje.



